Kamila Karpiel: “Chęć wystartowania na dużej skoczni zgłaszamy od dwóch lat”

Kamila Karpiel

Cztery tygodnie po starcie Pucharu Świata panów, sezon zainaugurują najlepsze skoczkinie świata. Do Ramsau pojechało 5 polskich zawodniczek, a wśród nich Kamila Karpiel. Podopieczna Łukasza Kruczka, chwilę przed startem czwartkowych treningów, odpowiedziała na kilka naszych pytań.

Na początek chciałabym zapytać o Twoje samopoczucie przed nadchodzącym sezonem.

Kamila Karpiel: Cóż, myślę że jeśli chodzi o samopoczucie to, wszystko jest, jak należy. Testy też nam pokazały, że jest dobrze. Nastawienie na właściwej drodze. Mam nadzieję, że utrzyma się tak do końca sezonu.

Jak wyglądały przygotowania, czy wobec pandemii były znaczące zmiany?

K: Jedynymi zmianami to był ciągły trening prawie w jednym miejscu. Miałyśmy bardzo mało okazji, by potrenować na innych obiektach, ale poza tym bez większych zmian.

Nad czym szczególnie pracowałaś podczas przygotowań?

K: Przede wszystkim pracowałam nad pewnością, że wszystko po operacji jest dobrze. Nie ukrywam, że nadal nad tym pracuję. Wiele rzeczy mam jeszcze do zrobienia… Nie mogę w sumie jednoznacznie powiedzieć, nad czym konkretnie pracowałam, to był dla mnie raczej trudny okres przygotowawczy i dla mnie się jeszcze nie skończył.

Czy Mistrzostwa Świata to główna impreza, do jakiej się przygotowujecie?

K: Myślę, że raczej tak.

Co myślisz o Mistrzostwach Polski pań, które pierwszy raz będą rozgrywane na dużej skoczni?

K: Jeśli chodzi o Mistrzostwa Polski na dużej skoczni to, jako dziewczyny zgłaszałyśmy chęć wystartowania już od dwóch lat. Także cieszę się bardzo, że nareszcie podjęto decyzję i pozwolono nam na to.

Pojawił się temat, że panie powinny mieć więcej zawodów na dużych skoczniach oraz mieć możliwość startu na skoczniach do lotów. Co o tym myślisz?

K: Na pewno ten sezon obfituje dużo bardziej niż poprzednie w konkursy na dużej skoczni. Myślę, że z sezonu na sezon będzie ich coraz więcej. I może kiedyś uda nam się jeszcze polatać, wierzę w to całym sercem.

Jakie są twoje odczucia po tym, jak część zawodów kobiet została odwołana i w przeciwieństwie do zawodów panów, nie są one zastąpione konkursami na innych skoczniach? 

K: Raczej na to wpływu nie mamy, zawody kobiet nie są tak oglądane, więc finanse na to nie są tak chętnie przeznaczane. Jestem trochę rozczarowana, ale rozumiem organizatorów, wiąże się to z ogromnymi kosztami, które najprawdopodobniej im się nie zwrócą, a w dzisiejszych czasach trzeba rozważniej patrzeć na koszty.

Jakie są twoje cele na nowy sezon?

K: Celów na sezon nie zdradzam, po sezonie sama się rozliczę z tego, czy udało mi się je zrealizować.

I ostatnie pytanie zupełnie na luzie. Panowie często skaczą do jakichś piosenek (np. w Zakopanem), gdybyś miała taką możliwość, do jakiej piosenki byś skoczyła?

K: Raczej nie puszczą (śmiech). Nie będę ludzi katować moją muzyką, mam specyficzny gust i wiem, że niewielu ludzi podziela mój repertuar. Coś z gatunku typowo polskiego rapu.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę! I życzę spełnienia celów i radości ze skakania.

K: Dziękuję również.

Na zdjęciu: Kamila Karpiel, fot. Anna Nagel, www.skijumper.pl