Wojna psychologiczna w szatni i na skoczni. “Buty, narty i kask nie polecą za zawodnika”

Narty

Nowe buty Polaków, białe kombinezony Norwegów, dłuższe albo krótsze narty i siatki chroniące przed wiatrem. Skoki narciarskie związane są z przymusowym rozwojem technologicznym wszystkich ekip. Jednak czy rozwiązania technologiczne są tak ważne? Może mają wpływ jedynie na aspekty psychologiczne?

Konrad Knoch: Tydzień temu narzekaliśmy na warunki w Wiśle, a teraz odwołano zawody w bajkowej, zimowej Ruce. Na wiatr nie ma mocnych?

Wojciech Danielewski: Niestety z tym żywiołem w tej dyscyplinie nie wgramy. Na takich skoczniach właśnie jak ta w Ruce jest to najbardziej widoczne. Pomimo ogromnych chęci ze strony działaczy i organizatorów, przy takich warunkach nie da się po prostu skakać bezpiecznie. Oczywiście można się starać w jakimś stopniu zminimalizować ten czynnik np. poprzez montaż siatek przeciwwietrznych (są takie w Ruce). Ale w praktyce ogranicza to jedynie podmuchy boczne. Przy silnym wietrze z tyłu lub z przodu nie da się tak naprawdę nic zrobić. Dobrze, że decyzja o odwołaniu zapadła chociaż tak wcześnie i sprawnie.

A czy coś w kwestii siatek się ostatnio zmieniło, mamy jakieś nowe, lepsze i bezpieczniejsze rozwiązania? Jak wygląda to np. w Wiśle?

Na większości obiektów, które goszczą Puchar Świata zainstalowane są siatki firmy Alpina. Jest to bardzo nowoczesny system, który nie dość, że jest mobilny (można go przenosić, przewozić, pakować itp.) to nie musi być cały czas rozłożony. Siatki, są przez elektroniczny system rozciągane na specjalnym stelażu tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne. Takie same posiada skocznia w Wiśle. Firma Alpina nieustannie polepsza swoje rozwiązania, np. w tym roku usprawniono elektronikę oraz rozciągłość lin.

W Ruce natomiast jest to zupełnie inna konstrukcja, prawdopodobnie wykonana specjalnie dla tego obiektu. Stelaż, na którym są siatki jest bardzo solidny (stalowy i betonowy). Siatki wydają się tam dłuższe, masywniejsze i jakby specjalnie przystosowane na tamte warunki. Jednak, tak jak już wcześniej powiedziałem, jest to dobre rozwiązanie tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia z bocznymi podmuchami wiatru.

Nie dałoby się otoczyć skoczni czymś na wzór ekranów dźwiękoszczelnych i nieco „wyciszyć” obiekt. Nie było nigdy takich pomysłów? Nikt nie próbował?

Nie wiem czy takie ekrany zdałyby test przy takich warunkach. Musiałyby być naprawdę masywne i solidne, a w dodatku otaczać cały obiekt, co raczej nie jest możliwe. Mamy tu jednak do czynienia z kompleksami zlokalizowanymi w rejonach górzystych. To są zupełnie inne warunki wietrzne, niż te na terenach płaskich. Druga sprawa, to na pewno kwestia kosztów. Samo utrzymanie obiektu jakim jest skocznia, to ogromne pieniądze w ciągu roku. Na większości z nich jedyną imprezą przynoszącą zyski jest PŚ, a co z resztą? Przykładowo, koszty siatek firmy Alpina, to ponad milion złotych. Masywniejsze i większe konstrukcje obejmujące cały obiekt kosztowałby o wiele, wiele więcej.

Przejdźmy do samych zawodów. W sobotę zaskoczyła nas lawina dyskwalifikacji. Czy winne były tylko białe, nowe kombinezony Norwegów czy może coś więcej?

To nie tylko białe kombinezony Norwegów były „wadliwe”, ale też te czarne oraz kombinezony Słoweńców. Od razu musimy tutaj powiedzieć, że powodem dyskwalifikacji była ich przepuszczalność, a właściwie jej brak. Zgodnie z przepisami FIS, przepuszczalność materiału kombinezonu skoczka narciarskiego nie może wynosić mniej niż 40 litrów na metr na sekundę. W tym wypadku kombinezony zdyskwalifikowanych zawodników przepuszczalność w nogawkach miały poniżej tych 40 litrów. Do mierzenia tego aspektu służy specjalne kosztowne urządzenie, którym ze względu na pewne zmiany w zasadach kontroli nie dysponuje już tylko FIS, ale prawdopodobnie większość drużyn. W naszej Reprezentacji mamy dwie takie maszynki (jedna dla kadry A, druga dla kadry B, koszt tylko jednej, to kilkanaście tysięcy euro).

To wynika z faktu, że nie ma już obowiązku plombowania kombinezonów przed ich użyciem w zawodach. Każda drużyna musi sama wiedzieć, czy ich materiały mają odpowiednie parametry. I tutaj dochodzimy do sedna tej sytuacji. Powodem tych dyskwalifikacji prawdopodobnie był materiał, z którego uszyto kombinezony. Może doszło do jakiegoś niedopatrzenia albo błędu producenta danego materiału, tego nie wiemy. Nigdy nie sympatyzowałem z Norwegami, szczególnie właśnie przez ich zachowania z przeszłości związane z kombinezonami, ale w tym wypadku nie byłbym taki pewien, że specjalnie chcieli wczoraj wszystkich przechytrzyć. Pewnie niektórych zaskoczę, bo pojawiały się komentarze, że: „Na pewno na kolejny konkurs zmienią te kombinezony na inne”. Ja z kolei wcale bym się nie zdziwił, gdyby w kolejnych zawodach pojawili się w tych samych strojach.

A wiemy może w czym te białe, nowe kombinezony Norwegów mają być lepsze?

Nie możemy tego stwierdzić. Możemy tylko domniemywać, że ten materiał ma jakieś dodatkowe atuty lub cechy takie jak np. śliskość materiału (większa, pozwala uzyskać szybszy przelot nad bulą) lub twardość/struktura/szorstkość, która pozwala utrzymać opór powietrza. Jest niemożliwym, żeby to wywnioskować z perspektywy kibica. Temat kombinezonów, ich kontroli oraz budowy materiału, jest bardzo skomplikowany, pogmatwany i trudny do wytłumaczenia. Widocznie te białe kombinezony, które zwróciły naszą uwagę, mają jakieś dogodne cechy. A może po prostu drużyna norweska otrzymała w tej chwili taki materiał lub jest po prostu wygodny i im odpowiada?

Powiedz proszę coś więcej o kaskach Niemców, mają specjalne osłony na polikach. Czy to jakaś nowość?

W tych dodatkowych „osłonkach” przy kaskach Niemcy pojawili się już na TCS w 2018. Trudno na ten temat dużo więcej powiedzieć. Wtedy uznane było to za zwykłą zagrywkę psychologiczną przed igrzyskami. Później się z tego wycofali i teraz w Wiśle powrócili. Podobno mają one powodować mniejszy opór powietrza, a tym samym zapewniać wyższą prędkość na rozbiegu. Jeśli to prawda, to jest też ciemniejsza strona tego „wynalazku”, czyli mniejszy opór powietrza w locie, co jak wiemy nie jest korzystne dla zawodnika. Tak naprawdę, nie wiemy dokładnie jakie ma to zastosowanie, ale warto śledzić informacje na ten temat i przyglądać się tym rozwiązaniom.

Czy zgodzisz się, że Polacy wypadli poniżej oczekiwań? A może „uwierały” ich nowe buty? Mamy jakieś komentarze jak się sprawują? Podobno Dawid Kubacki i Paweł Wąsek w nich nie skaczą.

Wiem, że jest taka opinia na temat wczorajszego konkursu, że gdyby nie dyskwalifikacje to nasza reprezentacja wynikami wypadałaby najgorzej od kilku lat. Mimo wszystko postawa naszych zawodników mi się podobała. Wiadomo, że końcowe miejsca w klasyfikacji są poniżej naszych oczekiwań i możliwości naszych zawodników, ale skoki moim zdaniem były naprawdę dobre. Nasi zawodnicy też mieli pozytywne odczucia i w pierwszych chwilach po, nie potrafili wskazać elementu, który nie zagrał. Duży wpływ miały niekorzystne warunki, kiedy nasi zawodnicy skakali. Jednak ogólnie, całe zawody oceniam na plus i szczególnie cieszy mnie dobra postawa Stefana Huli, Maćka Kota oraz Piotrka Żyły. Uważam, że powoli się rozkręcamy i z konkursu na konkurs będzie tylko lepiej.

Co do butów, to temat jak dla mnie jest już oklepany i męczący. To nie były, nie są i nigdy nie będą jakieś „superbuty”, którymi odskoczymy o dobre kilka metrów od czołówki. Ważna jest inna kwestia. Na ten moment, w pewnym stopniu, staliśmy się niezależni w tej sprawie. Mamy swojego producenta, który indywidualizuje każde zamówienie i do granic możliwości, nawet pod względem kolorystycznym, dopasowuje buty dla danego zawodnika. Kadra nie musi z półrocznym wyprzedzeniem zamawiać kilkunastu kompletów, a i tak nie było pewności, że zawodnicy dostaną te odpowiednie. Nic tylko się cieszyć. Z tego co wiadomo, to nie koniec modyfikacji przy tym aspekcie, podobno są duże rezerwy, które powoli będą wdrażane.

Czy te wszystkie nowinki w skokach rzeczywiście coś wnoszą do dyscypliny, czy to raczej element nabierania większej pewności siebie i nieustannej wojny psychologicznej i technologicznej toczonej między ekipami?

Wojna technologiczna na pewno nie, ale wojna psychologiczna może i tak. Nigdy nie wiemy jak dana drużyna zareaguje na nowości rywali, czy panicznie będzie szukała skąd to pozyskali, czy przyjmie to ze spokojem i będzie pewna tego, co sama w danym sezonie wypracowała. Każda nowinka na pewno coś wnosi w kwestii technicznej, ale oprócz materiałów na kombinezony, są to tak drobne elementy, które de facto mają niewielki wpływ na rezultaty osiągane przez skoczków. Oczywiście, każde ulepszenie oraz nowinka zawsze jest w pewnym stopniu tajemnicą danej drużyny i za każdym razem trudno wywnioskować, co tak naprawdę niesie za sobą. I tak, zawsze najważniejsze pozostanie indywidualne przygotowanie każdego zawodnika i jego indywidualna dyspozycja danego dnia. Żadne kombinezony, buty czy narty za niego nie polecą.

Na koniec, czy mamy jakieś nowinki na skoczniach, w systemie sędziowania, relacjonowaniu zawodów?

Nic takiego w tym sezonie się nie pojawiło. Zasady sędziowania, pomiaru itp. pozostają takie same jak w ubiegłym sezonie. Grafiki wyświetlone na naszych ekranach, pomimo zapowiedzi i testów w ubiegłych sezonach, pozostały bez zmian.

Dziękuję za rozmowę!

fot. Emil Bogumił || www.skijumper.pl