Eirin Kvandal, czyli… skoczkini z krzywym kręgosłupem?

Eirin Kvandal

Tegoroczny sezon układa się znakomicie dla Eirin Kvandal. W Ljubnie norweska skoczkini wygrała swoje pierwsze zawody w Pucharze Świata, choć jej kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej.

U 19-letniej dziś skoczkini wykryto wrodzoną skoliozę kręgosłupa, co mogło przekreślić jej marzenia o uprawianiu skoków narciarskich. Chorobę zauważyła u córki matka, która nie chciała zgodzić się na kontynuację kariery. Ostatecznie podjęto decyzję o pozostaniu przy skokach, lecz konieczna była operacja. – Skrzywienie dotyczyło górnej części kręgosłupa. Gdyby było na dole, oznaczałoby to dla mnie koniec kariery – mówiła Kvandal, dla której konieczność przeprowadzenia operacji nie była dużym ciosem. – Nie bałam się operacji. W głowie miałam tylko to, ile treningów mogę stracić. O ile wiem, żaden norweski skoczek nie miał takich dolegliwości – przyznaje Eirin Kvandal, która ponowne skoki mogła oddawać po półrocznej przerwie. – Lekarz powiedział, że po sześciu miesiącach mogę normalnie trenować – dodaje Norweżka.

Zabieg został przeprowadzony w grudniu 2018 roku. Wszystko zakończyło się pomyślnie. – Kiedy mnie wybudzono, zapytali czy czuję nogi. Odpowiedziałam, że tak. Na szczęście nie byłam sparaliżowana – kwituje Kvandal, która na trening na skoczni czekała do czerwca 2019 roku. – Pierwszy skok był czymś wyjątkowym. Nie skoczyłam daleko, ale było to niesamowicie satysfakcjonujące – relacjonuje reprezentantka Norwegii.

Obecnie Kvandal myśli o kolejnych występach w Pucharze Świata. Do tej pory uzbierała 158 pkt, co daje jej 7. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Źródło: siol.net
Na zdjęciu: Eirin Kvandal || Fot. Anna Nagel, www.skijumper.pl