Adam Małysz: “Musimy promować własnych trenerów, którzy nie pójdą zaraz w świat”

Adam Małysz

Kwalifikacjami w Wiśle rozpoczęliśmy kolejny sezon LGP. Polską dwunastkę dopingowali kibice, sztaby trenerskie oraz koordynator PZN ds. skoków narciarskich – Adam Małysz.

Kwalifikacje były pierwszym sprawdzianem dla Michala Doležala. Po raz pierwszy wystąpił jako trener pierwszej reprezentacji w oficjalnych zawodach. Jak jego pracę ocenia Adam Małysz? Co sądzi o piątkowych rezultatach Biało-Czerwonych?

11 z 12. To lepiej niż za kadencji Stefana Horngachera. Jak Pan ocenia wczorajsze kwalifikacje?

Adam Małysz: <śmiech> Wiem, że teraz będą porównania i będzie wszystko analizowane co było, czego brakowało i jak to wygląda teraz. Przede wszystkim trzeba się koncentrować na tym co jest. Na tym, by wykonać dobrą pracę i kontynuować to, co zaczął Horngacher. Można to usprawnić tak, żeby było jeszcze lepiej. Przede wszystkim na tym będziemy się koncentrować. Jeśli chodzi o kwalifikacje – w stu procentach nie możemy być z nich zadowoleni, ze względu na Stefanka, który się nie zakwalifikował. Naprawdę skakał nieźle na treningach, można powiedzieć, że dobrze. Ta kwalifikacja powinna być rzeczą pewną, a jednak nie wyszło. Nie skoczyli, przynajmniej kadra A, nasi zawodnicy na takim poziomie, jaki prezentowali na treningach. To jest okres przygotowawczy, więc ciężko wymagać od nich pełnej koncentracji. Ich mięśnie są zmęczone treningiem, który teraz wykonują. Jednak, jak stoisz na rozbiegu, to zawsze musisz robić w tym kierunku, by dobrze wypaść w zawodach. Myślę, że starania były i chyba psychika nie pomogła. Może dlatego, że to pierwsze zawody.

Czy w okresie przygotowawczym trener Doležal dokonał zmian w sztabie trenerskim. Ktoś otrzymał nową rolę?

Wszystko jest w zasadzie tak jak było. Takim “głównym” asystentem Horngachera był Grzesiek Sobczyk i pełni taką rolę również u Doležala. Z tą różnicą, że wymieniają się oni swoimi doświadczeniami, ale też dobrze współpracują. Na treningach bywa tak, że jeden trener puszcza 3 zawodników i drugi puszcza 3 zawodników. Tak, by nie było monotonii. Lepiej wtedy zapamiętać próby skoczka, bo wystarczy obserwować trójkę zamiast szóstki. Wydaje się, że to dobrze funkcjonuje.

Można zauważyć poważniejszą rolę Andrzeja Zapotocznego. Jakie otrzymał zadania?

Jego rola jest ważniejsza, bo spadło na niego sporo obowiązków. Wcześniej dzielili je Zbyszek Klimowski, Prodinger i Lange. Obecnie, Zapotoczny robi wszystko samodzielnie. Oczywiście poza kombinezonami, bo pomaga mu Zbyszek. Jeśli chodzi o sprzęt, wszystkie nowinki – są to sprawy, za które odpowiedzialny jest Andrzej Zapotoczny. Nie jest to proste, ale to młody trener, który się rozwija. Jest bardzo kreatywny, ma dużo pomysłów i to bardzo nas cieszy. Doszliśmy do wniosku, że musimy bardziej promować własnych ludzi – trenerów i asystentów, którzy nie pójdą za chwilę w świat.

Już wiadomo, w których konkursach szansę wystąpienia otrzyma kadra B?

W wielu konkursach <śmiech>.

Chodzi o konkursy tegorocznej edycji LGP.

A to tego jeszcze nie będę zdradzał <śmiech>.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia.

Początek niedzielnego konkursu drużynowego o 20:15. Zmagania poprzedzi seria próbna (19:15).

fot. Adam Małysz || Anna Nagel, www.skijumper.pl