Einsiedeln: Co ze skocznią im. A. Küttela?

W szwajcarskim Einsiedeln głosowano w sprawie modernizacji znajdującego się w miejscowości kompleksu skoczni narciarskich. Okazuje się, że lokalni kibice nie chcą rozbudowy obiektu, a przeciwna tej idei była zdecydowana większość wyborców.

Jeszcze w lutym gospodarze skoczni zapowiedzieli, iż nie będą starać się o organizację zawodów LGP. Obiekt, który powstał w 2005 roku aż dwunastokrotnie gościł tego typu zawody. Skoczkowie nie przyjechali tu w 2012 i 2017 roku. Tym razem sprawa braku chęci ubiegania się o możliwość goszczenia letniego cyklu wynikała z aspiracji do korzystania ze skoczni także zimą.

W głosowaniu wzięło udział ponad 6000 mieszkańców. Na “nie” wypowiedziało się 70 procent głosujących, zaś za dofinansowaniem było 30 procent ludności.

Plan rozbudowy skoczni zakładał przekazanie z kasy publicznej  1,1 mln CHF. Dla inicjatorów to spory problem, który może zaważyć na upadku lokalnych obiektów. – Nie spodziewaliśmy się takiego uderzenia. Jeśli nie znajdziemy innych rozwiązań, skocznie mogą zostać zniszczone – mówi Daniel Kalin, członek zarządu Schanzen Einsiedeln.

Zaistniała sytuacja może dziwić, gdyż szwajcarscy kibice po raz kolejni mają komu kibicować. Niewątpliwie Simon Ammann nie prezentuje takiego poziomu, jak w latach 2002-2011, kiedy to osiągał swoje największe sukcesy, lecz na MŚ w Seefeld medal wywalczył jego rodak – Killian Peier.

Czy uda się dojść do porozumienia? Jak radzi Kalin, osoby odpowiedzialne za modernizację skoczni im. A. Küttela powinni dążyć do dialogu ze wszystkimi partnerami – tj. z kantonem Schwyz, rządem federalnym, okręgiem Einsiedeln i Swiss-Ski. – To nie będzie łatwa gra! – kwituje.