Kolejna inauguracja PŚ za nami. “Zawodnicy zostali w większości skrzywdzeni przez warunki”

piotr żyła - inauguracja PŚ

Zbyt wczesna pora zawodów, problemy z przygotowaniem obiektu, sens organizacji inauguracji w Wiśle i Andrzej Duda na skoczni. Kolejna inauguracja PŚ w Wiśle przeszła do historii. Pozostały po niej wątpliwości i wiele pytań, na które staramy się znaleźć odpowiedzi.

Konrad Knoch: Ostatni konkurs na skoczni w Wiśle wywołał sporo gorących komentarzy. Pierwszy problem to zbyt wczesna pora zawodów. Podobno wiadomo, że przed południem na skoczni wieje. Dlaczego zatem tak się stało, że skoki wystartowały o 11:30?

Wojciech Danielewski: To dość przesadzone twierdzenie, że na skoczni w Wiśle zawsze przed południem wieje, powiedziane prawdopodobnie w dużych emocjach. Jest w tym trochę prawdy, że na tej skoczni, ze względu na położenie, przed południem panują trudniejsze i bardziej loteryjne warunki. Tu jednak doszły dodatkowe zmiany warunków atmosferycznych i zmienna termika, przewidywane w prognozach w ostatnich dwóch tygodniach. We wstępnych założeniach kalendarzowych niedzielny konkurs wpisany był na godzinę 16:00-16:30. Nie wiemy na 100%  dlaczego doszło do zmiany. Powodem prawdopodobnie był, transmitowany przez TVP, finał konkursu Eurowizji dla dzieci. Tego już nie zmienimy, a i też nie dowiemy się czy o późniejszej porze byłyby dużo lepsze warunki do skakania.

Jak oceniłbyś przygotowane skoczni? Nie brakuje komentarzy, że śnieg nie był najlepszej jakości, że nie było szans wylądować telemarkiem. Do tego upadki kilku zawodników, w tym bardzo źle wyglądający Piotra Żyły.

Sam śnieg był naprawdę dobrze ubity, napowietrzony i rozprowadzony. Jednak aktualna aura – przede wszystkim zmienne temperatury – spowodowała, że stracił większość swoich odpowiednich właściwości. Śnieg w Wiśle produkuje specjalna maszyna AWS (All Weather Snow) firmy Supersnow. To bardzo skomplikowane urządzenie umożliwiające produkcję białego puchu tylko przy dodatnich temperaturach. Przypomnijmy, że wówczas nie można naśnieżać klasyczną armatką. AWS nie wymaga żadnych skomplikowanych podłączeń instalacyjnych. Urządzenie jest przywożone na wybrane miejsce w kontenerze i w pełni gotowe do pracy. Po przyłączeniu do wody i prądu śnieg można produkować całą dobę. Maszyna wyrzuca małe, suche płatki śniegu, o bardzo dobrych właściwościach. Jest on podobny do tego wyprodukowanego przez armatki. Warto też przypomnieć, że cały czas mamy do czynienia z tak zwanym „ śniegiem sztucznym” (to błędne pojęcie, bo to nie jest śnieg np. z plastiku), choć ja wolę określenie „śnieg techniczny”. Nazwa od razu mówi nam, że jest to normalny śnieg, tylko stworzony przez odpowiednie, zaawansowane technicznie maszyny. Generalnie, w ostatnich kilku latach, na skoczniach nie mamy kontaktu z naturalnym śniegiem, tylko właśnie tym technicznym. Każda skocznia jest naśnieżana przez armatki albo przez maszyny podobne do tej z Wisły. To wynika z faktu, że śnieg techniczny jest bardziej praktyczny, ma lepsze właściwości niż ten naturalny i po prostu lepiej się na nim skacze.

Co do lądowania, to w większości przypadków to nie wina zeskoku tylko brak umiejętności jazdy na nartach zjazdowych oraz też brak „oskakania” na śniegu po sezonie igelitowym. Nogi są jeszcze zbyt mało twarde i napięte w kontakcie z twardszym podłożem, co zwiększa problemy z utrzymaniem równowagi.

Jak bumerang wracają pytania o koszty wyprodukowanie tak ogromnej ilości śniegu i sensowność inauguracji PŚ w Wiśle w okresie jesiennym.

Tutaj raczej mamy jasną sytuację. Bardzo się opłaca, nie tylko ze względu na prestiż imprezy, ale koszty produkcji śniegu na skoczni, które są w porównaniu z zyskami, jakie generuje wydarzenie, niewielkie. Maszyna z obsługującymi nią pracownikami oraz prąd to około 130 tysięcy złotych. Bilety na treningi i zawody przynoszą blisko milion złotych przychodu. Do tego dochodzą sponsorzy, reklamodawcy, no i jeszcze sezon zaczynamy w Polsce. Mamy zyski wizerunkowe, których nie da przeliczyć się na żadne pieniądze. Zresztą ubiegłoroczna inauguracja przyniosła takie wpływy, że można było obniżyć ceny biletów na ten rok oraz po wszystkich opłatach zasilić okoliczne kluby sportowe.

A jak oceniasz występ naszych zawodników?

Czekałem na to pytanie i naprawdę trudno jednoznacznie ocenić występ Polaków podczas tego weekendu. W kwalifikacjach mieliśmy trochę pecha i może zbyt dużo spięcia przed nadchodzącym sezonem. Chłopaki z kwoty krajowej, oddający skoki na samym początku, trafili na bardzo słabe warunki. W konkursie drużynowym, szczególnie w pierwszej serii, wyglądało to znakomicie. Nasza czwórka skakała dynamicznie i na luzie. Dzisiaj jedynie Kamil, jak na warunki panujące na obiekcie, skakał bardzo dobrze. Ale warto pochwalić też Maćka Kota, który został trochę pominięty w komentarzach. Widać dużą poprawę i wykonaną pracę przed sezonem. Reszta niestety została w większości skrzywdzona przez warunki.

A co można powiedzieć o pozostałych ekipach? Jak poradzili sobie młodzi skoczkowie?

Można powoli przewidywać, że już na początku sezonu poziom będzie bardzo wysoki. Nasze przewidywania z ostatniej rozmowie redakcyjnej w pewnym stopniu się sprawdziły. W tym sezonie naprawdę mogą namieszać młodzi zawodnicy. Oczywiście Norwegowie, Austriacy i Słoweńcy jako cała drużyna są bardzo silni, ale szczególnie wysoki poziom można zauważyć u takich zawodników jak: Jan Hoerl, Philipp Aschenwald, Timi Zajc, Anze Lanisek, Marius Lindvik, Robin Pedersen czy oddający świetne próby pierwszego dnia Thomas Aasen Markeng.

Czy nie odniosłeś wrażenia, że na koniec konkurs zyskał zabarwienie polityczne? Komentarze dziennikarskie zamilkły, Andrzej Duda ściskał ręce kibiców, a odznaczeni skoczkowie i trener zostali zepchnięci na dalszy plan.

Nie chcę tutaj mocno wchodzić w politykę. To, czy zyskał zabarwienie rozpoczęcia kampanii prezydenckiej, każdy sam oceni. Tradycją stało się, że prezydent Andrzej Duda zawsze uczestniczy w jednym dniu zawodów Pucharu Świata. To, że odznaczył Adama Małysza, Stefana Hulę oraz Stefana Horngachera było dla mnie, jako kibica zainteresowanego skokami, bardzo fajnym i sympatycznym gestem. Co później pokazała kamera (jak Prezydent ściska się z kibicami) pozostawię bez komentarza.

Bardzo dziękuję za rozmowę.