Weekend na skoczni #19 – Ryoyu Kobayashi w drodze po Złotego Orła

Markus Eisenbichler, Oslo 2018

Pierwszy przystanek Turnieju Czterech Skoczni za nami. W Oberstdorfie zwyciężył Ryoyu Kobayashi, który w tym sezonie po raz piąty triumfował wśród elity. Polacy spisali się przyzwoicie, chociaż bez fajerwerków. Być może zademonstrują wystrzałową formę w noworocznym konkursie w Garmisch-Partenkirchen? Czy Eisenbichler i Kraft zaprezentują podobne skoki w pozostałych konkursach TCS?

W Oberstdorfie wspólnie z Kobayashim na podium stanęli Markus Eisenbichler oraz Stefan Kraft. O ile zwycięstwo Ryoyu nie jest niespodzianką, to wynik, który uzyskał Eisenbichler można za taką uznać. Niemiec w tym sezonie nie potrafił nawiązać do formy z ubiegłych lat i zaledwie dwukrotnie plasował się w czołowej dziesiątce. Kraft natomiast potwierdził, że na Turniej Czterech Skoczni przyjechał w wyśmienitej formie. Po zwycięstwie w kwalifikacjach uplasował się na 3. miejscu w konkursie. Austriak może być niezwykle groźny, gdyż dwa ostatnie konkursy TCS odbywają się w jego ojczyźnie.

Reprezentacja Polski udała się do południowych Niemiec z bojowym nastawieniem. Liderem kadry miał być mistrz Polski z Zakopanego – Kamil Stoch. W świątecznym konkursie o mistrzostwo kraju, mieszkaniec Zębu rozgromił pozostałych skoczków. Wśród faworytów do walki o zwycięstwo wymieniany był także Piotr Żyła, który w obecnym sezonie wszystkie konkursy kończył w czołowej szóstce. Na Schattenbergschanze aż 3 Polaków znalazło się w ścisłej czołówce. Najlepszym był Dawid Kubacki (5 pozycja), tuż za nim Piotr Żyła, a na ósmym miejscu pierwszy konkurs TCS zakończył Kamil Stoch.

Po pierwszym etapie Turnieju Czterech Skoczni pochwały należą się Danielowi Huberowi, Romanowi Koudelce oraz Yukiyi Sato. Austriak ponownie zdołał ukończyć zawody w top10. Przed sezonem nikt się nie spodziewał, że Huber może rywalizować z najlepszymi, a 25-latek z konkursu na konkurs pokazuje coraz bardziej stabilną dyspozycję. Koudelka jest najmocniejszym ogniwem w reprezentacji naszych południowych sąsiadów. Po tragicznym ubiegłym sezonie, dzięki popularnej “Elektriczce” jest szansa na poprawę stanu czeskich skoków. Yukiya Sato to największy pechowiec początku sezonu. Japończyk znajdujący się w dobrej formie w ostatnich jesiennych testach nie otrzymał powołania na pierwsze zawody Pucharu Świata kosztem doświadczonych Kasaiego, Takeuchiego czy Ito. Po kilku konkursach, trener Miyahira zadecydował o desygnowaniu Sato na zawody PŚ, a ten już po raz drugi plasuje się w czołowej dwudziestce konkursu.

Niską ocenę po konkursie w Oberstdorfie muszą otrzymać trzej skoczkowie. Pierwszym z nich jest Domen Prevc. Młody Słoweniec obecny sezon rozpoczął będąc w bardzo niestabilnej formie. W Ruce dwukrotnie otarł się o podium, ale później pojawiały się coraz większe problemy. W południowych Niemczech po złym skoku, Słoweńcowi zabrakło 0,1 pkt do awansu do pierwszej serii zawodów. Kwalifikacji nie przebrnął także Maciej Kot. Polak nie potrafi wyeliminować błędów po wyjściu z progu. Wyniki osiągane przez Kota są coraz gorsze. Na dłuższą metę warto się zastanowić nad przerwą dla etatowego reprezentanta Polski.

Największym przegranym pierwszych zawodów Turnieju Czterech Skoczni jest jednak Andreas Wellinger. Jeden z niemieckich faworytów do zwycięstwa w prestiżowym cyklu zaprzepaścił szanse na końcowy triumf już w pierwszym konkursowym skoku. Mistrz olimpijski z Pjongczangu przegrał rywalizację z Markusem Schiffnerem, co wywołało ogromny jęk zawodu na trybunach skoczni w Oberstdorfie. Niemiec po przekroczeniu linii bezpieczeństwa upadł podczas hamowania i nie krył rozgoryczenia swoim występem.

Przed zawodami inaugurującymi 67. Turniej Czterech Skoczni odbyła się rywalizacja w Pucharze Kontynentalnym w Engelbergu. W Szawjcarii bohaterem był wspomniany już Markus Schiffner. Austriak wygrał czwartkowy konkurs, a w piątkowym uplasował się na najniższym stopniu podium. W drugich zawodach najlepszy był rodak Schiffnera – Philipp Aschenwald. Obaj skoczkowie w nagrodę otrzymali powołanie na Turniej Czterech Skoczni. Podium w Engelbergu dwukrotnie było austriacko-słoweńskie. W czwartek do zwycięskiego Schiffnera dołączyli Rok Justin i Nejc Dezman, natomiast w piątek drugi był Anze Lanisek.

Na pochwałę zasługują reprezentanci Szwajcarii. Na swoim rodzimym obiekcie aż 7 Szwajcarów zdobywało punkty. O ile od Simona Ammanna, Gregora Deschwandena czy Andreasa Schulera moglibyśmy tego wymagać, o tyle lokaty w czołówce zawodów dla Sandro Hauswirtha, Dominika Petera czy Gabriela Karlena mogły być niespodzianką. Zwłaszcza wybitnym osiągnięciem może pochwalić się 18-letni Hauswirth, który czwartkowe zmagania zakończył tuż za czołową dziesiątką.

W Engelbergu pojawił się również Dmitrij Wassiliew. Doświadczony Rosjanin niespodziewanie stracił formę z początku sezonu i w Pucharze Kontynentalnym nie zdołał zakwalifikować się do drugiej serii. Niemal 40-letni Wassiliew w szwajcarskich konkursach uznawał wyższość m. in. Jonathana Learoyda, Tomasa Vancury czy nawet Witalija Kaliniczenko z Ukrainy. Czy to już czas na zastanawianie się nad zakończeniem kariery?

Przed kibicami skoków jeden z najpiękniejszych tygodni w sezonie. Nowy Rok tradycyjnie skoczkowie przywitają w Garmisch-Partenkirchen. Po dwóch niemieckich konkursach TCS, najlepsi sportowcy udadzą się do Austrii na finałowe rozgrywki w Innsbrucku i Bischofshofen. Zwłaszcza konkurs na Bergisel będzie ważny, gdyż niecałe dwa miesiące później skocznia w Innsbrucku będzie areną Mistrzostw Świata.

Weekend na skoczni to cykl podsumowań wydarzeń ze świata skoków narciarskich. Ukazuje się co tydzień na portalu Skijumper. Wszystkie informacje przekazywane w tekstach są indywidualnymi przemyśleniami autora.
fot. Markus Eisenbichler – Anna Nagel || SkiJumper.pl