MŚJ 2020: Kramer i Rajda, Wörgötter i Roth – kto odniesie sukces w Oberwiesenthal?

Kramer i Rajda

We wtorek juniorki i juniorzy przystąpią do pierwszych treningów przed Mistrzostwami Świata Juniorów w Oberwiesenthal. Wydarzenie jest okazją do zastanowienia się nad stanem polskiego zaplecza i rozeznania, którzy najmłodsi zawodnicy plasują się w światowej czołówce. Czy będziemy świadkami pojedynku Marity Kramer i Kingi Rajdy? Jak wygląda dyspozycja Kamili Karpiel? Czy polskim juniorom uda się nawiązać walkę z Lucą Rothem i Marco Wörgötterem?

Konrad Knoch: Do kibiców i mediów docierają niepokojące wieści na temat zaplecza – kadry B czy młodzieżowej – że sporo osób w wieku 13-15 lat rezygnuje, brakuje rozwiązań systemowych, że w zasadzie mamy jedną skocznię typowo treningową. Jak skomentujesz te doniesienia.

Wojciech Danielewski: Z mojego punktu widzenia pewne rozważania i niepokojące tezy na temat zaplecza Polskich skoków od kilku lat stały się już nieodłącznym elementem sezonu zimowego. Pojawiają się szczególnie wtedy, kiedy słabsze wyniki notują nasi czołowi zawodnicy w Pucharze Świata. Zazwyczaj momentem kulminacyjnym w ostatnich kilku sezonach stał się PŚ w Zakopanem. Problemy ze skompletowaniem kwoty narodowej na zawody, wypowiedzi skoczków zaplecza, często po słabych i rozczarowujących kwalifikacjach, zazwyczaj w piątkowe wieczory w stolicy Tatr, tylko potęgują wątpliwości i są powodem kolejnych dyskusji w mediach na temat: co dalej z Polskimi skokami?

Analiza słabych i mocnych stron naszego zaplecza w skokach narciarskich to zagadnienie bardzo złożone i trudne. Kiedy pojawiają się gorsze występy zawodników w PŚ, PK i FIS Cupie, w zasadzie nie wiadomo w czym szukać samego źródła problemu. Czy wadliwy jest polski system szkoleniowy? Może problemem są same sztaby szkoleniowe, a może to z podejściem i dyscypliną u zawodników jest coś nie tak?

To może zacznijmy od kluczowej kwestii – rezygnacji młodych ludzi ze skakania i braku następców naszych najbardziej doświadczonych skoczków.

Źródeł problemu z odpływającą młodzieżą w wieku 13-15 lat jest na pewno kilka. Uważam, że jednym z najistotniejszych jest zbyt szybkie ukierunkowanie zawodnika na jedną konkretną dyscyplinę. W obecnych czasach brakuje ogólnorozwojowego podejścia do młodego zawodnika. Kiedyś tak nie było. Młody, aspirujący sportowiec od razu jest „pchany” w jedną dyscyplinę, która w rezultacie często okazuje się nieodpowiednia dla niego. Przychodzi szybkie zwątpienie, zrezygnowanie i wewnętrzna myśl o braku perspektyw. Młody zawodnik powinien zasmakować każdego ze sportów zimowych do siebie podobnych. W przypadku skoków jest to kombinacja norweska oraz biegi narciarskie. Tego moim zdaniem brakuje.

A jak wygląda zaplecze treningowe w Polsce?

Nie wydaję mi się żeby to baza treningowa dla młodzieży była jednym z głównych i długotrwałych problemów w naszym kraju. Oczywiście wiemy, że obecna sytuacja jest trudna. Kompleks Średniej Krokwi jest całkowicie przebudowywany i jedyną bazą treningową jest Szczyrk. Stanowi to wyzwanie, w szczególności dla młodych sportowców z Podhala.

Problem ze skoczniami jest raczej w tych najmłodszych grupach wiekowych, poniżej 13 roku życia. Pomimo odbudowy kompleksu w Wiśle Centrum i w Chochołowie, dalej w Polsce brakuje najmniejszych obiektów. Mówił o tym jeszcze poprzedni szkoleniowiec kadry A Stefan Horngacher, który w okresie swojej kadencji miał pomóc w budowie nowego polskiego systemu szkoleniowego w skokach narciarskich. Mówił, że budowa małych obiektów poza Beskidami i Podhalem to właściwy kierunek, żeby pozyskać nowe talenty w tej dyscyplinie. Wielu twierdzi, że nie powinniśmy opierać naszego sportu narodowego tylko o południe Polski. Najmniejsze skocznie i małe kluby powinny powstawać w wielu częściach naszego kraju.

A w samym systemie szkoleniowym sporo trzeba zmienić? Adam Małysz zwracał uwagę na to, że skoczkowie niemieccy czy austriaccy pracują np. w służbach mundurowych i są oddelegowani do skoków. Mają w ten sposób finansowanie treningów, a w razie problemów mają do czego wrócić.

Nasz system szkoleniowy to bardzo obszerny i skomplikowany temat. Wady, a może delikatnie ujmując, pewne braki systemowe dotykają teraz szczególnie zawodników kadry B. Temat na dobre rozbrzmiał już rok temu przy okazji właśnie PŚ w Zakopanem. Wtedy niektórzy zawodnicy kadry B, niezadowoleni po swoich występach w kwalifikacjach do konkursu głównego, na gorąco udzielali wywiadów dobitnie opisując swoją sytuacje materialną. Żalili się, że nie mają prawie żadnego wsparcia finansowego i żeby się utrzymać muszą szukać dodatkowych zajęć, co odbija się na przygotowaniach i dyspozycji sportowej. Rozwiązanie jakie zaproponował Adam Małysz wydaję się być najkorzystniejsze. Taki system kiedyś u nas funkcjonował, a w podanych przez naszego Orła z Wisły krajach dalej funkcjonuje i ma się dobrze. Zawodnicy z Austrii, Niemiec i Słowenii bardzo go sobie chwalą. Niekiedy u młodych zawodników z tych krajów pasja do skoków jest prawie równa z zamiłowaniem do służby jaką pełnią. Co więcej, nie słyszymy u nich o przedwczesnych załamaniach, problemami z psychiką czy zrezygnowaniem. Równie mocno motywuje ich chęć do treningów, jak i do pełnienia obowiązków w danej jednostce. To ważne, jeśli mówimy o zawodowym uprawianiu tej dyscypliny.

Nie chcę tutaj wychodzić przed szereg i podgrzewać na nowo tematu, ale niektórzy zawodnicy będący już bardzo długo w strukturach kadry B, mieli możliwość po zakończeniu edukacji średniej kontynuowania nauki na uczelniach wyższych na kierunkach sportowych, co wiązało się z dość dobrymi stypendiami sportowymi. Niestety z tego nie skorzystali.

Przed nami Mistrzostwa Świata Juniorów w Narciarstwie Klasycznym 2020 w niemieckim Oberwiesenthal. Czym zawody różnią się od tych rangi seniorskiej? Na jakich obiektach rywalizować będą skoczkowie?

Same zawody niczym się nie różnią, poza wiekiem uczestników. Najmłodszymi mogą być ci, którzy w roku rozegrania imprezy ukończyli lub ukończą 16 lat, a najstarszymi Ci, którzy ukończyli lub ukończą 20 lat. Wszystkie konkursy odbędą się na skoczni Fichtelbergschanzen w Oberwiesenthal. Jest to obiekt o rozmiarze HS 106 m i punkcie konstrukcyjnym usytuowanym na 95. metrze. Skocznia wchodzi w skład większego kompleksu skoczni stanowiącego istotne miejsce w szkoleniu młodych niemieckich sportowców. Sam obiekt w opinii zawodników jest dość przyjemny i nie należy do najtrudniejszych. Po kosmetycznych remontach i modyfikacjach jest wręcz idealną skocznią do szkolenia młodych talentów. Posiada wiele innowacyjnych rozwiązań pozwalających mierzyć różne parametry podczas oddawania skoków.

Czy nasi skoczkowie i skoczkinie z Kadry Młodzieżowej mogą odegrać jakąś rolę na mistrzostwach?

W przypadku mistrzostw trudno oceniać szanse przed rozpoczęciem oficjalnych sesji treningowych. Ta impreza za względu na swój charakter i przedział wiekowy trochę różni się od innych. Tu nad wszystkim może zaważyć dopasowanie skoczni danemu zawodnikowi, przede wszystkim dyspozycja dnia i psychika. Dla tak młodych sportowców jest to ogromne wydarzenie. To już 43. edycja tej imprezy rangi mistrzowskiej i z historii wiemy, że nie raz bardzo zaskakiwała pod względem wyników, pomimo wcześniejszych przewidywań. Uważam, że na pewno polscy reprezentanci będą się liczyć w końcowej walce o medale. Szczególnie nasza liderka kadry kobiet – Kinga Rajda – ma szanse odnieść bardzo duży sukces. Dużą niewiadomą i zaskoczeniem w powołaniach jest Kamila Karpiel, która wraca po kontuzji. W przypadku mężczyzn będzie o to trudniej. Jednak ostatnie występy Tomka Pilcha po treningach pod okiem legendarnego Jana Szturca oraz dość stabilna dyspozycja Adama Niżnika i Kacpra Juroszka również napawają nas optymizmem. Bądźmy dobrej myśli.

A czy na tych mistrzostwach pojawi się jakaś wschodząca gwiazda skoków narciarskich? Jakie ekipy będą szczególnie silnie reprezentowane?

Oczywiście jest parę nazwisk godnych większej uwagi. Po ostatnich bardzo dobrych występach do wschodzących gwiazd zaliczyłbym właśnie Kingę Rajdę. Jeśli jesteśmy już przy paniach, to na pewno faworytką i prawdziwą gwiazdą jest Austriaczka Marita Kramer, która w tym sezonie odnosi niesamowite sukcesy w PŚ. Wśród Panów na pewno w walce o najwyższe miejsca będzie liczył się młody, ambitny niemiecki skoczek Luca Roth oraz Austriak Marco Wörgötter. Tak jak już wspomniałem, w ubiegłych latach końcowe wyniki były często sporym zaskoczeniem, dlatego i tym razem mocno liczę na niespodzianki.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

na zdjęciu : Marita Kramer i Kinga Rajda || fot. Emil Bogumił, www.skijumper.pl