Jakub Kot: „Więcej czasu spędzamy w busie do Szczyrku niż na skoczni”

jakub kot

Choć 2,5 roku temu wystąpił po raz ostatni w roli zawodnika, Jakub Kot ciągle obecny jest w świecie skoków narciarskich. Prowadzi młode skoczkinie w klubie AZS Zakopane. Niedawno został delegatem technicznym. Nawiązał również współpracę ze stacją Eurosport. 

Jakub Kot w sezonie 2017/2018 współpracował ze stacją Eurosport. Był jednym z ekspertów, zasiadających w olimpijskim studiu. Sezon 2018/2019 spędził za to w studiu TVP. Niezmiennie jednak, wspiera organizatorów letnich i zimowych zmagań na skoczni w Wiśle-Malince.

Już od kilku sezonów pomagasz przy organizacji LGP w Wiśle. W tym roku zauważyłeś jakieś zmiany w przygotowaniach?

Jakub Kot: Co roku jest chyba trudniej, bo coraz wyżej stawiamy sobie poprzeczkę. Robimy wszystko, żeby to wyglądało tak jak wygląda, czyli bardzo dobrze. Lato jest trochę łatwiejsze, wiadomo jaka jest aura. Nie jest to listopad, gdzie musimy wyprodukować śnieg i pogoda nam przy tym nie sprzyja. Zima to po prostu hardkor. Uczymy się na swoich błędach, wyciągamy wnioski. Myślę, że zawsze stajemy na wysokości zadania. Walter Hofer jest zadowolony. Łatwo na pewno nie jest, wszystko zależy od wymagań FISu. Na przestrzeni lat najpoważniejszą zmianą jest miejsce do kontroli sprzętu. 

Jak wygląda kwestia siatek, które osłaniają obiekt od wiatru?

W tej kwestii najwięcej wie prezes Wąsowicz i nie chcę w to ingerować. Dobrze jednak byłoby to wszystko wyjaśnić. To są kwestie techniczne i wiem, że prezes Wąsowicz o wszystkie takie sprawy dobrze dba.

Jak wygląda popularność letnich konkursów w Wiśle? Wszystkie bilety chyba nie zostały sprzedane?

Latem przychodzi mniej ludzi, bo nie ma dostawionych trybun. Poza tym, nie dziwmy się – skoki narciarskie to sport zimowy. Zobaczmy jednak, jest lipcowy weekend i pełno kibiców, fanek przyszło dopingować, zrobić sobie zdjęcie z zawodnikami. Może nie ma tu 25 000 osób, ale cieszmy się z tego co mamy. Mamy fajnych skoczków, wyniki, dobrą oprawę, muzykę – tu chodzi też o to, żeby się trochę tutaj pobawić. 

Z Wisły przenieśmy się do Zakopanego. Jak wygląda kwestia remontowanych obiektów? Uda się proces stopniowego oddawania skoczni?

Nie. Wiemy już, że to nie będzie remont etapowy. Skocznie zostały wyłączone z użytku praktycznie w marcu. Kiedy skończył się sezon musieliśmy opuścić obiekty i szatnie. Rozebrano wszystkie, łącznie z K-15, położoną w lesie, w stosunkowo najlepszym stanie. Miejmy nadzieję, że skocznie będą nieczynne maksymalnie 2 lata, tak jak obiecano. Oby to nie było dłużej, bo każdy miesiąc zwłoki dla nas, dla zakopiańskich klubów, trenerów i działaczy to olbrzymi problem. Musimy organizować treningi gdzie indziej, chociażby w Szczyrku. Trzeba tam dojechać, mieć na to czas.

Gdzie organizujesz treningi dla podopiecznych z AZS-u Zakopane?

Nie mam dużego wyjścia. Oczywiście, robimy sporo treningów na sali, w terenie, bo jest to też wskazane. Nie samą skocznią żyje młody skoczek. Ale umówmy się, że jednak skakać też trzeba. Mamy najbliżej obiekty w Chochołowie, 20-25 minut od Zakopanego. Tam jest skocznia K-15 i K-28. Są to skocznie malutkie, które przydają się do naboru. Jednak dla zawodników, którzy skaczą już jakiś czas na obiektach np. 60-metrowych, jest to trening niewystarczający. W związku z tym, najbliżej mamy Szczyrk. Jeździmy tam bardzo często. Nie mamy wyjścia. Wiąże się to z kosztami i bardzo dużą ilością czasu, które trzeba poświęcić na dojazdy. Jedziemy 2,5 h w jedną stronę, 2,5 h w drugą stronę i spędzamy 3 h na treningu. Więcej czasu przebywamy w busie, niż na skoczni. Takie są realia. Mam nadzieję, że za 2 lata będziemy mieli nowy kompleks.

Twoja współpraca z Eurosportem to plan na dłużej, czy tylko na lato?

Oficjalnie mogę powiedzieć, że skoro przechodzę na lato, to i na zimę. Nie mogę robić z kibiców i z siebie chorągiewki, że pół roku tu i pół roku tu. Można się w tym wszystkim pogubić, a nie o to tu chodzi. Jeżeli stwierdziłem, że zmieniam barwy na lato, to zimą, która jest głównym sezonem, nie chcę kombinować a zostać. Mam nadzieję, że to będzie perspektywa na lata, a nie tylko na kolejny sezon zimowy. Oby to się tak rozwinęło.

Czy skoro Kot Junior odszedł z TVP, to również Kot senior odejdzie z Telewizji Polskiej?

Nie chcę się wypowiadać za tatę i osoby, które obsadzają studio w TVP. Mam nadzieję, że jeszcze go tam zobaczymy, trzymam za to kciuki. Znam tatę i wiem, że w skokach siedzi od bardzo dawna. Tyle lat jeździł z kadrą i na pewno ma wiele ciekawych spraw do opowiedzenia. To jest jego pasja, miłość. Szkoda, gdyby go stracili. Wiadomo, że to sport, ale w telewizji także polityka odgrywa jakąś rolę. Nie chcę na ten temat nic więcej mówić. Trzymam jednak kciuki, by wrócił, bo wiem, że na to zasługuje.

W Eurosporcie, Jakub Kot będzie ekspertem studia, towarzyszącego konkursom. Współpraca obejmie także produkcję programów internetowych.

fot. Jakub Kot || Anna Nagel, www.skijumper.pl