Maciej Kot: “Przychodzi moment, w którym trzeba wyjść z cienia”

Maciej Kot

Maciej Kot nie zaliczy obecnego sezonu do udanych. Zdobył najmniej punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata od 4 lat. 

Zmagania w Planicy, to dla Macieja Kota pierwszy występ w konkursie lotów narciarskich w sezonie. Zawodnik pauzował w Oberstdorfie, a także podczas Mistrzostw Świata i turnieju Raw Air. Jak komentuje powrót do Pucharu Świata? Czy wyeliminował większość błędów?

Nie wystąpiłeś w zawodach turnieju Raw Air. Po powrocie do Pucharu Świata zaprezentowałeś się bardzo dobrze (215 metrów w kwalifikacjach – red.). Wyeliminowałeś już większość błędów?

Większość błędów to za dużo powiedziane. Nie skupiłem się na ich eliminacji, tylko wróciłem do podstaw i od początku budowałem technikę. Skupiłem się na najprostszych rzeczach i realizowałem najprostszy plan. Myślę, że te rzeczy, które zawodziły, jak pierwsza faza lotu i skręcanie nad bulą, lepiej w tej chwili wyglądają. Moja praca nie jest jednak skończona, będę musiał ją wykonywać całe lato i myśleć już o kolejnym sezonie.

Plan treningowy przygotowujący Cię do powrotu na skocznie Pucharu Świata przygotował Stefan Horngacher czy ktoś w Polsce?

Trenując w Polsce realizowałem plan Macieja Maciusiaka. Wiadomo, że jest to koordynowane przez Stefana Horngachera i doktora Haralda Pernitscha. Na skoczni uwagi dostawałem od Maćka, więc to on wszystko nadzorował.

Jak się czułeś skacząc w zawodach Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem?

Powrót do Pucharu Kontynentalnego to powrót do zupełnych podstaw, młodości. Na pewno wróciło troszkę wspomnień. Tak naprawdę, to liczy się tam w pełni “czyste” skakanie. Nie towarzyszą nam media i nie pojawia się zbyt wielu kibiców. Wszystko zupełnie inaczej się odczuwa.

A jak wrażenia po powrocie do Pucharu Świata?

Zawodom Pucharu Świata towarzyszy cała otoczka – dużo ludzi, muzyka, zabawa, media i presja. To są zupełnie dwa inne światy. Myślę, że warto było zasmakować zarówno Pucharu Świata, jak i Pucharu Kontynentalnego, gdzie tej otoczki nie ma. Mogłem się dzięki temu zresetować. Jednak, fajnie jest na koniec przyjechać do Planicy i poczuć tą atmosferę.

Pomógł Ci odpoczynek od mediów i kibiców?

Bardzo dobrze mi zrobił. Szczerze mówiąc, tego akurat mi nie brakowało. Dużo łatwiej pracuje się w takiej ciszy, gdzie całą uwagę mogłem skupić na moich kolegach startujących na Mistrzostwach Świata i w turnieju Raw Air. Wiadomo, że przychodzi taki moment, w którym trzeba wyjść z cienia. Jest to duże wyzwanie. Dla mnie takim wyzwaniem był przyjazd do Planicy. Podjąłem je i cieszę się z tego.

Z jakim nastawieniem wróciłeś do rywalizacji w Pucharze Świata?

Moja forma nie jest jeszcze gotowym produktem. Ciężko było tu przyjechać i walczyć o konkretne wyniki. Najważniejsze dla mnie jest to, by powtarzać skoki, które oddawałem na Pucharze Kontynentalnym – z tym samym czuciem, pomysłem i wykonywać najprostszy plan. Chcę podjąć wyzwanie, by ze skoku na skok prezentować się coraz lepiej i przełamać się, bo ostatnio trudno mi się skakało. Ten obiekt nie należy do najłatwiejszych i najbezpieczniejszych. Wymaga przełamania się. Wiadomo, że jadąc na zawody walczy się o najwyższe miejsca, także zobaczymy jak to wszystko się rozwinie. Będę walczył do końca.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w dalszej rywalizacji!

Czwartkowe kwalifikacje Maciej Kot zakończył na 31. lokacie. Skok na 215. metr, pozwolił mu wywalczyć awans do piątkowego konkursu indywidualnego. Początek zmagań o 14:30.

fot. Maciej Kot || Anna Nagel, www.skijumper.pl