Jakub Janda walczy o skocznie: “Możemy stracić pokolenie sportowców”

Jakub Janda twierdzi, że fatalny stan skoczni w Harrachovie obrazuje stan czeskich skoków. – Sytuacja jest tragiczna, skoki narciarskie w naszym kraju chylą się ku upadkowi.

Były reprezentant Czech, a obecnie poseł czeskiego parlamentu – Jakub Janda – przyznaje , że z powodu tragicznej sytuacji skoczni w Harrachovie i czeskich skoków nie może normalnie funkcjonować. – Jestem tym wszystkim załamany. W Harrachovie skocznie są w opłakanym stanie. Dla młodzieży trenującej skoki narciarskie jest to straszna wiadomość. Najbliższa zima zapowiada się bardzo źle, bo nie będzie gdzie trenować! Istnieje ryzyko utraty jednego pokolenia sportowców. Szukamy sposobu, aby temu zaradzić – powiedział Czech.

– Lokalne władze czekają chyba tylko na to, żeby te skocznie rozebrać i oddać teren pod budowę hoteli i nowych mieszkań – podsumował sytuację jeden z mieszkańców Harrachova. Nawet gdyby odbudowa kompleksu w mieście doszła do skutku trwałaby 6-7lat. – Możliwe jest też to, że już nigdy tam nikt nie skoczy. Harrachov jest problemem numer jeden. W lecie można trenować we Frenstacie, ale teraz potrzebujemy skoczni K70 i K90 na zimę – dodał Jakub Janda.

Zobacz też: Ostatnia skocznia w Harrachovie zamknięta!

Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli skocznie w Libercu będą kosztowne w wynajęciu i nieprzystosowane do trenowania zimą, skoczkowie na treningi będą musieli podróżować aż do Niemiec. – Komunikujemy się z nimi, ale ich oferta jest bardzo droga. Jedną z opcji jest to, że związek przekaże nam pieniądze na treningi za granicą. Mamy związane ręce, a u nóg kamienie! Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie na lata – dodał Jakub Janda. – Z Północnych Moraw nie jest wielkim problemem jeżdżenie na treningi do Polski. Ale zawodnicy z innych części kraju będą zmuszeni podróżować do Niemiec. Czy mamy wysyłać naszą młodzież, żeby trenowała przez tydzień, a potem wróciła do domu na kolejny tydzień i nic nie robiła? To nie ma przyszłości!

Problem Harrachova polega również na tym, że jest on podzielony między kilku właścicieli, którym trudno jest znaleźć wspólną płaszczyznę do porozumienia. – Nie ma rozstrzygniętych spraw dotyczących praw własności tego terenu. Przez cały czas wszyscy wiedzieli, że skocznie są w fatalnym stanie, ale nic nie zostało zrobione. Dopóki właściciele się nie dogadają, remont prawdopodobnie nie jest możliwy. Pomogliby chyba tylko komuniści, którzy pod przymusem potrafiliby doprowadzić to do porządku odbierając właścicielom grunt – powiedział Jakub Janda. – Skocznia K70 w Harrachovie jest pierwszorzędną sprawą. Sytuacja jest skomplikowana, walczymy o ratowanie czeskich skoków narciarskich. Napisaliśmy do wszystkich najwyższych urzędników, w tym do premiera, ale wciąż pozostajemy bez odpowiedzi.

Reprezentacja Czech została przejęta przez starego trenera Davida Jiroutka. W minionym sezonie, zawodnicy nie byli zadowoleni z powodu braku dostępu do dobrego sprzętu i atmosfery w kadrze. Jakub Janda wierzy, że kiedyś będzie lepiej, a czeski skoki znowu będą na szczycie. – Czasami nie śpię całą noc i po prostu patrzę w sufit, myśląc co dalej z naszymi skokami. Praca którą musimy wykonać jest ogromna, ale jestem przekonany że w końcu damy radę!

fot. Anna Nagel || www.skijumper.pl
źródło:  www.denik.cz