Florin Spulber. Rumuński trener pod ostrzałem

Rumuński trener Florin Spulber po styczniowej aferze stał się najbardziej nielubianą postacią w rumuńskich skokach. Jak wyglądały początki jego kariery?

Florin Spulber urodził się w Brasov w maju 1970 roku. Przed karierą trenerską Rumun próbował swoich sił na skoczni. W wieku dziesięciu lat rozpoczął treningi pod okiem profesora Constantina Tesileanu w Sacele. Dopiero po kilkunastu latach zaczął osiągać dobre wyniki na arenie krajowej. W latach 1994-2000 na krajowych zawodach nie miał sobie równych. W międzynarodowych konkursach najwyższego poziomu pojawił się tylko trzykrotnie. W kwalifikacjach do Turnieju Czterech Skoczni 1997/1998 (Garmisch-Partenkirchen, Innsbruck oraz Bischofshofen) okupował ostatnie miejsce. Karierę zawodniczą zakończył w 2003 roku.

Równolegle ze startami na skoczni Florin Spulber zdobywał wykształcenie. W 1996 roku ukończył Uniwersytet Transylwanii i zdobył tytuł magistra wychowania fizycznego. Jego plany to obrona doktoratu.

Dzięki doświadczeniu na skoczni i wysokiemu wykształceniu został jedną z największych twarzy projektu pt. “Move and Jump”, który Rumuńska Federacja Narciarska i Biathlonu rozpoczęła wdrażać wraz z firmą OMV w 2007 roku. Docelowo dziesięcioletni plan zakładał stworzenie bazy treningowej w Rumunii oraz kadry skoczków na miarę 10. miejsca drużynowo w największych imprezach. Spulber od 2007 roku pracuje przy projekcie jako trener koordynator.

Po wybudowaniu skoczni w Rasnovie i organizacji Mistrzostw Świata Juniorów apetyty kibiców zaczęły stopniowo wzrastać. Wyniki Eduarda Toroka oraz Sorina Iuliana Pitei dodatkowo napawały optymizmem fanów sportów zimowych z Rumunii. W sierpniu 2011 Pitea wygrał międzynarodowe zawody juniorskie. Trzy lata później, po uprzednim dwukrotnym przebrnięciu kwalifikacji do konkursów Pucharu Świata w Sapporo, zdołał zadebiutować na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Natomiast Torok zajmował w swojej karierze 16. miejsce w Mistrzostwach Świata Juniorów oraz zdobywał punkty Letniej Grand Prix.

W minionym sezonie obaj podopieczni Florina Spulbera obiecująco rozpoczęli sezon na zapleczu Pucharu Świata. W szczególności Torok, który zdobywał punkty Pucharu Kontynentalnego. Po konkursach tzw. drugiej ligi w szwajcarskim Engelbergu udali się do Niemiec, aby wystartować w kwalifikacjach do Turnieju Czterech Skoczni. Na miejscu okazało się jednak, że skoczkowie zostali skreśleni z listy zawodników. Rozgoryczeni skoczkowie opisali sytuację w mediach społecznościowych. Kilka dni później Torok, ogłaszając zakończenie kariery, wspomniał o wielu nieprzyjemnych faktach związanych m. in. z trenerem Florinem Spulberem.

Opublikowane zdjęcia i wstrząsające opisy przedstawiły m.in. sytuacje z 2015 roku, kiedy Florin Spulber miał się dopuszczać przemocy wobec Iuliana Pitei. Wielokrotne opowieści zarówno Toroka jak i Pitei na temat złego traktowania przez Spulbera szokowały świat skoków narciarskich. Sam trener Spulber nigdy nie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów.

Pomimo wielu historii oskarżających Florina Spulbera, trener nadal pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców skoków narciarskich w Rumunii. Syn Florina – Mihnea – również trenuje na skoczni, jednak wyniki przez niego osiągane zdecydowanie odstają od osiągnięć najlepszych rumuńskich skoczków, którzy w tym sezonie zakończyli kariery.

 

 

 

Fot. gsp.ro