Halvor Egner Granerud: „Po 14 dniach choroby jechać do Planicy? Niezbyt kuszące”

Halvor Egner Granerud nie będzie miło wspominał czempionatu w Oberstdorfie. Norweg w konkursie na normalnej skoczni uplasował się tuż za podium, zaś do kolejnego nie przystąpił. Zaraził się koronawirusem.

Lider Pucharu Świata przyznał, że bał się skutków związanych z zakażeniem. – Trochę się bałem. To nie jest fajna choroba. Denerwowałem, że sprawy potoczą się źle, ale na szczęście nie trwało to długo. Potem stałem się spokojniejszy. Teraz patrzę na to optymistycznie – zdradza 24-latek, który na szczęście nie miał poważnych objawów. – Najgorszym objawem było zmęczenie. Miałem też lekki kaszel i zadyszkę – dodaje Granerud.

Choroba wykluczyła norweskiego skoczka z możliwości powrotu do ojczyzny. Tym samym Granerud musi przebywać w Oberstdorfie, gdzie pomaga mu rodzina miejscowego skoczka, Karla Geigera. – Skontaktowałem się z Geigerem, który zaoferował, że przyjdzie z jedzeniem, jeśli będzie taka potrzeba – relacjonuje 24-latek.

W związku z przymusową przerwę pod znakiem zapytania stanął występ Graneruda w kończących sezon zawodach PŚ w Planicy. Norweg zapewnił sobie Kryształową Kulę, zaś start na Letalnicy będzie możliwy jeśli dane mu będzie oddać skoki treningowe. – To zależy od tego jak szybko wrócę do treningów i czy dostanę okazję do skoku. Nie jest zbyt kuszące, aby po 14 dniach od razu jechać do Planicy – tłumaczy Granerud, który zrobi wszystko, aby w kolejnym sezonie prezentować równie wysoką formę. – Jest coś czego się boję. Będę prowadził ścisły dialog z lekarzem, aby dowiedzieć się jak ponownie zbudować możliwie najlepszą formę. Teraz staram się być ostrożny. Mam nadzieję, że kwiecień będę mógł wykorzystać do uzyskania optymalnej dyspozycji – kwituje triumfator tegorocznej edycji Pucharu Świata.

Źródło: www.nettavisen.no, fot. Tomasz Markowski