Karl Geiger: „Nigdy nie byłem wielkim talentem”

W sezonie 2018/2019 Karl Geiger odniósł swoje pierwsze zwycięstwa w karierze. Po raz pierwszy triumfował w Engelbergu, a drugi raz ta sztuka udała mu się w Willingen przed własną publicznością. W ostatni weekend najlepsi skoczkowie świata wrócili na Mühlenkopfschanze, gdzie został rozegrany jeden konkurs indywidualny. Tym razem 27-letni zawodnik z Oberstdorfu zakończył zmagania na 5. miejscu, ustępując między innymi koledze z kadry, Stephanowi Leyhe. Mimo to, właśnie Geiger pozostaje liderem niemieckiej drużyny.

16 lutego 2019 niemieccy kibice zgromadzeni pod Mühlenkopfschanze mieli okazję do świętowania. Po fantastycznym skoku na 150,5 metra, Karl Geiger mógł cieszyć się z drugiego w karierze zwycięstwa, a teren wokół skoczni ogarnął imprezowy nastrój. – Byłem w świetnym nastroju, po prostu musiałem skoczyć daleko – wołał uradowany triumfator. Pod wrażeniem był także ówczesny trener niemieckiej kadry Werner Schuster. – Świetnie! Karl był dzisiaj całkowicie skoncentrowany i miał „jasną” głowę”.

W ten weekend Puchar Świata ponownie zawitał do Willingen. Karl Geiger przyjechał jako lider kadry. W ciągu ostatnich tygodni skoczek z Oberstdorfu prezentował równą i wysoką formę. Zajął 3. miejsce w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni, dwukrotnie triumfował we włoskim Val di Fiemme. Wtedy też założył żółty plastron lidera i mimo, że po konkursie w Sapporo musiał go oddać Stefanowi Kraftowi, sam fakt noszenia go dodał mu pewności siebie. – Plastron lidera może jest wykonany z tego samego materiału, co zwykła koszulka, ale czuję się w nim dużo lepiej – powiedział dumny.

Karl Geiger od kilku sezonów prezentuje równą formę, jednak przez lata pozostawał w cieniu swoich kolegów. W Pucharze Świata zadebiutował w wieku 19 lat, zawsze jednak był uważany za solidnego skoczka w drużynie, z którą zdobył między innymi medal Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang w 2018 roku. Nigdy jednak nie był nazywany liderem kadry. Uwaga była skupiona na Severinie Freundzie, a później Andreasie Wellingerze. – Nigdy nie byłem wielkim talentem – powiedział sam o sobie. Nawet jego największy sukces w karierze, srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Seefeld w 2019 roku, pozostał nieco w cieniu. Wszystkie oczy były wtedy skierowane na Markusa Eisenbichlera – zdobywcę złotego krążka.

Geiger jest znany w swojej drużynie jako sportowiec niezwykle spokojny, co sam przyznaje. – Jestem bardziej zrelaksowanym typem. Właściwie nie denerwuję się zbyt szybko. Zawsze staram się zachować spokój. – Jego stały współlokator podczas wyjazdów na zawody, Markus Eisenbichler, określa kolegę z kadry jako stratega, który wszystko musi dobrze zaplanować. – Karl i ja jesteśmy jak Ying i Yang, bardzo różnimy się – ocenia zawodnik z Górnej Bawarii, który dał się poznać kibicom i dziennikarzom jako sportowiec bardzo emocjonalny, zwłaszcza po udanych występach.

Skoczek z Oberstdorfu już jako dziecko miał do czynienia z nartami. Nie zaczynał jednak od skoków narciarskich, ale od kombinacji norweskiej. – Próbowałem swoich sił także w kombinacji norweskiej, trenowałem razem z Johannesem Rydzkiem, ale nie znalazłem tego, co by mnie satysfakcjonowało w tej dyscyplinie sportu – przyznał po latach. W młodym wieku kibicował także skoczkom narciarskim. – Oczywiście, jako dziecko byłem stałym fanem na skoczni. Nadal pamiętam zwycięstwa Martina Schmitta.

Dzisiaj to Karl Geiger jest wzorem do naśladowania dla młodych sportowców w swoim kraju. I tak samo jak jego idol sprzed lat, Geiger ma ciągle duże szanse na zdobycie Kryształowej Kuli. Do aktualnego lidera, Stefana Krafta, traci jedynie 68 punktów.

na zdjęciu: Karl Geiger || Anna Nagel, www.skijumper.pl
źródło: www.kicker.de