Austriaczki po czwartkowych zawodach: radość Pinkelnig, dramat Kramer

KRAMER Marita

Czwartkowy konkurs Pucharu Świata w Rasnovie zakończył się dla austriackich skoczkiń mieszanymi uczuciami. Część podopiecznych Haralda Rodlauera może być zadowolona z czwartkowych wyników, inne mogą mówić o niedosycie.

Największy pech dotknął Maritę Kramer, która straciła prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Jest to efektem braku startu w zawodach, do czego przyczynił się niejasny wynik w teście na koronawirusa, choć w rzeczywistości go nie miała. – To niefortunne okoliczności dla Marity. Nie wolno się poddawać. Mamy nadzieję, że w piątkowym konkursie Marita pojawi się na skoczni – komentował trener Austriaczek, Harald Rodlauer.

Szkoleniowiec mógł pochwalić wracającą po kontuzji Evę Pinkelnig, która uplasowała się na 7. lokacie. – Oczywiście podium jest celem, ale patrzymy w przyszłość i myślimy pozytywnie. Szczególnie cieszę się z miejsca Evy, bo tak pozytywnie podeszła do tych zawodów – dodał szkoleniowiec.

Radości z powrotu na skocznię nie kryła też sama zainteresowana. – Powrót był niesamowicie dobry. W pierwszej serii byłam nieco zestresowana. Było inaczej niż na treningach, ale w drugiej próbie byłam sobą i cieszyłam się tym, co sprawiło, że skok wyglądał ładnie – relacjonuje 32-latka.

Najwyżej z Austriaczek, na 4. miejscu, sklasyfikowano Danielę Iraschko-Stolz.

Na zdjęciu: Marita Kramer