Niepewna przyszłość czeskich skoków narciarskich

Słabe występy czeskich skoczków w tegorocznej edycji Pucharu Świata mogą negatywnie wpłynąć na płynność finansową tej reprezentacji. Obawy co do przyszłości czeskich skoków ma odpowiedzialny za tą dyscyplinę sportu, Jakub Janda.

Słabe występy czeskich skoczków w tegorocznej edycji Pucharu Świata mogą negatywnie wpłynąć na płynność finansową tej reprezentacji. Obawy co do przyszłości czeskich skoków ma odpowiedzialny za tą dyscyplinę sportu, Jakub Janda.

Przed rozpoczęciem niedawno zakończonego sezonu Janda miał nadzieję, że wybuch pandemii pomoże słabszym reprezentacjom. – Kiedy w marcu zeszłego roku świat opanował Covid, myśleliśmy, że to nam pomoże, że postęp nie zajdzie tak daleko. Niestety myliliśmy się. Skoki rozwinęły się jeszcze bardziej, a nasza infrastruktura została zrujnowana. Jeśli nie mamy obiektów do treningu, trudno będzie nam pójść do przodu – mówi dostanie Czech.

Być może czeskim skokom pomoże zmiana na stanowisku trenera. Po sezonie z rolą szkoleniowca żegna się Frantisek Vaculik. W roli następcy szykowany jest trener zagraniczny, o ile znajdzie się wystarczająca liczba pieniędzy.  – Jeśli weźmiemy pod uwagę kryzys pandemiczny, największym czynnikiem będą warunki finansowe. Mamy sponsorów, ale nikt nie wie, czy po tym tragicznym sezonie z nami zostaną, nie mówiąc o pozyskaniu nowych partnerów – dodaje Janda.

Do wspaniałych skoków zdobywcy Kryształowej Kuli z sezonu 2005/2006 nie nawiązali w tym sezonie jego koledzy. Pucharowe punkty zdobyli tylko raz, kiedy to w Engelbergu w czołowej trzydziestce uplasowali się Cestmir Kozisek i Viktor Polasek.

Źródło: irozhlas.cz