Kamila Karpiel : “W moim odczuciu jesteśmy dyskryminowane”

Kamila Karpiel

Skoki narciarskie nie są najlepiej opłacaną dyscypliną sportową. W porównaniu z piłką nożną lub tenisem, zarobki nawet najlepszych zawodników wypadają blado. Jednak skoczek regularnie punktujący w Pucharze Świata, zwłaszcza zajmujący miejsca w TOP10 może liczyć na dobre premie. Sytuacja inaczej wygląda wśród kobiet uprawiających skoki narciarskie.

W moim odczuciu jesteśmy dyskryminowane – komentuje różnicę w zarobkach skaczących panów i pań Kamila Karpiel. – Na pewno skoki pań nie przynoszą nam tylu zarobków co panom. Jestem w stanie zrozumieć, że nie są aż tak popularne, ale nasze wynagrodzenia dzielone są prawie przez 3. Wykonujemy tę samą pracę, żeby móc skakać i startować, co panowie. – Słowa polskiej skoczkini znajdują odzwierciedlenie w danych publikowanych przez FIS. Za zajęcie 1. miejsca w konkursie Pucharu Świata, skoczek otrzymuję premię w wysokości 10 000 franków szwajcarskich. W zawodach pań triumfatorka może liczyć na 3 800 franków. Wśród panów każdy punkt jest premiowany nagrodą 100 franków. Panie mogą liczyć na jedynie 30 franków. Dodatkowo, nie każda punktująca zawodniczka zarabia. Premiowane są jedynie miejsca w TOP15.

Mniejsza popularność, mniejsze zarobki

Jako główny powód różnicy w wynagrodzeniu zawodników i zawodniczek podaje się popularność i oglądalność konkursów. Na tym polu zdecydowanie wygrywają mężczyźni, ale czy FIS robi wystarczająco wiele, aby popularyzować skoki kobiet? – Chcemy startować na dużych skoczniach, ale nie mamy na to zbyt wielu szans. Skoro nam nie chcą pozwolić na dalekie skoki, to ciężko będzie popularyzować naszą dyscyplinę. Wiadomo, że skoki po 240-250 metrów świetnie się ogląda, więc nasze skoki po 90-100 metrów to jest tak naprawdę nic. Zdecydowanie mamy gorzej – uważa Kamila Karpiel. Trudno nie zgodzić się z polską skoczkinią. W kalendarzu Pucharu Świata Pań na sezon 2020/21 znajduje się obecnie 15 konkursów indywidualnych i 2 drużynowe, jedynie 5 z nich zostanie rozegranych na skoczniach dużych. Natomiast o lotach narciarskich panie mogą, póki co, jedynie pomarzyć. Sam fakt występowania na arenie międzynarodowej finansowo niewiele daje, co potwierdza Karpiel. – Tak naprawdę, wchodząc do kadry narodowej, nie dużo różniło się to u mnie od treningów w szkole sportowej czy klubie. Po Mistrzostwach Świata trochę się zmieniło. 

Sytuacja juniorów

Z nierównym traktowaniem skaczące panie spotykają się nie tylko podczas zmagań międzynarodowych. Taki sam problem dotyczy  konkursów organizowanych przez Polski Związek Narciarski. – Chłopcy w Lotos Cup w klasyfikacji do 6. miejsca dostają stypendium, a my, jako dziewczyny, już nie – przyznaje Karpiel. Kobiety uprawiające skoki narciarskie mierzą się nie tylko z gorszymi warunkami finansowymi, ale także uprzedzeniami, o czym również wspomina młoda polska zawodniczka. – Cały czas musimy walczyć i pokazywać, że dajemy radę, spotykając po drodze ogromną ilość hejtu i wiele osób, które mówią nam, że się kompletnie nie nadajemy.

Sponsorzy

Zawodnicy niejednokrotnie muszą łączyć pracę zawodową z treningami i startami na zawodach. W takiej sytuacji znalazł się między innymi Andrzej Stękała, który występy na konkursach przeplatał z pracą jako kelner. Poza ogromnym samozaparciem, trzeba mieć jednak też szczęście do pracodawcy. – Ogólnie, kiedy trenujemy, to ciężko znaleźć jakąś pracę. Kto przyjmie pracownika, który cały czas zmienia sobie grafik? – zwraca uwagę Kamila Karpiel. – Osobiście, nie pracuję, ale to tylko dzięki Moreso (sponsor Kamili Karpiel – red.). Tak, to nie wiem, co bym zrobiła. Pewnie musiałabym skończyć, bo nie byłoby mnie stać nawet na dojazd na trening do Zakopanego. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Kamila Karpiel (@kamcia_karpiel)

Kamila Karpiel, obok Kingi Rajdy, jest drugą polską skoczkinią, które jako pierwsze mogły pochwalić się sponsorem. Wsparcie od Moreso pozwala Polce trenować i dalej się rozwijać. Poza Karpiel i Rajdą na wsparcie innych marek może liczyć także Joanna Szwab.

Na zdjęciu: Kamila Karpiel || fot. Emil Bogumił, www.skijumper.pl