Andrzej Wąsowicz: “Puchar Beskidów to nasza historia. Może powrócimy do tej formuły”

skocznia Wisła Malinka

LGP w lipcu i LPK w sierpniu. Terminarz skoczni w Wiśle jest napięty. Letnie zawody w Beskidach jednak za nami, a na skoczni im. Adama Małysza powoli rozpoczynają się przygotowania do inauguracji Pucharu Świata. Za wszystkie kwestie odpowiada komitet organizacyjny, na którego czele stoi Andrzej Wąsowicz – prezes ŚBZN.

Po pozytywnej opinii ze strony Horsta Tielmanna, Andrzej Wąsowicz zadowolony jest z letniej edycji zmagań w Wiśle. Jak organizację konkursów ocenili przedstawiciele FIS? Jakie są szanse na powrót Pucharu Beskidów? Jak przebiegają przygotowania do inauguracji Pucharu Świata?

Jak delegaci i koordynator ocenili tegoroczne zawody LPK w Wiśle? Było lepiej niż przed rokiem?

Andrzej Wąsowicz: Rozmawiałem z koordynatorem Horstem Tielmannem, który powiedział – “jak chcecie to potraficie zrobić bardzo piękne zawody”. Chwalił, że wszystko było dobrze. Na pogodę i spowodowane wiatrem opóźnienia nie mieliśmy wpływu, ale i tak wszystko było w normie. Generalnie, rozmawiałem również z kierownikiem zawodów – Łukaszem Kruczkiem – który moim zdaniem zdał egzamin na nowym stanowisku. Mamy kolejnego człowieka w Beskidach, przygotowanego do pełnienia takiej roli. Delegat techniczny ze Słowenii powiedział, że w raporcie będą same pozytywne opinie.

Możemy liczyć na powrót do formuły Pucharu Beskidów?

Horst Tielmann pytał mnie o to, ale w tym aspekcie źle potraktowała nas strona czeska. My ich wspieramy, bo to zaprzyjaźnieni ludzie, ale nie spisali się. Termin nie był do dogadania. Jak wiadomo mają oni teraz memoriał we Frenstacie. Nie widziałem zainteresowania ani zacięcia z ich strony. Tu jest plakat, który Adam Małysz firmuje – “Ratujmy skocznie w Harrachovie”. My popieramy tą akcję, bo wiemy, że takie obiekty są potrzebne. Wiemy, że nasi koledzy przeżywają teraz kryzys. Być może powrócimy do formuły Pucharu Beskidów, bo to przecież nasza historia. Jednak do takiej inicjatywy potrzeba dwóch partnerów.

plakat - Ratujmy skocznie w Harrachovie

Czy rozpoczął Pan już przygotowania do inauguracji Pucharu Świata?

Zakończyliśmy letnie zawody i już myślimy o listopadzie. Ostatnio rozmawiałem z przedstawicielami firmy Supersnow i doszliśmy do wniosku, że produkcja śniegu będzie się odbywała na tych samych zasadach. Nie planujemy tak mocno przykrywać zapasu białego puchu. Ewentualne opady deszczu sprawiają, że staje się on bardziej plastyczny. Przy okazji Grand Prix gościliśmy delegację z Ministerstwa Sportu, jak również z Centralnego Ośrodka Sportu. Mamy dostać lepszy, lżejszy ratrak. Na tym obiekcie trzeba rozprowadzać śnieg dwoma maszynami. Jeden będzie dyżurował przy progu i będzie przypięty linami. Drugi obsługiwał będzie przeciwstok. Mam świadomość, że różnie bywało, mieliśmy problemy z przygotowaniem skoczni na zawody. Myślę, że nie powtórzą się temperatury z listopada ubiegłego roku. Według opinii starych górali, którzy bardzo precyzyjnie prognozują temperatury, będzie mróz albo nie będzie <śmiech>.

Miał Pan plany zgromadzenia śniegu naturalnego. Czy powiodły się?

Niestety nie udało się. Zrobiliśmy próbę, bo trzeba próbować. Lato, szczególnie jego początkowa faza, było takie, że nie został nawet gram śniegu. Przykrywaliśmy foliami, ale poddałem się. Mamy trochę inne pomysły, ale szalone. Na razie ich nie zdradzam.

Czy decyzja o obniżeniu cen biletów na inaugurację PŚ była słuszna?

Sprzedaż ruszyła razem z biletami na LGP. To była 10, jubileuszowa edycja letnich zawodów. Jeszcze nie mieliśmy takiego zbytu. Myślę, że dzięki rezultatom naszych chłopaków, nie będziemy mieli problemu.

Dziękuję za rozmowę! Do zobaczenia w listopadzie.

Inauguracja Pucharu Świata w Wiśle już w listopadzie. Zawody oraz kwalifikacje odbędą się w dniach 22-24 listopada.

fot. Skocznia Wisła Malinka || Emil Bogumił, www.skijumper.pl