Lukas Hlava zostaje w świecie skoków

Lukas Hlava ogłosił na początku maja, że odstawia narty do szafy i po szesnastu latach kończy profesjonalną karierę. 34-letni Czech nie ma jednak zamiaru odchodzić ze świata skoków narciarskich. Został włączony do sztabu szkoleniowego reprezentacji naszych południowych sąsiadów. Skoki to całe moje życie – mówi Hlava.

Gdy po zakończeniu sezonu kibice i dziennikarze zastanawiali się, kto może podjąć decyzję o narciarskiej emeryturze, Lukas Hlava był wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów. Czeski weteran potwierdził te informację i dołączył do swoich wieloletnich kolegów z reprezentacji, Jakuba Jandy czy Jana Matury, którzy także już zrezygnowali ze skakania. – Nie zastanawiałem się zbyt długo nad końcem kariery. Dostałem ofertę, by dołączyć do sztabu i pomagać w szkoleniu. Biorąc pod uwagę ostatnie sezony, trudno byłoby znaleźć mi dalszą motywację do skakania. Nie twierdzę, że bym sobie nie poradził, ale pozostaje pytanie, jak bardzo byłbym rozczarowany, gdyby znów nie wszystko wychodziło tak, jak należy. Nie mogę sobie wyobrazić, że miałbym wrócić na skocznię po przerwie, więc to ostateczna decyzja – powiedział 34-latek.

Hlava nie ukrywa, że będzie miał teraz możliwość realizowania się w roli, której chciał się sprawdzić. – Zawsze chciałem pracować z drużyną jako trener, pomagać im i spróbować doświadczyć czegoś innego, niż zwykle. To był mój cel – podkreślił reprezentant Czech.

Członek klubu Dukla Liberec podzielił się miłymi wspomnieniami z długich lat przygody ze skokami. – Znakomity był sezon 2011/2012 i trzecie miejsce w Lahti. Coś pięknego. Zaś na Mistrzostwach Świata w Libercu w 2009 r. towarzyszyło nam duże napięcie, drużynie niewiele zabrakło do trzeciego miejsca. Szkoda, że nam się nie udało. Brązowy medal na własnej ziemi byłby niesamowitym osiągnięciem. Mimo tego to była świetna impreza z wieloma dobrymi skokami. Z kolei Igrzysk Olimpijskich warto osobiście doświadczyć. Media często piszą o luksusach, z jakimi spotykają się zawodnicy, ale nie zawsze tak jest. Zawodnik mieszka w wiosce olimpijskiej i dużo jeździ, to nie są zwykłe mistrzostwa, gdy stacjonuje się pod skocznią. Ogólnie rzecz biorąc, igrzyska to było coś nieprawdopodobnego – stwierdził Hlava.

Czech wyjaśnił, co dokładnie będzie należało do jego obowiązków jako członka sztabu szkoleniowego. – Będę współpracował z Davidem Jiroutkiem i Antoninem Hajkiem. Na razie będę starał się im pomagać z trenerskiego punktu widzenia i wdrażać nowe pomysły. Mam ich kilka w głowie, a teraz, gdy już nie skaczę, a trenuję, przedstawię i chcę je wypróbować. Zobaczymy, jak to wyjdzie. W przyszłości też zajmę się przygotowywaniem nart i kombinezonów. Skoki to całe moje życie – zakończył wielokrotny uczestnik imprez mistrzowskich.

Czeski zawodnik zadebiutował w Pucharze Świata w grudniu 2002 r. Przez lata miał problemy, by zakwalifikować się do trzydziestki, aż w końcu nadszedł sezon 2011/2012. Wówczas Czech zdobył 404 punkty  w klasyfikacji generalnej, co dało mu 14. miejsce. W Lahti wyśrubował wtedy najlepszy wynik w karierze, gdy stanął na najniższym stopniu podium. W minionym sezonie trzykrotnie awansował do drugiej serii, najwyżej uplasował się na 18. lokacie. Po raz ostatni pojawił się na skoczni w Planicy, gdzie nie przebrnął kwalifikacji.

źródło: czech-ski.com