Budowa nowego ośrodka ostatnim ratunkiem dla skoczni w Calgary?

Calgary

Zamknięcie obiektów w Calgary spowodowało, że skoczkowie z Kanady muszą trenować w różnych miejscach świata. Lokalni sportowcy mogą ćwiczyć w Whistler, które gościło ZIO w 2010 roku, a także w amerykańskim Park City. Pozostali udają się do Europy.

Skoczkowie z Kraju Klonowego Liścia trenują z klubami z Francji i ze Słowenii. W przyszłości możliwe są także obozy szkoleniowe w Norwegii. – Mieliśmy ogromne wsparcie ze Słowenii i Norwegii. Są bardzo zaniepokojeni i pytają o możliwość pomocy. Nie chcą aby kanadyjskie skoki zniknęły – mówi z optymizmem Todd Stretch, odpowiadający za skoki narciarskie w Kanadzie.

Większy problem stanowią sprawy finansowe. Zawodnicy szczebla regionalnego potrzebują oddać około 700 skoków rocznie, by zachować prawidłowy rozwój sportowy. Ciągłe wysyłanie obiecujących Kanadyjczyków do Europy będzie wymagało większych nakładów finansowych. W Calgary siedzibę ma Altius Nordic Ski Club. Jego członkami są m.in. Mackenzie Boyd-Clowes,  Matthew Soukup, czy Joshua Maurer.

Kanadyjskie środowisko skoków narciarskich i WinSport od dawna kłócą się o finansowanie, które zapewni utrzymanie niektórych skoczni. Rozwiązaniem może być więc nowy obiekt z trzema skoczniami narciarskimi, trasą do biegów, a także strzelnicą, pozwalającą rywalizować biathlonistom. Jak mówi Stretch, Calgary to jedyne miejsce na tego typu projekt. – Mamy tu sportową kulturę, na której się skupiamy. Społeczność popiera te inwestycje. – 

WinSport, znany wcześniej jako Calgary Olimpic Development, został założony w 1979 roku w celu sprowadzenia Igrzysk do Calgary. Od 1984 roku zadaniem firmy jest wspieranie rozwoju światowej klasy kanadyjskich sportowców, jak również administrowanie funduszami przeznaczonymi na cele olimpijskie. Jak mówi dyrektor generalny Barry Heck, WinSport generuje przychody w wysokości 35 milionów, choć co roku zmaga się z deficytem operacyjnym. – Teraz są to 3 mln dolarów, ale w połączeniu z 3 mln dolarów wydawanymi na remonty, WinSport pobiera ze swoich rezerw aż 6 mln dolarów – tłumaczy.

Organizacja chce więc obniżać koszty. Bardzo wysoko na czarnej liście firmy znalazły się skoki narciarskie. Jak twierdzi dyrektor WinSport, jego firma przeznacza 7 mln dolarów rocznie na wsparcie sportu wyczynowego. To jednak tylko jeden z punktów, którym się zajmują. Obecnie priorytetem jest slopestyle, czy halfpipe, które w Kanadzie stoją na wysokim poziomie.

Okazało się, że kompleks w Calgary mógł doczekać się remontu już w 2005 roku. Istnieją bowiem spory co do dotacji przyznanej przez władze prowincji Alberta na rzecz skoków narciarskich w Kanadzie. Szacuje się, że było to 600 000 dolarów. – Mogę na 100 procent powiedzieć, że żadna część tej kwoty nie została wykorzystana na odnowienie skoczni. Gdyby tak było, nie prowadzilibyśmy obecnych dyskusji – powiedział Mike Bodnarchuk, odpowiadający za skoki narciarskie i kombinację norweską w kanadyjskim związku.

Spór między gospodarzami obiektu a firmą sponsorską jest o tyle dziwny, że obiekty w Calgary uznane są za odpowiednie do rywalizacji. Jak stwierdził inspektor z Austrii, który został sprowadzony w październiku zeszłego roku, skocznie mogą z pewnymi poprawami przetrwać nawet 10 lat. 

Ostatnim światełkiem w tunelu wydawał się pomysł organizacji Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku. Miasto mogłoby liczyć na dotację około 100 milionów dolarów. Finalnie, Calgary zrezygnowało ze starań w listopadzie minionego roku. W grze pozostały Mediolan i Cortina d’Ampezzo oraz Sztkoholm i Are.

Zobacz też: Park olimpijski w Calgary zamieni się w park rozrywki?

Budowa ośrodka sportów zimowych, o którym wspominają działacze, nie jest niemożliwa. Bodnarchuk i Stretch spotkali się z pozytywną odpowiedzią miasta Calgary. Obecnie, potrzebują od 7 do 10 milionów dolarów na przygotowanie odpowiednich projektów i zaprezentowanie wizji. Zapowiedzieli, że postarają się pozyskać odpowiednie dotacje rządowe oraz prowincjonalne.

źródło: www.torontosun.com
fot. Mackenzie Boyd-Clowes || Anna Nagel, www.skijumper.pl