Lukas Müller: “Parę centymetrów dalej i oglądałbym trawę od dołu”

Lukas Müller

Lukas Müller wraca do zdrowia po ciężkiej kontuzji odniesionej w styczniu 2016 roku. Ku zaskoczeniu wszystkich, były skoczek znów ma okazję wrócić do pracy przy swojej dyscyplinie.

Oczywiście nie możemy mówić o skakaniu, gdyż austriacki sportowiec ma wielkie problemy z poruszaniem się. Do zadań Austriaka będzie należeć doglądanie poczynań młodych adeptów skoków narciarskich.

27-latek współpracuje obecnie z innymi znakomitymi postaciami austriackiego sportu. Wśród nich znajdują się Andreas Goldberger, Andreas Kofler, jak również specjalizujący się w kombinacji norweskiej – Wilhelm Denifl. Nowe wyzwanie jest dla Lukasa Müllera pewnym elementem żmudnej rehabilitacji. – Można zapomnieć, że siedzę na wózku inwalidzkim – mówi dla ORF sam zainteresowany.

Trudności w pokonywaniu przeszkód może stanowić paraplegia, lecz jak mogliśmy przekonać się w krótkich filmach publikowanych na portalach społecznościowych, zdrowie Lukasa Müllera ulega zdecydowanej poprawie. W jednym z materiałów sportowiec wstaje z wózka i z trudem udaje mu się pokonać kilka kroków w stronę znajdującej się nieopodal ściany. – Okej, jestem paraplegikiem, ale spójrz, stoję! Patrz, idę – mówi z radością były zawodnik.

Paraplegia to paraliż poprzeczny, polegający na porażeniu dwukończynowym, które najczęściej dotyczy kończyn dolnych.

Zobacz też: Lukas Müller. “Nieważne jak nisko upadniesz, ważne jak wysoko się odbijesz”

Cudu jednak nie ma. Lukas Müller wciąż musi korzystać z wózka inwalidzkiego, jednak może wierzyć w to co niemożliwe. Uśmiechu na twarzy sportowca może dodać też podejście do trudnej sytuacji, w której się znalazł. Przejście na wózek, który w jego środowisku nazywano potworem ze stali, okazało się pozytywnie odebrane. – Od początku uważałem go za rodzaj ulgi. To pomoc, a nie symbol mojego ograniczenia. Po poczuciu wieczności w łóżku, wózek inwalidzki był uosobieniem mobilności – tłumaczy poszkodowany.

Motywacją może być też radość z tego co jest, gdyż jest wiele, jest życie. Zasadniczo złamałem kark. Pięć, sześć centymetrów dalej, a ja patrzyłbym jak trawa rośnie od dołu – mówi szukający optymizmu zawodnik.

Praca w szkole jest zaś jedyną drogą do trwania przy skokach narciarskich. Lukas Müller, który pod koniec września ubiegłego roku zdał egzamin na trenera, nie chce współpracować z Austriackim Związkiem Narciarskim. Po wypadku złożył do organizacji protest, gdyż jak się okazało, ÖSV sklasyfikował jego wypadek jako odniesiony w czasie wolnym od pracy. Ostatecznie to ciężko kontuzjowany zawodnik zwyciężył jedną z najtrudniejszych bitew swojego życia. Sąd przyznał rację sportowcowi, który wreszcie mógł otrzymać należyte odszkodowanie.

źródło: www.news.at