Czas podczas lotu wydłużony. Norwedzy trenowali w Sztokholmie

Halvor Egner Granerud

Bez obaw o kontuzje, bez strachu o upadek – w takiej symulacji lotu wzięli udział reprezentanci Norwegii, podczas obozu treningowego w Sztokholmie. W specjalnie przygotowanym tunelu aerodynamicznym, skoczkowie mieli okazję wyćwiczyć technikę skoku. Czy to zgrupowanie będzie warte złota na mistrzostwach w Seefeld? 

Lot z nowej perspektywy 

Norwegowie wybrali się do Szwecji w bardzo konkretnym celu. Na pomysł tego niecodziennego obozu treningowego wpadł Magnus Brevig – zastępca trenera Alexandra Stoeckla. W specjalnie przystosowanym do tego celu ćwiczeń tunelu aerodynamicznym skoczkowie mogli przez wiele godzin ćwiczyć te części skoku, które na normalnej skoczni trwają zaledwie przez kilka chwil. To zupełna rewolucja w świecie skoków narciarskich. 

Johann Andre Forfang zwraca uwagę przede wszystkim na cenny czas. Sam skok po odbiciu trwa jedynie kilka sekund. Aby wyćwiczyć ten element, skoczkowie musieliby poświęcić całą swoją karierę, aby zajął on kilka godzin. W Sztokholmie norweska ekipa miała właśnie tę możliwość – symulacja skoku trwała nawet do 30 minut. 

Tutaj jestem zdecydowanie lepszym skoczkiem. Te ćwiczenia były niezwykle przydatne. Podczas tych treningów można było sprawdzić, jakie regulacje ramion czy pozycje stopy wpływają na nasze ułożenie w locie – mówił srebrny medalista z Pyeongchangu, Johann Andre Forfang.

Wcześniej tunel aerodynamiczny w Sztokholmie był wykorzystywany przez służbę przemysłu lotniczego. Teraz służy do innych celów, między innymi w świecie skoków narciarskich. Dzięki sztucznie wdmuchiwanemu powietrzu, idealnie przypomina dużą skocznię. Skoczek jest wtedy podwieszony na linach nad symulowanym zeskokiem. Dzięki pasom bezpieczeństwa zamontowanych na plecach i ramionach upadki są całkowicie wykluczone. To pierwsze takie treningi norweskiej reprezentacji. Oprócz Forfanga do Szwecji pojechali między innymi: Halvor Egner Granerud czy Anders Fannemel.

Trener Alexander Stoeckl już widzi, że szkolenie w tunelu aerodynamicznych “przyniosło owoce”. Efekty dostrzega podczas kolejnych zgrupowań Norwegów w Trondheim czy w Lillehammer.

W Sztokholmie mieliśmy bardzo dużo czasu na szlifowanie elementu lotu, w porównaniu do tego, jakie są możliwości podczas treningu na tradycyjnej skoczni. Dodatkowo te symulacje są o wiele bezpieczniejsze. Skoczek może próbować nowych technik i nie wyrządzi sobie krzywdy – mówił szkoleniowiec Norwegów. 

Zobacz, jak wyglądał obóz Norwegów w Sztokholmie

źródło: vg.no
fot. Anna Nagel || skijumper.pl