Mama Roberta Johanssona wywróżyła synowi karierę… w Gdańsku!

Jeszcze kilka lat temu kariera Roberta Johanssona była wątpliwa. Skoczek zmagał się z rozległą kontuzją kostki, nie odnosił sukcesów. Kilka razy rozważał zakończenie kariery. Zawsze mógł jednak liczyć na wsparcie najbliższych, przede wszystkim rodziców. W 2015 roku Helga Johansson wspomniała o swoim synu podczas wizyty w Polsce. Cztery lata później Robert jest jednym z najlepszych skoczków narciarskich na świecie. 

Restauracja Fellini znajduje się na popularnym Targu Rybnym. Ta część Gdańska jest bardzo chętnie odwiedzana przez turystów z całego świata. W 2015 roku w restauracji pojawiło się czternaście turystek z Lillehammer, które przyleciały do Polski w celach służbowych. Jedną z nich była Helga Johansson – mama Roberta Johanssona. Panie spędziły bardzo miły wieczór, przy okazji świętując urodziny koleżanki. Ich zaskoczenie było ogromne, kiedy wspominając podczas kolacji o synu Helgi Johansson, kelner z Gdańska wyznał gościom, że zna norweskiego skoczka. W tamtym momencie mało kto słyszał o Robercie.

Wtedy bez wąsów

Cztery lata temu w świecie skoków narciarskich królowali Severin Freund, Stefan Kraft czy Peter Prevc. Robert Johansson w sezonie 2014/15 Pucharu Świata zdobył zaledwie pięć punktów, które uzyskał po zajęciu 26. miejsca w rodzinnym Lillehammer. Lepiej radził sobie w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego, ale również bez większych zwycięstw. Kelner z Gdańska okazał się wielkim fanem skoków, ponieważ już w tamtym momencie wiedział, kim jest Johansson.

Mama miała rację! 

Uśmiechałam się szeroko, kiedy zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi – mówi Helga Johansson norweskiej telewizji tv2. – Pamiętam tę sytuację bardzo dobrze. Usiadłyśmy do stolika i rozmawiałyśmy, przyszedł kelner. Wspomniałam przy nim, że mój syn trenuje skoki narciarskie. Zapytał mnie, jak się nazywa i kiedy dowiedział się, że to Robert odpowiedział nam, że słyszał o nim. Powiedział nawet “Robert ma jutro urodziny!” – wspomina mama Roberta Johanssona. To było jeszcze przed przełomem w karierze jej syna.

Helga postanowiła napisać kilka słów w księdze gości na zakończenie miłego wieczoru. Narysowała skoczka narciarskiego, a strzałka wskazywała, że to Robert Johansson. Dodała podpis: “On będzie niedługo gwiazdą, jest bardzo miłym facetem”. 

Robert Johansson jest teraz wielką gwiazdą nie tylko w swojej ojczyźnie czy w Polsce. Zachwycił kibiców podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, od dwóch lat odnosi spore sukcesy w Pucharze Świata. Jest jednym z liderów norweskiej kadry i jednym z najpopularniejszych skoczków narciarskich na świecie.

Fot. Benedicte Andersen Bakken/Terje Bendiksby, tv2.no

Polscy kibice dominują

Helga Johansson wróciła do domu z wyjazdu służbowego, przywożąc ze sobą małą niespodziankę dla syna. Skoczek otrzymał od kelnera z Gdańska wiadomość. – Pamiętam ten list. Napisał w nim, że był kiedyś na konkursie skoków narciarskich i wie, kim jestem – mówi zawodnik norweskim dziennikarzom, którzy odwiedzili w tym roku “Fellini”. W restauracji nadal można zobaczyć wpis z wiosny 2015 roku. Teraz wszyscy doskonale znają „skandynawskiego wąsacza”.

– To bardzo śmieszne i miłe. Ten wpis stał się w jakiś sposób popularny w tej restauracji i chyba powinienem ją odwiedzić – śmieje się Johansson. – To bardzo dużo mówi o tym, że skoki narciarskie cieszą się zainteresowaniem w tym miejscu. Bez wątpienia pracownicy restauracji śledzą moją karierę. To bardzo fascynujące, ponieważ za tym wpisem w księdze kryje się szczególna historia – mówi skoczek w rozmowie z norweską tv2.

Zapytany o to, czy odczuwa zainteresowanie ze strony polskich kibiców, odpowiedział: – Tak. Skoki narciarskie są w Polsce bardzo popularne, to wielka sprawa. Dla przykładu możesz to zauważyć między innymi w mediach społecznościowych. Mówiąc inaczej, Polska jest liderem.

źródło: tv2.no
fot. Emil Bogumił || www.skijumper.pl