Awantura w Finlandii. “Fińskie skoki nie są warte żadnych pieniędzy”

Janne Ahonen, Wisła 2017

Fińscy skoczkowie narciarscy ponownie znaleźli się pod falą krytyki opinii publicznej. Tym razem, głos zabrali komentatorzy sportowi, byli trenerzy i zawodnicy.

Zmiany na stanowisku szkoleniowca kadry oraz ograniczenie budżetu drużyny skomentował Mistrz Olimpijski z 1992 roku – Toni Nieminen. Według niego, skoki narciarskie w Finlandii stoją na bardzo niskim poziomie. – Wszyscy znajdują się pod ścianą. Gorzej już być nie może – komentował na łamach portalu www.is.fi.

Nieminen jest zdania, że zmiana na stanowisku głównego trenera była potrzebna, jednak nie najważniejsza. Według Mistrza z Albertville, wizerunek dyscypliny trzeba zbudować na nowo, a kluby narciarskie znajdują się w kiepskim stanie. –Większa ilość środków nie zmieniłaby wyników Finów w ostatnich sezonach. Powinniśmy odbudować zasoby społeczne, by dzieci i młodzież ponownie zainteresowały się trenowaniem skoków narciarskich.

– Nawet, gdyby w Finlandii pojawił się nowy Janne Ahonen, to w obecnej sytuacji, nasza reprezentacja nigdy nie osiągnie poziomu pozostałych państw europejskich. Szczególnie daleko nam do drużyn Niemiec i Austrii – podsumował Toni Nieminen.

Z mistrzem olimpijskim zgadza się między innymi były trener Adama Małysza Hannu Lepistö. – Obecne środki finansowe powinny wystarczyć do osiągania lepszych wyników. Większe nakłady nie są potrzebne – komentuje trener – Doprowadzono do tego, że dawny sport narodowy, stał się czymś marginalnym.

Krytyce poddano również postawę Miki Kojonkoskiego, który od 2012 roku współpracuje z Fińskim Związkiem Narciarskim. – Mika Kojonkoski, jako jeden z najważniejszych działaczy, ponosi wysoką odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Kierownictwo federacji popełniło błędy dobierając współpracowników. Na niskim poziomie stoi także rozwój lokalnych ośrodków szkoleniowych. Działania nie są ukierunkowane na kluby, które gwarantują podstawowe wyszkolenie młodych zawodników – punktuje Lepistö. Były trener zwrócił również uwagę na to, że Mistrzostwa Świata w Lahti były niepotrzebne – spowodowały, że Fiński Związek Narciarski stracił kilka milionów euro.

Do dyskusji nad stanem fińskich skoków narciarskich włączył się jeden z komentatorów – Marko Lempinen. Według niego, obecna drużyna nie jest warta “choćby skrawka” budżetu, którym dysponuje. – Fińska drużyna zdobyła w ubiegłym sezonie 19 punktów. Federacja zainwestowała w nią 550 000 euro. Oznacza to, że 1 punkt w Pucharze Świata kosztował ją prawie 29 000 euro. Dla porównania, Kamil Stoch samodzielnie zdobył 1443 punkty – wyliczał w artykule na portalu www.is.fi.

Lempinen zgadza się również z Nieminenem: Największe problemy Finów wynikają ze złych postaw zawodników i błędnie obranej formuły szkoleniowej.

fot. Janne Ahonen; Anna Nagel || Skijumpingzone.pl