Policjant na skoczni. Sylwetka Markusa Eisenbichlera

Markus Eisenbichler, Oslo 2018

W Pucharze Świata debiutował ponad sześć lat temu. Mimo wielu starań nie wygrał jeszcze żadnego konkursu indywidualnego. Jednak w minionym sezonie był filarem niemieckiego składu, odnotował kilka świetnych występów. Jak wyglądały początki jego sportowej kariery?

Markus urodził się 27 lat temu w Siegsdorf, w Bawarii. Na swój pierwszy trening wybrał się w wieku 7 lat. Wraz z kolegą wzięli udział w szkoleniu próbnym. Trener TSV Siegsdorf zauważył, że Markus radzi sobie lepiej niż inni chłopcy, odkrył jego talent i pomógł w treningach.

W 2006 roku zadebiutował w FIS Cup w Bischofshofen. Zajął wtedy 27. miejsce. W Pucharze Kontynentalnym wystąpił już 2 lata później. Pierwsze punkty zdobył podczas zawodów w Engelbergu, a pierwsze zwycięstwo odniósł w Zakopanem, w 2011 roku.

30 grudnia 2011 roku oddał swój pierwszy skok w Pucharze Świata, podczas Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie. Otwarcie miał wymarzone. Jego 111 metrów pozwoliło na wyeliminowanie z pierwszej serii konkursu Martina Schmitta.

W 2012 roku podczas treningu w Oberstdorfie upadł podczas lądowania. Złamał trzeci kręg piersiowy, a cztery kolejne były uszkodzone. W stanie krytycznym trafił do szpitala. Spędził tam ponad miesiąc, przez długi czas lekarze nie wiedzieli czy stanie na nogi. To był szczególny moment w jego życiu i karierze. Udało mu się wrócić do pełni sił. Po wszystkim opowiadał w wywiadach, że wypadek był dla niego motywacją. Obiecał sobie, że od teraz da z siebie wszystko, skoki narciarskie staną się dla niego priorytetem.

Jego dalsze losy w PŚ nie były jednak takie udane jak debiut. Radził sobie słabiej, kończył konkursy w trzeciej dziesiątce. Zrezygnował na pewien czas z tego cyklu i ponownie wystartował w Pucharze Kontynentalnym. W sezonie 2013/2014 dwa razy zwyciężył w Sapporo.

Jego forma wciąż była niestabilna. Choć kolejny sezon PŚ zakończył na 15. miejscu, rok później nie było już tak dobrze. Nie utrzymał swojej pozycji w drugiej dziesiątce klasyfikacji. Sezon 2015/16 Eisenbichler zamknął na 39. lokacie. Mimo wszystko, 11 grudnia 2016 po raz pierwszy w karierze stanął na podium konkursu indywidualnego Pucharu Świata, zajmując 3. miejsce w Lillehammer.

Mogłoby się wydawać, że Markus nigdy nie będzie jednym z najpopularniejszych skoczków w niemieckiej kadrze. Jego koledzy byli lepsi, odnosili większe sukcesy. Ale on nie miał zamiaru rezygnować z tego sportu. Zmienił treningi, skorzystał z pomocy innych ekspertów, podjął się nowych sposobów ćwiczeń. Długo pracował na swój sukces i jak przyznał w jednym z wywiadów, nauczył się walczyć ze stresem.

Warto było czekać. Podczas Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym w 2017 roku, został złotym medalistą w drużynie mieszanej oraz brązowym indywidualnie na skoczni normalnej. Tegoroczny sezon, choć pełen był “wzlotów i upadków”, zakończył się dla Markusa szczęśliwie, bo na 10. miejscu.

Choć teraz skoki narciarskie są dla niego najważniejsze, jego zawód nie ma z tym nic wspólnego. Mało kto wie, że reprezentant Niemiec jest na co dzień policjantem federalnym! Prywatnie, Markus Eisenbichler bardzo lubi grać w golfa, tenisa, ale również w pokera. Jego największym marzeniem jest wygrana w klasyfikacji generalnej Puchar Świata!