Jakub Kot: “W sporcie pieniędzy zawsze jest za mało”

jakub kot

Polska kadra kobiet, dominacja Ryoyu Kobayashiego i osiągnięcia zawodników szkolonych przez Stefana Horngachera. To tylko niektóre z tematów, które rozgrzewały do czerwoności kibiców skoków narciarskich w sezonie 2018/2019. Co o wymienionych myśli Jakub Kot?

Jakub Kot jest trenerem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Prowadzi również grupę dziewcząt w klubie AZS Zakopane. W sezonie zimowym mogliśmy go oglądać na antenach TVP i TVP Sport, gdzie jest ekspertem. 

Na co dzień nie zajmujesz się trenowaniem czołowych polskich zawodników. Szkolisz młodszych skoczków i skoczkinie w klubie oraz w szkole. Jak wygląda sytuacja na tym etapie przygotowania?

Jakub Kot: To jest bardzo długi temat, można stworzyć o nim osobny artykuł. Warto się tym tematem zainteresować, bo nie wszystko wygląda tak kolorowo, jak się nam wydaje. Patrzymy na skoki przez pryzmat kadry A, gdzie są pieniądze, sukcesy, trenerzy, serwismeni i cały sztab. Im bardziej w dół tej drabinki, tym jest gorzej. Kluby są na jej początku. Dopiero później zawodnicy trafiają do kadry regionalnej czy młodzieżowej. Od szczytu, wszystko się zwęża, aż do początków, gdzie naprawdę lekko nie jest. Oczywiście nie można narzekać, bo zawsze może być gorzej.

W sporcie jest niestety taka zasada, że pieniędzy zawsze jest mało. Obojętnie kto nie da – państwo, miasto czy sponsor, to zawsze będzie to niewystarczająco. W takiej dyscyplinie jak skoki narciarskie, które bardzo szybko się rozwijają, trzeba kłaść nacisk na nowe techniki szkolenia, wyjazdy, uczestnictwo w zawodach, nowy sprzęt, nowe technologie – to wszystko kosztuje. Dużym plusem jest Narodowy Program Rozwoju Skoków Narciarskich, czyli nasz Lotos Cup. Z tego programu mamy już zawodników, którzy reprezentują nas na zawodach międzynarodowych. Sam jestem stypendystą -trenerem tego programu. Najlepsze kluby otrzymują środki finansowe. To funkcjonuje i należy to odnotować. Jednak jak już powiedziałem, zawsze będzie tych środków za mało.

Jak radzą sobie Twoje podopieczne w AZS Zakopane?

Głównym problemem dziewczyn jest ich ilość. Można go przedstawić na przykładzie wyników zawodów Lotos Cup. W kategorii np. junior E startuje 55 chłopaków i 10 dziewczyn. Tak mniej więcej wyglądają proporcje. Sam mam grupę 6 zawodniczek i jest to mało. Oczywiście widzę w nich duży potencjał. Jednak to jest tak, że z grupy 20-osobowej zostaje zazwyczaj trójka, która jest przyszłościowa. W ekipie 6 osób może to być zaledwie jedna. To jest problem. W innych klubach też nie jest kolorowo. Widać to też na Mistrzostwach Polski w młodszych kategoriach, gdzie startuje kilkanaście zawodniczek. 

Zobacz też: Mateusz Leleń: “Nadejdzie moment, w którym nie będziemy tak silni, jak teraz”

Mam nadzieję, że po konkursie mikstów w Seefeld, które były jakąś promocją naszych zawodniczek i skoków kobiet, nastąpi impuls, po którym nowe skoczkinie będą się zgłaszały. Przecież dużo o naszych zawodniczkach się wtedy mówiło. Muszą pojawić się sponsorzy i PZN musi też w to więcej zainwestować. Mam nadzieję, że będzie to taki milowy krok, że pójdziemy do przodu – z nowym sztabem, nowymi chęciami i nową motywacją. To będzie krok w dobrą stronę. Powspinamy się po drabince i spróbujemy gonić świat.

Jak oceniasz ostatni sezon w wykonaniu polskich skoczkiń?

Kamila i Kinga pokazały duży potencjał. Byłbym jednak ostrożny w ocenie i chwaleniu jakbyśmy byli mistrzami świata, bo jeszcze tak nie jest. To był dobry krok – debiut na mistrzostwach świata. W mikście, po pierwszej serii, znaleźliśmy się w strefie medalowej. Nie łudźmy się, to nie był nasz aktualny poziom. Może dobrze, że zakończyliśmy na 6. miejscu, bo byśmy się utopili w mówieniu o tym, jak świetnie jest w skokach kobiet. Zawodniczki muszą mieć świadomość, że to jest dopiero początek ich drogi. Duża praca mentalna, psychologiczna przed nimi. One potencjał fizyczny mają, widać, że coś z tego może być. Potrzeba pracy nad głową, nastawieniem do zawodów, nad świadomością tego, co się robi. 

Zobacz też: Apoloniusz Tajner: “Jeżeli Kruczek będzie potrzebował fizjoterapeuty, to go będzie miał”

Jeśli chodzi o wyniki, to były występy, gdzie punktowały dwie zawodniczki w Pucharze Świata. Brakuje nam trochę do TOP10, nie mówiąc już o podium. Nie może być jednak tak, że pojawimy się jakby znikąd i od razu będziemy wygrywać. Trzeba wszystko robić stopniowo i na to nas stać. Mam nadzieję, że pod okiem nowego trenera, czy sztabu, kolejny krok zostanie zrobiony. Trzeba kłaść nacisk na nową technologię, kombinezony, narty – tego do tej pory nie było. Oby to wszystko się fajnie poukładało. Wtedy, będziemy mogli powoli wskakiwać do dwudziestki, piętnastki, szóstki – czy to będzie trwało rok, czy dwa – zobaczymy.

Jakub Kot ocenił również dla Was kadry mężczyzn oraz tegoroczną edycję Pucharu Świata. Jesteście ciekawi co powiedział? Obserwujcie uważnie nasz portal. Kolejna część podsumowania już niedługo!