Ema Klinec – wielki talent, wielki pech

Ema Klinec zdążyła zaprezentować się światu skoków jako niezwykle utalentowana zawodniczka. Słowenka aż osiem razy zdobywała medale na Mistrzostwach Świata Juniorów. Wśród seniorek wciąż jednak nie osiągnęła zbyt wiele. Wpływ na to miały duże problemy zdrowotne – Klinec dwukrotnie zrywała więzadła krzyżowe w kolanie, przez co jej talent nie zdołał jeszcze eksplodować na oczekiwaną skalę.

Słowenka urodziła się w Kranju, więc miała doskonałe warunki, by wybrać narciarstwo i spróbować swoich sił na skoczni. Przygodę ze skokami rozpoczęła już w wieku sześciu lat, a pierwsze międzynarodowe starty miała za sobą przed ukończeniem trzynastego roku życia! Zadebiutowała w Pucharze Kontynentalnym zimą 2011 r. na obiektach w Ljubnie. Sezon później regularnie brała udział w zawodach tej rangi. Stawała na podium m.in. w Zakopanem. Podczas swoich pierwszych MŚJ w Erzurum, indywidualnie uplasowała się na czternastej pozycji, a wraz z koleżankami zdobyła brązowy medal drużynowo.

W 2013 r. w Libercu Słowenki okazały się na juniorskim czempionacie najlepsze, a Klinec poprawiła również rezultat indywidualny, bo zakończyła konkurs na dziewiątej lokacie. Przez całą zimę dominowała w Alpen Cup, zwyciężając we wszystkich zawodach, w jakich brała udział. Debiut w Pucharze Świata nastąpił na początku sezonu 2013/14 w Lillehammer. Ema szybko udowodniła, że dysponuje nieprzeciętnym talentem. W pierwszych pięciu startach tylko raz wypadła z czołowej dziesiątki. Zakwalifikowała się na Igrzyska Olimpijskie w Soczi, w których jednak nie mogła uczestniczyć z powodu zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie.

Poważny uraz spowodował, że Słowenka całkowicie straciła kolejny rok. Do rywalizacji powróciła w lecie 2015 r., a kilka miesięcy później rozpoczęła regularne skakanie w Pucharze Świata. Pierwszy raz na podium stanęła podczas konkursu w Sapporo 16 stycznia 2016 r. Udało jej się dwukrotnie powtórzyć ten wyczyn w ciągu dwóch tygodni. Na koniec zajęła dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. Dołożyła do tego trzy złote medale: dwa na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Lillehammer oraz jeden na MŚJ w Rasnovie.

Kolejny sezon był dla utalentowanej zawodniczki jeszcze lepszy. Choć nie udało jej się wygrać żadnych zawodów najwyższej rangi, to jej wysoka forma mogła imponować. Na piętnaście startów w konkursach PŚ, tylko raz nie zmieściła się wśród dziesięciu najlepszych skoczkiń. Zajęła wówczas jedenastą lokatę. Równa dyspozycja zaowocowała końcową siódmą pozycją w Pucharze Świata. Wynik mógłby być jeszcze bardziej okazały, ale Klinec nie skakała w Rasnovie oraz Hinzenbach ze względu na kolejny start w MŚJ. Z amerykańskiego Park City przywiozła trzy krążki: złoty (za konkurs drużyn mieszanych) i dwa srebrne. Udanie wypadł jej debiut na seniorskich mistrzostwach w Lahti. Do strefy medalowej zabrakło bardzo niewiele: indywidualnie dwóch miejsc, a w drużynie mieszanej jednego.

W sezonie 2017/18 reprezentantka Słowenii minimalnie obniżyła loty, bo jej najlepszym osiągnięciem było trzykrotne zajęcia szóstej pozycji w pucharowych zawodach. W klasyfikacji generalnej uplasowała się finalnie na jedenastej lokacie. Trzy „oczka” niżej zakończyła premierowy start na Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu Na MŚJ w Kanderstegu podtrzymała znakomitą serię i do bogatej kolekcji dołożyła kolejne dwa juniorskie medale – złoto wygrane drużynowo i srebro indywidualnie.

Zimą 2018 r. Klinec dwukrotnie stanęła na podium Pucharu Świata, dając tym samym sygnał, że może być w gronie kandydatek do medalu na MŚ w Seefeld. Niestety Słowenka nie zdołała potwierdzić tych przypuszczeń. Przed świętami Bożego Narodzenia po raz drugi w karierze zerwała więzadła krzyżowe. Urazu nabawiła się na mistrzostwach kraju. Choć ucierpiało nie to samo kolano, co kilka lat wcześniej, to oczywiście sezon dla Emy zakończył się zdecydowanie przedwcześnie.

Ema Klinec nadal ma jeszcze mnóstwo czasu, by udowodnić, jak dużymi dysponuje umiejętnościami. Choć pech jej nie opuszczał, to i tak wielokrotnie pokazała predyspozycje do skakania na najwyższym poziomie. Miejmy nadzieję, że Słowenka szybko wróci do zdrowia, zacznie treningi i znów będzie mogła z powodzeniem rywalizować w Pucharze Świata.