Norweska gwiazda. Sylwetka Johanna André Forfanga

Johann Andre Forfang, Oslo 2018

Młody, zdolny, z sukcesami na koncie. Debiutował w 2011 roku. Siedem lat później może szczycić się tytułami mistrza olimpijskiego i mistrza świata w lotach narciarskich. Tytułów posiada znacznie więcej i wszystko wskazuje na to, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!

Braterski autorytet

Norwegia to kraj pełen wybitnych skoczków narciarskich. Od kilku sezonów prym wiodą młodzi sportowcy, dzięki którym norweska kadra jest w wyśmienitej formie. Jednym z nich jest Johann Forfang. Pochodzący z Tromsø zawodnik urodził się w 1995 roku. Był miesięcznym chłopcem, kiedy jego starszy brat Daniel opuścił rodzinny dom w pogoni za sportowym uznaniem.

Mało kto pamięta, że kiedyś swoich sił w skokach narciarskich próbował inny z braci Forfang. Po latach treningów, Daniel zadebiutował w Pucharze Świata 2001 roku w Predazzo. Nie odnosił jednak znacznych sukcesów, złapał kontuzję kolana. Pięć lat później ogłosił zakończenie swojej kariery. Decyzję argumentował brakiem chęci i motywacji do trenowania.

Jednak dla małego Johanna to właśnie on stał się sportowym autorytetem. Za sprawą brata zrodziła się w nim miłość do skoków. Dorastał jednak w północnej części Norwegii, gdzie nie było warunków aby zostać profesjonalnym zawodnikiem. Kluczowe okazało się wsparcie rodziców. To oni pomogli zrealizować jego marzenie. W wieku 16 lat Johann przeniósł się do Trondheim, aby starać się o miejsce w drużynie narodowej.

Pierwsze metry w przestworzach

W zawodach FIS Cup zadebiutował 9 grudnia 2011 roku, chwilę później wystąpił też podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego. Początkowo Johann nie miał szczęścia. Zajmował lokaty w trzeciej dziesiątce klasyfikacji, nie raz był dyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. Jak widać, gorsze momenty nie wpłynęły na jego postawę. W 2014 roku zdobył wraz z drużyną brązowy medal w konkursie skoków narciarskich na Mistrzostwach Świata Juniorów. Było to jego pierwsze poważne zwycięstwo.

Kolejne występy w Pucharze Kontynentalnym pomogły Johannowi uzyskać powołanie na zawody prestiżowego Pucharu Świata. Był 2014 rok. Debiut w Engelbergu zakończył na 12 miejscu. Forfang regularnie zdobywał kolejne punkty, co raz częściej kończył konkursy w drugiej dziesiątce. 15 lutego 2015 roku stanął na najniższym stopniu podium indywidualnych zawodów PŚ na mamuciej skoczni Vikersundbakken.

Warto było czekać

Johann z każdym kolejnym konkursem był silniejszy. Sezon 2015/2016 od początku mu sprzyjał. Był w czołówce najlepszych zawodników, osiem razy stanął na podium. W Titisee-Neustadt, w Niemczech, odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w PŚ. Sezon zakończył na 5. miejscu. Stanął również na najniższym stopniu podium w PŚ w lotach narciarskich.

O słabszych wynikach w sezonie 2016/2017 już nie warto pamiętać. Johann zawsze udowadniał, że po każdym gorszym okresie w sporcie, przychodzi czas na sukcesy. W 2018 roku był częścią norweskiej reprezentacji, która w konkursie drużynowym na Mistrzostwach Świata w Lotach Narciarskich zdobyła złoto. W Pucharze Świata utrzymywał miejsce w pierwszej dziesiątce, całkiem nieźle radził sobie podczas norweskiej części PŚ – Raw Air. Ostatecznie zajął szóste miejsce.

Jeden z najważniejszych momentów nie tylko w 2018 roku, ale w całej jego sportowej karierze miał miejsce podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pyeongchangu. Podczas konkursu indywidualnego na normalnej skoczni młody Norweg wywalczył srebrny medal. Nie czekał długo na kolejny tytuł. Wraz z kolegami z kadry zdobyli złoto w drużynówce.

Kawa i kamery

W jego życiu najważniejsze są skoki narciarskie, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Czasami jednak potrzebna jest chwila oddechu od treningów i życia na skoczni. Johann poświęca się wtedy swojej drugiej pasji – fotografii. Efekty można oglądać na Instagramie zawodnika, oraz na jego oficjalnej stronie. Oprócz robienia zdjęć pasjonuje się kręceniem vlogów. W serwisie YouTube umieszcza filmy kręcone podczas zawodów, obozów treningowych a także swoich prywatnych wakacji z dziewczyną. Jak sam pisze, jego miłością jest również kawa. Pełnia szczęścia w wykonaniu Johanna André Forfanga wygląda więc właśnie tak 😉