Pavel Ploc: “Zmiana trenera Czechów nastąpiła w złym momencie”

roman koudelka

Czescy skoczkowie narciarscy od dłuższego czasu nie mogą uzyskać satysfakcjonujących wyników w Pucharze Świata. Kryzys, który dotknął tamtejsze skocznie przeniósł się również na sportowców, którzy w związku z brakiem odpowiednich miejsc do treningu, nie potrafią walczyć o najwyższe trofea.

W przeszłości było jednak inaczej. Niespełna 15 lat temu Kryształową Kulę wywalczył nieskaczący już Jakub Janda, zaś w latach 80. XX wieku świetnie spisywał się Pavel Ploc, który nie jest zadowolony z obecnej sytuacji.

Wicemistrz olimpijski z Calgary nie spodziewał się cudów, lecz aktualny poziom jest poniżej jego oczekiwań. – Nie spodziewałem się cudów, ponieważ czeskie skoki są w odwrocie, ale myślałem, że w kilku zawodach moi rodacy zajmą wyższe lokaty. Poza wynikami Romana Koudelki, który zajmuje 25. miejsce w klasyfikacji generalnej, są to tylko wyjątki. W piątej dziesiątce jest przecież punktujący kilkukrotnie Viktor Polasek. Wydawało mi się, że będzie częściej punktował, a tymczasem góruje stagnacja.

Były reprezentant Czechosłowacji odniósł się też do zmiany szkoleniowca reprezentacji Czech. – Zmiana trenera w trakcie sezonu nie ma większego wpływu na wyniki. Staje się bardziej menadżerem lub psychologiem. Hajek ma doświadczenie, które może przekazać, ale w tym przypadku stało się to w złym momencie – komentuje dziesięciokrotny triumfator zawodów Pucharu Świata.

Ploc ostrzega, że jeśli lokalnym skoczniom nie zostanie przywrócone ich pierwotne zadanie, czeskie skoki znikną. – Brak aktywnych skoczni zmniejsza zainteresowanie dyscypliną. Potrzeba pieniędzy ze Skarbu Państwa. Jeśli nie pojawi się natychmiastowe rozwiązanie, to za 5 lat będzie już za późno – mówi dosadnie Czech.

Czescy skoczkowie zdobyli po 22 konkursach 311 punktów. Poprzedni sezon zakończyli z dorobkiem 1056 oczek.

Źródło: sport.aktualne.cz