Podsumowanie Pucharu Kontynentalnego 2018/2019 – cz. 1

Clemens Aigner

Clemens Aigner został triumfatorem cyklu Pucharu Kontynentalnego w sezonie 2018/2019. Na drugim miejscu cykl zakończył Aleksander Zniszczoł. Po raz pierwszy w historii na podium cyklu tzw. drugiej ligi stanął Polak. Podium uzupełnił ubiegłoroczny Mistrz Świata Juniorów Marius Lindvik. 

Clemens Aigner wygrał cykl Pucharu Kontynentalnego po raz trzeci. Ten sezon Austriak rozpoczął od rywalizacji w Pucharze Świata. Po słabych występach w grudniu, w zamian za udział w niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni, został wysłany na zawody Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu. Do PŚ wrócił po tygodniu dzięki kwocie narodowej w Innsbrucku i Bischofshofen, jednak w obu konkursach nie zakwalifikował się do drugiej serii. Od tego czasu rywalizował głównie w tzw. Kontynentalu. Co ciekawe, odnalazł się na tym poziomie i od 12 stycznia do 2 marca w każdym z konkursów, w których brał udział, stawał na podium. Dzięki znakomitej dyspozycji otrzymał szansę od trenera Andreasa Feldera i wystąpił w turniejach Raw Air i Planica 7. Podczas ostatnich konkursów sezonu tylko raz zdobył punkty, podczas zawodów w Oslo-Holmenkollen. Clemens Aigner, pomimo triumfu w Pucharze Kontynentalnym, spisuje swój sezon na straty, ponieważ nie wystąpił na Mistrzostwach Świata w austriackim Seefeld. W wywiadzie podczas Raw Air stwierdził, że nie chciałby już nigdy wrócić do Pucharu Kontynentalnego.

Drugim zawodnikiem Pucharu Kontynentalnego został Aleksander Zniszczoł. 17 marca w Zakopanem Wiślanin wygrał po raz pierwszy zimowy konkurs COC, a już tydzień później triumfował w kolejnych dwóch w Czajkowskim. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli sezon trwałby jeszcze jeden tydzień, to Clemens Aigner mógłby drżeć o zwycięstwo w cyklu. Dla Zniszczoła rywalizacja w Pucharze Kontynentalnym to również nie jest spełnienie marzeń. Przez cały sezon 25-latek walczył o powrót do Pucharu Świata, a ta sztuka udała mu się tylko kilkukrotnie. Silna obsada polskiej kadry A spowodowała, że Zniszczoł, startował tylko w konkursach w Polsce (Wisła i Zakopane) oraz w Turnieju Czterech Skoczni. Udział w niemiecko-austriackiej imprezie zawdzięczał dodatkowej kwocie dla Polski na ten period, który sam wywalczył świetnymi występami na zapleczu PŚ. Być może zmiana trenera pozwoli Zniszczołowi rozwinąć skrzydła i Wiślanin wzmocni w przyszłym sezonie polską reprezentację?

Na podium cyklu Pucharu Kontynentalnego stanął również Marius Lindvik. Młody Norweg od dwóch sezonów zbliża się do światowej czołówki skoków narciarskich. Słabszy sezon dla Norwegów w Pucharze Świata spowodował, że Lindvik zaczął otrzymywać szanse nawet w konkursach drużynowych. W Pucharze Kontynentalnym 20-latek pojawiał się tylko kilkukrotnie. Na COC w Lillehammer rozpoczął sezon zimowy i od razu dwukrotnie zwyciężył. Następne występy to przełom roku 2018/2019. Lindvik, który nie otrzymał powołania na Turniej Czterech Skoczni, wystartował w Engelbergu i Klingenthal. To była najsłabsza styczność Mariusa z COC w tym sezonie, ale mimo tego potrafił dwukrotnie stanąć na najniższym stopniu podium. Niestety po słabszym styczniu Lindvik nie wystartował w Mistrzostwach Świata. Przegrał rywalizację o miejsce z tegorocznym Mistrzem Świata Juniorów – Thomasem Aasenem Markengiem. Marius Lindvik odwdzięczył się fanom w najlepszy możliwy sposób i wygrał podczas trwania Mistrzostw aż trzy konkursy Pucharu Kontynentalnego. Po powrocie do PŚ pokazał dobrą dyspozycję, jednak trzy upadki (w Oslo, w Lillehammer i w Planicy) potwierdziły, że tego sezonu Lindvik nie zaliczy do udanych. Pomimo braku sukcesów w Pucharze Świata, Marius Lindvik wierzy, że w przyszłym sezonie dołączy do norweskiej kadry A.

Tuż za podium uplasował się Robin Pedersen. 22-latek z Norwegii spędził pierwszy sezon w szerokiej światowej czołówce. Po debiucie w marcu 2018 roku w Pucharze Świata, Pedersen coraz śmielej poczynał sobie w kadrze Norwegii. Sezon 2018/2019 rozpoczął jednak w Pucharze Kontynentalnym. Podczas drugiego weekendu z COC, Norweg dwukrotnie triumfował w zawodach w Ruce, co przybliżyło go do startów w PŚ. Alexander Stoeckl zaryzykował powołanie Pedersena na Turniej Czterech Skoczni i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Robin Pedersen w Garmisch-Partenkirchen po raz pierwszy zdobył punkty PŚ, a już w Bischofshofen zakończył zawody na 18. miejscu. Przez resztę sezonu Pedersen przeplatał występy w PŚ, solidnymi startami w Pucharze Kontynentalnym. Niestety nie utrzymał świetnej formy z TCS i nie pojechał z kadrą norweską do Seefeld. Na zakończenie najlepszego sezonu w karierze Norweg zadebiutował w konkursie drużynowym w Oslo. W swoim premierowym występie Pedersen poradził sobie z presją i przed własną publicznością wraz z kolegami wygrał zawody Pucharu Świata. Robin Pedersen w wywiadach zaznacza, że na tym się nie zatrzymuje i chciałby w kolejnych sezonach być ważną częścią drużyny norweskiej.

Na piątym miejscu rywalizację w Pucharze Kontynentalnym zakończył Pius Paschke. Niemiecki skoczek występuje w szerokiej światowej czołówce od kilku sezonów. W minionym sezonie, po nieudanym występie na inaugurację PŚ w Wiśle, rozpoczął występy w Pucharze Kontynentalnym. Można powiedzieć, że zadomowił się tam na stałe, bo do PŚ wrócił tylko podczas niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni i na ostatnie turnieje sezonu Raw Air i Planica 7. Jedyne zwycięstwo w zawodach z cyklu COC, Paschke wywalczył w wietrznym i loteryjnym Iron Mountain. Na podium stawał jeszcze trzykrotnie (w Klingenthal i Oberstdorfie). Dla 29-latka nie był to udany sezon. Podobnie jak w przypadku Zniszczoła, Paschke stał się ofiarą świetnej dyspozycji kadry A niemieckich skoczków i tylko dlatego nie zdołał regularnie występować w zawodach PŚ.

Przedstawienie pięciu najlepszych skoczków cyklu Pucharu Kontynentalnego to pierwsza część cyklu podsumowań na SkiJumper.pl. Już niebawem pojawią się kolejne artykuły podsumowujące wydarzenia, które miały miejsce podczas sezonu 2018/2019.