Tak blisko, a tak daleko. Podsumowanie osiągnięć Richarda Freitaga w sezonie 2017/18, część 1

Richard Freitag, Oslo 2018

Najlepsze sezon w karierze, a jednak jest odrobina niedosytu. Choć Richard cieszy się tegorocznych osiągnięć, już myśli o kolejnych konkursach. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej to wielki sukces. Mimo wszystko, początek sezonu dał fanom skoczka nadzieję na dużo więcej. Jak zmieniały się losy najlepszego z Niemców w minionym sezonie? 

Bez niespodzianek

Zakończenie sezonu 2016/17 nie było do końca udane. Na koncie 25-letniego Niemca zapisano tylko 507 punktów, co ostatecznie dało 13. lokatę w klasyfikacji. To o cztery miejsca gorszy wynik, niż w sezonie 2015/16. Nie należy jednak zapominać, że występy Richarda były stabilne, regularnie kończył konkursy w drugiej dziesiątce. Chociaż jego skoki nie dawały miejsca na podium, trenerzy byli zadowoleni. Forma Freitaga była równa, dająca nadzieję na poprawę aktualnych rezultatów. Treningi, treningi i jeszcze więcej treningów. Pracował całe lato na kolejny rozdział w karierze. Zmienił wygląd, zapuścił bowiem wąsy. Gotowy do rywalizacji jak nigdy – Richard Freitag zameldował się w Wiśle. 

Inauguracyjna “czwórka”

Zawody na skoczni narciarskiej im. Adama Małysza w Wiśle-Malince, rozpoczęły długo wyczekiwany początek sezonu. Mnóstwo kibiców, wspaniała atmosfera i oni – najważniejsi tego dnia – skoczkowie. Choć lista osób, które z wytęsknieniem wypatrywały końca listopada była długa, to właśnie oni czekali na ten dzień najbardziej. Wakacje są dla nich ważne, bez odpowiedniego wypoczynku nie ma mowy o dobrych wynikach na skoczni. Jednak kiedy trenują przez tak wiele miesięcy, chcą jak najszybciej pokazać wszystkim, że ciężko pracowali na ten szczególny dzień.

Richard do Polski przyleciał uśmiechnięty i jak sam mówił, przygotowany do rywalizacji. Drużyna niemieckich skoczków zakończyła konkurs na 4. miejscu. Na podium zabrakło więc naszego bohatera. Kolejnego dnia przeprowadzono pierwszy konkurs indywidualny. Inauguracyjny, solowy skok w wykonaniu Freitaga był udany. 126 metrów było satysfakcjonującym otwarciem biorąc pod uwagę fakt, że warunki pogodowe podczas skoku Niemca nie były najlepsze. Druga seria również została zdominowana przez wiatr. Richi oddał skok na 120 metrów, zdobywając 10 dodatkowych punktów za złe warunki wietrzne. Ostatecznie zmagania w Wiśle zakończyły się dla Richarda pod znakiem “czwórki”. Drugi raz był tuż za podium. Po konkursie zostało zrobione pewne legendarne zdjęcie. Zimowy sezon zaczął się na dobre. 

“Wąs” na szczęście

Nowy wygląd komentowany był przez wszystkich zainteresowanych światem skoków narciarskich. Każdy zastanawiał się, czy stoi za tym jakiś szczególny powód, może sekret. Co by nie mówić, “odmieniony” Richi wyraźnie był w lepszej formie.

Drugi punkt na liście Pucharu Świata – Kuusamo, Finlandia. To właśnie tam przeprowadzono kolejne konkursy: drużynowy i indywidualny. Pierwszy z nich zakończył się dla Freitaga i jego kolegów szczęśliwie, bo na drugim miejscu. Pojedynczy występ po raz kolejny za słaby na podium. Tym razem musiała wystarczyć 6. lokata.

Dwa konkursy, stabilne skoki, miejsca w pierwszej dziesiątce. Zdecydowanie udane rozpoczęcie. Czy mogło być lepiej? Otóż mogło. Od tego momentu zmieniło się wszystko. Richard Freitag z przeciętnego skoczka, stał się jedną z kluczowych postaci w Pucharze Świata. “Wskoczył” do najlepszej ligi, mało tego – na długo tam pozostał..

Dominacja x 7

Czy ktoś spodziewał się, że przez siedem kolejnych konkursów Richi będzie regularnie meldował się na podium? Wątpliwe. Rewelacyjne występy w wykonaniu skoczka z Erlabrunn mogliśmy oglądać w Rosji, Niemczech, Szwajcarii i Austrii. To właśnie tam Freitag był najlepszy, a jak nie był najlepszy, to był prawie najlepszy, bo drugi. Dominacja przez wielkie D. 

Pierwsze zwycięstwo w sezonie 2017/18 odniósł w Niżnym Tagile, na skoczni Aist. 135 i 137 metrów w dwóch seriach. Norwegowie nie zdołali przebić tego wyniku. Musieli zadowolić się sukcesami w konkursach drużynowych, bo tam niemiecka ekipa stanęła tuż za nimi. Warto było wyjechać do Rosji. Wspaniały weekend dla Richarda.

Następny cel: Titisee-Neustadt. Arcyważne występy dla skoczka, bo w Niemczech, przed własną publicznością.
W takim miejscu każdy chce wygrywać. Bo gdzie można lepiej świętować, niż w domu?

Drużyna właściwie nie zawiodła. Stanęli na najniższym stopniu podium i rozradowali tym swoich fanów. Silny zespół z Norwegii nie pozwolił im na wysłuchanie własnego hymnu. Polacy wywalczyli drugie miejsce. Widownia nie czekała jednak długo. Choć dopingowali wszystkich swoich reprezentantów, na flagach i banerach dostrzec można było jedno nazwisko – Freitag. 

Oczekiwania były ogromne, ale Richard przeżywał najlepsze momenty w karierze. Pogoda podczas indywidualnych zmagań była jego największym wrogiem i jak się okazało – jedynym. Oddał tylko jeden skok, ale za to jaki! 145 metrów w wykonaniu najlepszego z Niemców! Kolejne pierwsze miejsce, kolejny wysłuchany hymn.

Do Szwajcarii przybył jako jeden z czołowych zawodników. Był na ustach wszystkich. Jeszcze nigdy w karierze nie było o nim tak głośno. Konkursy w Engelbergu – kolejne miejsca wśród najlepszej trójki! Pierwszego dnia był drugi. Przegrał z Andersem Fannemelem tylko o 0,1 punktu! Podczas następnych rozgrywek panował na skoczni Gross-Titlis-Schanze! Odniósł trzecie zwycięstwo w sezonie, ósme w karierze. Rywale daleko za nim.

W żółtej koszulce lidera Richard Freitag przygotowywał się do legendarnego Turnieju Czterech Skoczni.

Kto mógł mu teraz przeszkodzić?

Koniec części pierwszej.