Marius Lindvik: “Gdyby nie pomoc Alexa, nie trafiłbym do szpitala”

Marius Lindvik

Marius Lindvik może mieć mieszane uczucia wobec przebiegu 69. Turnieju Czterech Skoczni. Norweg dwukrotnie znalazł się na konkursowym podium, ale nie przełożył tego na sukces w klasyfikacji generalnej.

Lindvik stanął na podium już podczas inauguracji niemiecko-austriackiego turnieju, choć to nie on był stawiany w roli norweskiego faworyta turnieju. Kandydatem do zwycięstwa był lider Pucharu Świata, Halvor Egner Granerud, który w końcowej klasyfikacji uplasował się na 4. lokacie. 36. miejsce zajął natomiast Lindvik, który z powodu bólu zęba musiał opuścić noworoczną rywalizację w Ga-Pa i Innsbrucku.

Norweg został postawiony w bardzo trudnym położeniu. Ból zęba sprawiał, że nie mógł otworzyć ust. Dolegliwości nie przechodziły mimo podawanych leków. Na domiar złego, norwescy skoczkowie musieli sobie radzić bez pomocy lekarzy i fizjoterapeutów, co wiązało się z koniecznością szukania innych rozwiązań.

Trener norweskiej reprezentacji skoczków narciarskich chciał poprosić o pomoc lekarza ekipy z Niemiec, który miał wskazać dobrego dentystę w Garmisch-Partekirchen, gdzie miały odbyć się drugie zawody Turnieju Czterech Skoczni. Na drodze Norwegów stanął jednak miejscowy dentysta, który stwierdził, że dolegliwości Norwega są poważne. Stwierdził, że trafili do niego w ostatniej chwili. Tym samym, konieczne było wsparcie specjalistów, których znaleziono w klinice uniwersyteckiej w Innsbrucku.

Norweski zawodnik został przewieziony do szpitala w noc sylwestrową, a na stół operacyjny trafił o 22:00. – Nie mogłem otworzyć ust – relacjonuje skoczek, który poczuł ulgę po wykonanym zabiegu. – Dentyści musieli wejść od spodu szczęki i usunęli stan zapalny. Kiedy to zrobili, mogłem otworzyć usta – opisuje 22-latek.

W związku z chorobą, sport odchodzi na dalszy plan. Liczy się zdrowie i życie zawodnika. – Z bólem zęba mądrości to nie rywalizacja jest zagrożony, ale zdrowie sportowca – zauważa Paul Stoeckl, ojciec szkoleniowca Norwegów. – Za zdrowie swoich podopiecznych odpowiada trener. Ze względu na znajomość języka oraz znajomość Austrii i Innsbrucku, Alexander był najlepszą osobą w zespole, do zapewnienia Lindvikowi możliwie najlepszego leczenia.

Decyzja o posłaniu Lindvika do specjalistycznej kliniki wiąże się z kosztami, które musi ponieść norweska federacja. – Nie wiem ile to kosztuje, ale to będzie drogie. Nie sposób było wracać do Norwegii. Austriacki lekarz zwrócił nam uwagę, na niebiezpieczeństwo różnicy ciśnień – tłumaczy pochodzący z Austrii, Aleksander Stoeckl.

Marius Lindvik dziękuje za taki rozwój sprawy Alexandrowi Stoecklowi. – Nie wiem, czy trafiłbym do szpitala bez pomocy Alexa. Wszystko poszło szybciej, wszystko było przygotowane. Jestem wdzięczny za otrzymaną pomoc – zauważył norweski skoczek.

W finałowym konkursie turnieju Lindvik pokazał, że był w stanie walczyć o najwyższe cele. W Bischofshofen zajął 2. miejsce.

Źródło: dagbladet.no
Na zdjęciu: Marius Lindvik || fot. Anna Nagel,