“Dobrze jest położyć się w łóżku, nie będąc głodnym”. Andreas Stjernen na sportowej emeryturze

andreas stjernen

Zakończyła się kariera sportowa, minął czas surowej diety. Andreas Stjernen od ostatniego konkursu w karierze przybrał na wadze około 15 kilogramów. – To zadziało się szybciej, niż myślałem. – Norweg nie żałuje swojej decyzji ani raczej nie tęskni za starą wagą. Jak wspomina sportową karierę? Jak wygląda jego nowa rzeczywistość?

Minęło osiem miesięcy, odkąd Andreas Stjernen pożegnał się z Pucharem Świata w skokach narciarskich. Zrobił to w niesamowity sposób. W domu, w rodzinnym Trondheim, na ukochanej skoczni Granåsen. Zapewnił kibicom niezapomniane chwile. Zajął wtedy 2. miejsce. Został pokonany tylko przez niewiarygodnie silnego Ryoyu Kobayashiego. Japończycy podobno przepraszali za „zrujnowanie” imprezy pożegnalnej.

Zobacz więcej: Andreas Stjernen: “Najlepszy moment w karierze? Dzisiejsze podium w Trondheim”

Decyzja o rezygnacji była przemyślana. Skoczek miał swoje powody. Miesiąc wcześniej upadł na skoczni w Lahti. Przez długi czas, w trakcie trwania jego kariery, walczył o utrzymanie odpowiedniej wagi ciała.

Jego rekord życiowy w locie to 249 metrów – tylko 4,5 metra krótszy od rekordu świata, który ustanowił Stefan Kraft. Tego wyniku nie zdążył już poprawić. Pożegnanie w Trondheim było bardzo emocjonalne. Dużo osób płakało – skoczkowie i rodzina. Na skoczni była obecna partnerka życiowa Andreasa Stjernena – Elisabeth Sundnes oraz ich córeczka Ella, a także jego tata, były skoczek narciarski – Hroar Stjernen.

Andreas Stjernen
Andreas Stjernen w dniu zakończeniu kariery, Trondheim, marzec 2019 || fot. Dominika Wierzba, www.skijumper.pl
Hroar Stjernen
Hroar Stjernen, ojciec Andreasa Stjernena, Trondheim, marzec 2019 || fot. Dominika Wierzba, www.skijumper.pl

Nowe życie

– Miło było przejść od 200 dni podróży w ciągu roku prawie do zera. Przez 15 lat to był mój sposób na życie, ale nie bałem się, że po zakończeniu kariery będę czuł pustkę – mówi Stjernen.

Norweg chciał zakończyć karierę wraz z końcem sezonu 2018/19, ale po loteryjnym konkursie podczas Mistrzostw Świata w Seefeld, gdzie utracił szansę na indywidualny medal, a także po dramatycznym upadku w Lahti, Stjernen nie miał już żadnych wątpliwości.

– Nadal odczuwam ból w biodrze, codziennie zmagam się z kontuzją po upadku w Lahti – mówi Andreas Stjernen. Jednak pakowanie nart nie było takie łatwe. Życie poza „bańką” – jak to nazywa – wydaje się trochę zniechęcające. W takiej samej sytuacji znalazł się również kombinator norweski, Magnus Moan, który podobnie jak Stjernen zakończył zawodową karierę w marcu tego roku.

– Byliśmy sceptyczni i zdenerwowani. […] Andreas i ja żyliśmy w bańce. Ale to fałszywa bańka. Prowadzenie sportowego życia na najwyższym poziomie nie jest normalnym życiem. Masz wokół siebie autokary, kolegów i znajomych z kadry, media. Udaje Ci się zdobywać nagrody, wiesz, że jesteś w tym dobry. Ale nagle stoisz w tym samym miejscu i musisz zaakceptować fakt, że skończyłeś to wszystko po 18 latach – mówi Magnus Moan. Sportowiec żartuje, że te zdania oczywiście pochodzą z serca i… żołądka.

Dieta na własne życzenie

Andreas Stjernen musiał ważyć 69,5 kg w stosunku do wybranej długości nart i masy innego sprzętu do skoków, kiedy startował w Turnieju Czterech Skoczni w zeszłym roku. Przy wysokości 189 centymetrów walczył o odpowiednią wagę. To było niezwykle stresujące.

– Bolało. Zacząłem trochę więcej biegać i trochę mniej jeść, żeby schudnąć, choć rzadko czułem się bardzo głodny. Oczywiście, musiałem bardzo rygorystycznie podchodzić do tego, co sobie założyłem. Bolało, ale tylko przez krótki czas – opowiada były skoczek narciarski.

Zapytany przez Verdens Gang, czy odczuwał stres przy stole, odpowiada – I tak i nie. – Stjernen podkreśla, że zarówno on, jak i jego koledzy z drużyny jedli normalne potrawy, ale po prostu mniejsze porcje. Jego zdaniem był to „reżim żywieniowy”, którym sam zarządzał. – To było bardzo stresujące, kiedy byłem młodszy, ale zasady względem wagi skoczka, które pojawiły się, a następnie zaostrzyły, uratowały moją karierę – przyznaje Stjernen.

Były skoczek drużynowo zdobył złoto olimpijskie oraz złoto Mistrzostw Świata w Lotach. Indywidualnie Andreas Stjernen wywalczył małą kryształową kulę w sezonie 2017/18.

Fast food na obiad

Andreas Stjernen wrócił na studia. Uczy się w Stjørdal University College, gdzie obrał kierunek marketing, zarządzanie i finanse. Wspiera również lokalny klub sportowy w Trondheim, gdzie szkoli się przyszłych norweskich mistrzów skoków narciarskich. Trenerem głównym jest tam Roar Ljøkelsøy – były asystent Wernera Schustera w reprezentacji Niemiec.

Zobacz więcej: “Trønderhopp jest częścią mnie”. Roar Ljøkelsøy z misją w Trondheim

Stjernen o swojej karierze mówi “szczęśliwe dni”. Obecnie, na sportowej emeryturze, na obiad coraz częściej wybiera ​​pizzę, pozwala sobie również na piwo. Jego partnerka Elisabeth uważa, że ​​teraz wygląda lepiej. 15 dodatkowych kilogramów pojawiło się bardzo szybko. – Jadłem dużo niezdrowego jedzenia i muszę przyznać, że trochę tęsknię za byciem lżejszym. Dodatkowo prawie nie ćwiczę, odkąd zrezygnowałem z kariery sportowej. W szafie jest wiele ubrań, które już na mnie nie pasują. Zacząłem je rozdawać – mówi Andreas Stjernen.

Podczas sezonu 2019/20 Andreas Stjernen zostanie ekspertem norweskiego kanału TV2, gdzie spróbuje swoich sił w roli komentatora. Będzie obecny w Engelbergu, Innsbrucku i Bischofshofen.

Na zdjęciu: Andreas Stjernen || fot. Anna Nagel, www.skijumper.pl
źródło: vg.no