Bohater sezonu, czyli podsumowanie osiągnięć Kamila Stocha. Część III

Kamil Stoch, Oslo 2018

Kamil Stoch. 30-latek, który przez ostatnie miesiące był na językach całego sportowego świata. Czas na część trzecią i ostatnią podsumowań osiągnięć naszego mistrza. 

Rower

W ostatnim odcinku wspominaliśmy Willingen Five, Igrzyska Olimpijskie oraz konkurs w Lahti. Kolejnym przystankiem stochowych wrażeń był niezwykle wymagający turniej Raw Air, żartobliwie nazywany rowerem. 16 skoków, 77 zawodników i zasypana śniegiem Norwegia.

Impreza oraz dominacja Kamila rozpoczęła się 9 marca w Oslo na Holmenkollbakken (K 120, HS 134). Oglądaliśmy wówczas inauguracyjny prolog, podczas którego najlepiej zaprezentował się Polak. Osiągnął odległość 131 metrów, pokonując Roberta Johanssona i Richarda Freitaga.

Następnego dnia wystartował konkurs drużynowy. Już od początku, zakładano kolejny triumf Norwegów. Niesamowita forma przekładała się na większość rywalizacji, podczas których Skandynawowie wymykali się wszystkim z rąk. Jednak forma Polaków, pozwalała internautom stawiać ich na wirtualnym podium. Jak rozwinęła się sytuacja? Po niesamowitych 8 skokach Biało-Czerwoni uplasowali się na drugim miejscu tuż za reprezentacją Norwegów. Na najniższym stopniu pudła znaleźli się, po długim czasie, Austriacy.

W niedziele wszystkie polskie nadzieje pokładane były w Kamilu. Po świetnym starcie w prologu, konkursie drużynowym, jak i w seriach próbnych, zwycięzca mógł być tylko jeden. Stoch przewodził stawce już po pierwszym skoku. Wylądował wówczas na 138. metrze, zyskując 5,4 punktów przewagi nad drugim Stefanem Kraftem. Jednak kolejna odległość Polaka była zdecydowanie gorsza. Poszybował na 119. metr i ostatecznie znalazł się na 6. lokacie. W rywalizacji zwyciężył Daniel Andre Tande. Podium uzupełnili Stefan Kraft oraz Michael Hayboeck. Mimo słabszego występu Kamil nie oddał prowadzenia w turnieju i nie powiedział ostatniego słowa…

Kolejnego dnia skoczkowie wyruszyli do zaśnieżonego Lillehammer. Zaspy dosięgające naszego mistrza oraz minusowe temperatury – prawdziwie norweska zima. Nowy dzień, nowy wazon pisał Kamil na swoim Instagramie.

Poniedziałkowy prolog na skoczni Lysgardsbakken (K 123, HS 140) w Lillehammer zdominowali Polacy. Kamil Stoch poszybował najdalej, osiągając odległość 139,5 metra. Tuż za nim znalazł się Dawid Kubacki, który stracił do lidera 16,9 punktów. Był to dobry prognostyk przed wtorkową rywalizacją – jej podium wyglądało podobnie.

Po pierwszej serii konkursu indywidualnego, trwała eksplozja emocji polskich kibiców. Trzy pierwsze pozycje należały do Polaków! Kamil Stoch znokautował rywali, lądując z obniżonej belki za rozmiarem skoczni (140,5 m). Kolejne miejsca przypadły Dawidowi Kubackiemu (139 m) i Stefanowi Huli (139,5 m).

Kamil z przewagą ponad 25 punktów zwyciężył w konkursie indywidualnym. Powiększył wówczas przewagę w klasyfikacji generalnej Raw Air nad Robertem Johanssonem do 56,2 punktu. Szczęście kibiców podwajało trzecie podium w karierze Dawida Kubackiego. Polak zajął 2 miejsce, tuż przed Robertem Johanssonem. Niestety Stefan Hula nie utrzymał pozycji z półmetku rywalizacji i zakończył konkurs na 9. lokacie.

W środę zawodnicy wyruszyli w najdłuższą podróż – do wysuniętego najbardziej na północ Trondheim. Jeszcze tego samego dnia mogliśmy oglądać kwalifikacje do czwartkowego konkursu na skoczni Granåsen (K 124, HS 140)  Żeby nie było nudno, w prologu do czwartkowego konkursu zwyciężył… Kamil Stoch! Pokonał o 2,3 punktu drugiego Andreasa Stjernenena.

Długie skoki, nowy rekord skoczni i niesamowity Kamil Stoch. Tak w skrócie można podsumować konkurs indywidualny w Trondheim. Warunki sprzyjały osiąganiu dalekich odległości i już od początku mogliśmy obserwować przyzwoite próby. Silne podmuchy wiatru były obecne także podczas treningu, którego nie udało się przeprowadzić do końca. Został przerwany po skoku, a raczej locie, Markusa Eisenbichlera. Niemiec osiągnął wówczas odległość 148,5 metra z najniższej platformy startowej! Kamil Stoch oczywiście zdeklasował rywali i ustanowił rekord skoczni! Polak poleciał na 146. metr z tradycyjnie już obniżonego rozbiegu (odległość Markusa nie mogła się liczyć, ze względu na brak obecności sędziów podczas treningów).

Ostatni przystanek – Vikersund, skocznia Vikersundbakken (K 200, HS 240). W kwalifikacjach do konkursu indywidualnego triumfował nie kto inny jak Kamil Stoch. Polak przekroczył wielkość skoczni, osiągając 242 metry. Dzień później oglądaliśmy drugą rywalizację drużynową. Reprezentacja Norwegii już na samym początku zapewniła sobie prowadzenie i udowodniła, że nie ma sobie równych. W walce o 2. i 3. miejsce liczyli się Polacy, Austriacy oraz Słoweńcy. Po zaciętej walce, na podium znaleźli się Biało-Czerwoni oraz podopieczni Gorana Janusa.

W konkursie indywidualnym Kamil musiał jedynie przypieczętować zwycięstwo w Raw Air. Jego przewaga była na tyle duża, że zajęcie 6. miejsca w ostatniej rywalizacji, nie przeszkodziło w turniejowym triumfie. Polak zaprezentował najrówniejszą formę spośród wszystkich zawodników. Oddał szesnaście równych skoków i nie stracił prowadzenia zdobytego w trakcie pierwszego prologu w Oslo. Chapeau bas Kamil!

Rower w Planicy

Po norweskim szaleństwie pozostało już tylko pożegnanie sezonu w uwielbianej przez wszystkich Planicy. Odbył się tam również nowy turniej – Planica 7. Zasady proste, do klasyfikacji generalnej zaliczamy wszystkie siedem skoków, oddanych na Letalnicy (K 200, HS 240). Tym razem w kwalifikacjach do konkursu Stoch nie triumfował, znalazł się bowiem na 8. pozycji. Zrehabilitował się w konkursie drużynowym, gdzie oddał dwa niesamowite loty na 248,5 i 244,5 metrów. Najlepiej zaprezentowali się po raz kolejny Skandynawowie. Na drugim miejscu uplasowali się Niemcy, a na trzecim Słoweńcy, którzy ostatecznie okazali się lepsi od Biało-Czerwonych. Mimo znakomitych prób Kamila, nasza ekipa zakończyła rywalizację tuż za podium.

Kolejny dzień należał do Stocha. Orzeł z Zębu zakończył sezon najlepiej, jak tylko potrafił, szybując na 245. i 247. metr. Do listy osiągnięć dołożył 31. pucharowe zwycięstwo, drugie miejsce (ex aequo z Robertem Johanssonem) w Pucharze Świata w Lotach oraz triumf w nowym turnieju – Planica 7. Za wygraną w cyklu otrzymał 20 tysięcy franków i… rower, który stał się obiektem memów i żartów wśród kibiców. 

 
Fot. Internet

Fot. Internet