„Z dnia na dzień szanse na rozegranie sezonu letniego maleją”

walter hofer

Już ponad miesiąc dzieli nas od zakończenia kolejnego sezonu Pucharu Świata. W związku z epidemią koronawirusa, cały sportowy świat nerwowo patrzy na decyzje, dotyczące letnich zawodów. Jak wygląda sytuacja w świecie skoków narciarskich?

Konrad Knoch: W mediach pojawiły się opinie, że był to najgorszy sezon od wielu lat. Warunki wietrzne bardzo utrudniały rywalizację, odwołano Raw Air i przełożono Mistrzostwa Świata w Planicy w związku z epidemią koronawirusa, a Polacy skakali w kratkę. Czy możesz zgodzić się z tak postawioną tezą?

Wojciech Danielewski: W pewnym stopniu mogę się z tym zgodzić. Szukałbym jednak innego określenia dla tego sezonu. Najgorszy, fatalny, dziwny, to raczej negatywnie nacechowane określenia. Przed naszą rozmową chwilę się nad tym zastanawiałem i oprócz sformułowania „szalony sezon” najbardziej pasuje mi tutaj „pokręcony”. Nagłe zwroty akcji w klasyfikacji, nieprzewidywalna pogoda, porywisty wiatr oraz niezrozumiałe decyzje organizatorów czy sędziów, to najczęściej pojawiające się nagłówki w odniesieniu do sezonu, który zakończył się nam w dość burzliwych okolicznościach. Wracając do ogólnego podsumowania, to nie brakowało też momentów pięknej, prawdziwej i sportowej rywalizacji. Ogólnie możemy stwierdzić, że pomimo tego wszystkiego co spotkało zawodników, ubiegły już sezon pod względem sportowym był dość sprawiedliwy. W danym momencie, na danym obiekcie wygrywał po prostu najlepszy. Niemniej jednak każdy z nas ma pewien niedosyt. Brakowało nam zadziwiających zwrotów akcji na skoczni do lotów w Vikersund i słonecznego zakończenia lotami w Planicy. Pozostał za to niesmak po tym, jak i w jakich okolicznościach podjęto decyzje o nagłym zakończeniu sezonu oraz wiele znaków zapytania co dalej.

1 kwietnia skończyła się epoka Waltera Hofera w skokach narciarskich. Jak wybrano jego następcę Sandro Pertile?

Mianował go Prezydent i Rada Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Wybór jest raczej formalnością. Analiza kandydatów odbywa się znacznie wcześniej. Jak zawsze pojawia się giełda nazwisk. Tradycyjnie wymieniano działaczy zajmujących się Pucharem Kontynentalnym lub FIS CUP. Wymieniano też odpowiednika Waltera w Kombinacji Norweskiej. U nas pojawiły się plotki, które rozsiewał dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski, że miałby nim zostać Łukasz Kruczek. Wylała się potem na niego fala hejtu i pod tym postem zaczął blokować innych na Twitterze.

Same decyzje związane z wyborem są raczej tajemnicą. Nie wygląda to tak jak w przypadku trenerów w skokach, że wpływają kandydatury. Tutaj Rada FIS „bierze na tapetę” swoich faworytów. Prowadzone są rozmowy, potem następuje głosowanie Rady i akceptacja prezydenta. W tym wypadku byli to długoletni delegaci techniczni. Informacja o następcy została podana podczas Konferencji Kalendarzowej FIS w Dubrowniku w czerwcu ubiegłego roku. Podobno pierwsze rozmowy z Sandro na ten temat odbyły się jeszcze przed sezonem 2018/2019.

A dlaczego wybór padł na niego?

Był i jest dość znany w środowisku. Przede wszystkim oprócz bycia delegatem brał wielokrotnie udział w organizacji dużych imprez zimowych. Często, kiedy organizatorzy w danym miejscu nie dawali sobie rady z organizacją, on był ostatnią deską ratunku. Uchodzi po prostu za świetnego fachowca.

Chyba można powiedzieć, że Sandro Pertile został nowym dyrektorem Pucharu Świata w jednym z najtrudniejszych momentów w historii skoków narciarskich?

Wiem, że na pewno przed nim, jak i przed jego kształtującym się i jeszcze nieznanym zespołem bardzo, bardzo dużo pracy. Musi stawić czoło temu, co obecnie dzieje się na całym świecie. To trudne, ale jak wiemy, przy obecnej technologii wszystko jest możliwe. FIS na bieżąco, za pomocą swoich profili w mediach, informuje o organizowanych wideokonferencjach, na których debatuje się nad tym, co w obecnej sytuacji trzeba zrobić. Wiemy już, że zaplanowany na drugą połowę maja tradycyjny kongres FIS, który miał odbyć się w Tajlandii, został przeniesiony na jesień (dokładna data i miejsce nie są jeszcze znane). To jednak nie oznacza, że wszystkie decyzje zapadną tak późno. Zaraz po świętach ma się odbyć kolejna konferencja, na której zapadną wstępne decyzje co z sezonem letnim. To właśnie wydaję się być sprawą priorytetową.

Czy w związku z panującą epidemią sezon letni jest poważnie zagrożony?

Od trzech tygodni mówi się otwarcie o prawdopodobnym odwołaniu całości lub części cyklu Letniego Grand Prix. Zadziwiająco wprost mówi o tym nowy dyrektor Pucharu Świata. Nie zasłaniając się dynamicznie zmieniającą się sytuacją i oczekiwaniem na centralne decyzje twierdzi, że „trzeba oszczędzać pieniądze na zimę”. To daje do myślenia i napełnia nas obawami, że jeśli już, to sezon letni odbędzie się w bardzo okrojonym terminarzu. Już teraz wiemy, że i tak byłyby przesunięcia z organizacją zawodów na sierpień/wrzesień. Niektórzy twierdzą, że pomimo bardzo trudnej sytuacji powinno się przeprowadzić sezon letni nawet bez publiczności, przede wszystkim dla sportowców, którzy za kilka tygodni mogą być w bardzo trudnym położeniu finansowym przez wycofujących się sponsorów. Na ten moment wygląda to naprawdę nieciekawie i osobiście uważam, że z dnia na dzień szanse na rozgrywanie sezonu letniego, taki jaki pamiętamy z lat ubiegłych, maleją. Natomiast pojawiają się też głosy, że jeśli sytuacja się poprawi, można pokusić się o organizacje zawodów lokalnych lub memoriałów poświęconych danej osobie. To też jakieś rozwiązanie, szczególnie dla tęskniących za dyscypliną kibiców.

Czy na kongresie planowano jakieś zmiany w Pucharze Świata? Miały zostać podjęte jakieś kluczowe decyzje dla skoków narciarskich?

Tak, na kongresie miały zostać ogłoszone kalendarze dla wszystkich zawodów FIS w sezonie 2020/2021, m.in. dla Letniego Grand Prix oraz Pucharu Świata. Planowano ogłosić organizatorów narciarskich mistrzostw świata w 2024 i 2025 roku. Przypomnijmy, że z powodów finansowych z organizacji zawodów w 2024 wycofał się Harrachov. Nie wiadomo jeszcze, czy w jego miejsce zostanie wybrany Oberstdorf. Trondheim jest jedynym kandydatem do mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 2025. 

Mówiło się też o tym, że miały zostać zatwierdzone kosmetyczne zmiany w regulaminach sprzętu itp. Te decyzje natomiast, które potrzebują pilnego zatwierdzenia, będą analizowane po świętach oraz w maju na zaplanowanych wideokonferencjach.  Główną sprawą miał być wybór nowego prezydenta FIS.

Znamy kandydatów? Kto miał dotychczas największe szanse? Czy uważasz, że może się to zmienić do jesieni?

Największą faworytką, i to się chyba do jesieni nie zmieni, jest Sarah Lewis, która była członkinią Brytyjskiej Drużyny Narciarskiej w latach 1982–1988 i brała udział w Mistrzostwach Świata w narciarstwie alpejskim w 1987 i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 roku w Calgary, a także w wielu międzynarodowych zawodach w Pucharze Świata i Pucharach Kontynentalnych. W FIS pracuje od 1994, a sześć lat później została Sekretarzem Generalnym organizacji. Uchodzi za sympatyczną, ale i bardzo stanowczą oraz wymagającą osobę. Podobno, gdy udaje się na miejsce planowanej imprezy, to sprawdza je bardzo skrupulatnie. Można powiedzieć, że to głowa administracji FIS. Warto też zaznaczyć, że Podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 r. przewodniczyła niezależnym obserwatorom Światowej Agencji Antydopingowej.

A mamy już dziś jakieś informacje na temat zmiany harmonogramu zimowych zawodów Pucharu Świata? Mistrzostwa w Planicy odbędą się w grudniu, to pewne? Znamy już dokładny termin?

Na ten moment pojawiają się dopiero wstępne doniesienia i propozycje. Nic nie jest jeszcze pewne. Jednym z pomysłów jest przesunięcie Inauguracji Pucharu Świata w Wiśle o jeden tydzień, a tym samym przesunięcie całego kalendarza. Jest to jednak spory problem dla wszystkich organizatorów i może nie spotkać się z poparciem całego grona zainteresowanych. Mistrzostwa Świata w lotach w Planicy, zgodnie z doniesieniami ze Słowenii, miałyby się odbyć w połowie grudnia, czyli prawdopodobnie wskoczyłyby na miejsce Titisee-Neustadt. Podobno wśród działaczy FIS pojawiły się głosy krytyczne, że skoki na Słowenii zagoszczą aż dwa razy. Niemieckie konkursy zostałyby wówczas przeniesione na styczeń lub luty. Nie wiemy jeszcze czy organizacji w styczniu podejmą się Czesi i co z próbą przedolimpijską w Zhangjiakou. Tam z wiadomych przyczyn pojawiły się opóźnienia w budowie nowoczesnych obiektów. Czas pokaże, ale uważam, że wstępne decyzje zapadną nie wcześniej niż z końcem maja.

A co wiemy o nastrojach wśród ekip, jak sobie radzą z treningiem?

Finansowo sytuacja się pogarsza. Szczególnie złe informacje napływają do nas z Norwegii, gdzie krajowa federacja zarządziła masowe zwolnienia. Nieciekawie jest też w Słowenii gdzie już teraz budżet na przygotowanie będzie bardzo uszczuplony. Na pewno bardzo odbije się to na mniejszych nacjach, które już wcześniej borykały się z problemami finansowymi. Jeśli chodzi o trening, to sytuacja robi się trudna i skomplikowana. Nie jest to jeszcze moment alarmowy, ale powoli zbliża się czas, w którym ćwiczenia w samotności na domowym sprzęcie nie wystarczą zawodnikom do kontynuowania przygotowań. Ekipy powoli myślą o kolejnych rozwiązaniach: treningi z kamerkami, analiza live oraz pogłębione imitacje skoków. Sztaby szkoleniowe mają trudny orzech do zgryzienia.

Jakie wieści dobiegają do nas z polskiego obozu?

Sytuacja wygląda podobnie. Powoli indywidualny trening siłowy zaczyna nie wystarczać. Oczywiście wszystko na bieżąco jest konsultowane ze sztabem szkoleniowym. Trenerzy kadr poszukują szybkich rozwiązań, które w jakimś stopniu będą zastępować bezpośredni kontakt trener – zawodnik podczas treningów. Jeśli chodzi o zmiany strukturalne, kadrowe to cały czas czekamy na ogłoszenie kadr i sztabów na sezon. Podobno trwają gorące rozmowy na ten temat usprawnienia całego systemu szkoleniowego wśród młodszych zawodników.

Co wiemy na ten moment o zmianach na stanowiskach trenerskich?

Ekspresowe decyzje i zmiany zaszły w Austrii. Po tym jak 23 marca dowiedzieliśmy się, że po dwóch latach ze stanowiska rezygnuje Andreas Felder, ostatniego dnia marca poznaliśmy już nowego szkoleniowca, którym będzie Andreas Widhoelzl. Wszystko zadziało się bardzo szybko, bez zbędnych dywagacji i przewidywań. Z roku na rok rynek trenerski w czołówce skoków narciarskich zawęża się. Trudno przewidywać ruchy danej federacji. W tym momencie niewiadomą jest sytuacja w Czechach. Po nagłym zwolnieniu Davida Jiroutka, do końca sezonu jego obowiązki przejął Antonin Hajek. Nie wiadomo czy nastąpi kontynuacja tej współpracy, czy kolejny, nagły zwrot akcji. W trakcie sezonu pojawiły się też plotki, że za nowym szkoleniowcem rozglądają się Rosjanie oraz Finowie. Nie przewiduje jednak, że w obecnej sytuacji na świecie nastąpią tam zmiany.

Jakie życzenia miałbyś dla naszych czytelników i wszystkich fanów skoków narciarskich w związku ze świętami Wielkanocy?

Przede wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt. Pomimo panującej sytuacji przeżyjmy je w rodzinnym gronie. Odłączmy się chociaż na jeden dzień od Internetu, telefonu oraz telewizora. Spędźmy ten czas na wspólnej rozmowie. Nie czytajmy co raz to nowych, smutnych informacji z całego świata. Zajmijmy się czymś innym. Jeśli już musimy to zobaczmy lub poczytajmy coś wesołego i spokojnego. Na pewno dobrym pomysłem będzie obejrzenie konkursów skoków z lat ubiegłych i lektura biografii naszych ulubionych skoczków.

Dziękuję za rozmowę!