Markus Eisenbichler: „Kilka razy powstrzymywałem łzy”

Markus Eisenbichler, Oslo 2018

Przed Turniejem Czterech Skoczni spekulowano o możliwych zwycięzcach cyklu. Padały nazwiska, takie jak Kobayashi, Geiger, Stoch, czy Żyła. Niedoceniony i pominięty przez wielu okazał się Markus Eisenbichler, który stanął na drugim stopniu podium. 

Kilka razy powstrzymywałem łzy. Przeżyłem już wiele w życiu. Zajęcie miejsca na podium w Turnieju Czterech Skoczni nie jest takie proste, dużo na to pracowałem. To, że zostałem nagrodzony, jest dla mnie niezwykle przyjemne. Jestem bardzo wdzięczny – powiedział Markus Eisenbichler w rozmowie z sport.de. Zawodnik świetnie zaprezentował się w niemieckiej części cyklu. Zarówno w Oberstdorfie, jak i Garmisch-Partenkirchen zajął drugą pozycję. W Innsbrucku nie poradził sobie z drugim skokiem, plasując się na 13. lokacie. 

Po skoku na 137 metrów, Markus prowadził po pierwszej serii niedzielnego konkursu w Bischofshofen. W drugiej serii jednak coś nie zagrało. Niemiec osiągnął odległość 5,5 metra krótszą i ostatecznie znalazł się na 5. pozycji. – Pomyślałem sobie: co za beznadzieja! Zauważyłem od razu, że to nie będzie najlepszy skok. Mimo to dałem z siebie wszystko, a przy lądowaniu odetchnąłem z wielką ulgą. Wiedziałem, że jestem drugi w turnieju i bardzo się cieszyłem. Teraz muszę to sobie wszystko poukładać – przyznał skoczek. 

Jak Markus spędzi czas przed konkursem w Val di Fiemme? – Chcę zrobić sobie dwudniową przerwę, pójść na saunę, zresetować się i spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi – powiedział. – Sukces w Turnieju Czterech Skoczni dodał mi skrzydeł. Jednak cieszę się, że to już koniec. Od środy znów skoncentruję się na Pucharze Świata – dodał. 

Fot: Anna Nagel | Skijumper.pl
Źródło: sport.de