Podsumowanie turniejowe, część pierwsza – TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI, WILLINGEN FIVE

Puchar Świata 2018/2019

Wielkie emocje opadły, sezon się zakończył, ale my nadal o nim pamiętamy! Tej zimy kibice skoków narciarskich zdecydowanie nie mogli narzekać na nudę. Przypomnijmy sobie najciekawsze momenty tegorocznej rywalizacji w Pucharze Świata. Na początek Turniej Czterech Skoczni i nowość – Willingen Five!

“Najwyższe obroty”, czyli Turniej Czterech Skoczni

Sven Hannawald, wybitny niemiecki skoczek narciarski, powiedział kiedyś o TCS : “Twój organizm pracuje na najwyższych obrotach przez dziewięć dni. Nie ma chwili na rozluźnienie, dochodzi stres, presja. Tego nie można się nauczyć, tego nie da się wytrenować. Z takim stanem trzeba sobie radzić raz w roku, w trakcie Turnieju Czterech Skoczni.” Choć turniej jest bardzo trudny, zawodnicy z niecierpliwością czekają na ten szczególny punkt w harmonogramie PŚ. Dla wielu z nich zwycięstwo w nim jest równie ważne co medal olimpijski czy mistrzostwa świata. To zdecydowanie najpopularniejsza impreza w świecie skoków narciarskich. Emocji nie brakowało i w tym roku.

66. edycja TCS, rozpoczęła się 29 grudnia 2017 roku kwalifikacjami w Oberstdorfie. 1 stycznia zostały przeprowadzone zawody w Garmisch-Partenkirchen. Następnie z Niemiec rywalizacja przeniosła się do Austrii: 4 stycznia miał miejsce konkurs w Innsbrucku, 2 dni później finał w Bischofshofen.

Przed rozpoczęciem rywalizacji, w klasyfikacji generalnej prowadził Richard Freitag. Reprezentant Niemiec wygrał kwalifikacje w Oberstdorfie. Przez swoich rodaków, na długo przed rozpoczęciem turnieju został ogłoszony zwycięzcą. Pierwszy konkurs indywidualny wygrał jednak Kamil Stoch, wyprzedzając drugiego Freitaga o 4,2 pkt. Warto też wspomieć o Dawidzie Kubackim, który był tego dnia na trzecim miejscu, brawa! Rywalizacja między Niemcem i Polakiem trwała bardzo długo. Choć kolejne kwalifikacje, tym razem w Garmisch-Partenkirchen, wygrał Johann Andre Forfang, drugi konkurs indywidualny ponownie wygrał najlepszy skoczek z Polski. Drugi był oczywiście Freitag. Sportowa walka między nimi była imponująca, wprowadzała do turnieju wiele emocji. Wszystkie oczy były zwrócone właśnie na nich.

Niestety. Richard Freitag nie doczekał się swojego pierwszego triumfu ani w poszczególnych konkursach, ani w całej imprezie. W Innsbrucku Richi powtórzył dramat swojego ojca sprzed wielu lat. W wyniku ogromnej presji, chęci oddania długiego skoku, ale też i z własnej winy, niemiecki skoczek upadł przy lądowaniu. Odległość była imponująca. W bardzo trudnych warunkach Richard skoczył 130 metrów. Jednak na nic się to zdało. Niemiec w eskorcie ratowników medycznych opuścił skocznie, nie wystąpił w drugiej serii. Kilka godzin później znalazł się w szpitalu na obserwacji.

Swojej szansy nie zaprzepaścił Stoch. Osiągnął taką samą odległość co Freitag i wygrał po raz trzeci. Wielka wygrana była już praktycznie w rękach Kamila. Do legendarnego zwycięstwa we wszystkich czterech konkursach pozostał już tylko triumf w Bischofshofen.

Sven Hannavald przez 16 lat był jednoosobowym członkiem ekskluzywnego klubu o nazwie “wygrana we wszystkich konkursach TCS”. Jednak 6 stycznia 2018 roku doczekał się pierwszego “wspólnika”.
Kamil Stoch zwyciężył czwarty i ostatni konkurs w Austrii. Jeszcze tego samego dnia otrzymał legendarną statuetkę złotego orła – marzenie każdego skoczka.

Drugim najlepszym skoczkiem podczas 66. edycji TCS został Anders Fannemel. Podczas turnieju zajął trzecie miejsce w Garmisch-Partenkirchen, oraz drugie w Bischofshofen. Na najniższym stopniu podium stanął Andreas Wellinger, który cenne punkty wywalczył w Innsbrucku i w Bischofshofen. Oba konkursy, podobnie jak cały turniej, zakończył na trzeciej pozycji.

Choć pełna nieplanowanych zwrotów akcji, tegoroczna edycja Turnieju Czterech Skoczni pozostawi po sobie trwały ślad w pamięci wszystkich fanów. Dla polskich kibiców będzie szczególnie ważny. Mimo początkowej słabszej formy “Orła z Zębu”, finalne rezultaty przerosły nasze oczekiwania.

 “Willingen Five” po raz pierwszy

Nowość w Pucharze Świata pod względem nazwy, zdecydowanie stała część programu jeżeli chodzi o miejsce. Legendarna duża skocznia Mühlenkopfschanze w Willingen, nie raz gościła najlepszych zawodników z całego świata. Jej rekordzistą trzykrotnie zostawał Adam Małysz. Obecnie rekord wynosi 152 m, a autorem najdłuższego skoku jest Słoweniec – Jurij Tepeš. 

Turniej odbył się w dniach 2-4 lutego 2018 roku. Do klasyfikacji generalnej turnieju zaliczano wyniki wszystkich 4 serii konkursowych oraz piątkowych kwalifikacji.

Pierwszą część (kwalifikacje) wygrał Kamil Stoch. Tuż za nim uplasowali się Richard Freitag i Daniel Andre Tande. W pierwszym konkursie indywidualnym triumfował już Norweg. Tande uzyskał odległość 146,5 m. Pięć metrów bliżej skoczył Freitag, który ostatecznie zajął drugie miejsce. Na pudle zabrakło tylko triumfatora kwalifikacji – Kamil Stoch zajął ostatecznie 4. lokatę, a na najniższym stopniu podium znalazł się inny biało-czerwony zawodnik – Dawid Kubacki.

Drugi konkurs indywidualny okazał się szczęśliwy dla kolejnego Norwega – Johanna Andre Forfanga. Było to jego pierwsze zwycięstwo w tym sezonie PŚ, drugie w karierze. 145,5 metra pozwoliło uzyskać drugie miejsce Stochowi. Wielką niespodziankę polskim kibicom sprawił Piotr Żyła. Skoczek z Wisły był trzeci.

“Willingen Five”, po podliczeniu punktacji, wygrał nie kto inny, jak Kamil Stoch. Rywale byli jednak bardzo blisko. Drugi Johann Forfang stracił do Polaka tylko 7,8 pkt. Trzeci był Daniel Andre Tande.

Gorszy występ podczas drugiego dnia zmagań zaliczył Richard Freitag. Mimo drugiego miejsca po pierwszych dniach rywalizacji, konkurs finałowy nie był już tak dobry w wykonaniu Niemca. Richi skoczył tylko 128 metrów, zajął 28. lokatę. W klasyfikacji generalnej zajął dopiero 11. pozycję.

Na kolejne zawody Kamil Stoch pojechał już jako lider klasyfikacji generalnej. Świetne skoki w Willingen pozwoliły mu na 43-punktowe prowadzenie nad Freitagiem.

A później było tylko lepiej…

Ciąg dalszy turniejowego podsumowania już wkrótce!