Prototyp skoczka narciarskiego z Augustowa, czyli nietypowe skoki na Podlasiu

Prototyp skoczka narciarskiego

Michał Chalecki jest 41-letnim mieszkańcem Augustowa na Podlasiu. Skończył Technikum Elektryczne. Jego największą pasją są skoki narciarskie i to w niespotykanym dotychczas wydaniu. Pan Michał stworzył prototyp skoczka narciarskiego – zdalnie sterowanego robota, który imituje skoki na specjalnie przygotowanym obiekcie.

Wojciech Danielewski: Jak zrodził się pomysł, by stworzyć prototyp skoczka narciarskiego oraz małą skocznię narciarską? Jest Pan pasjonatem tego sportu?

Michał Chalecki: Odkąd pamiętam, czyli długo przed Małyszomanią, miałem bzika na punkcie skoków narciarskich. Zrobiłem sobie nawet narty pod wymiar i zacząłem się uczyć. Niestety, z braku wsparcia bliskich przestałem. Została mi wyłącznie telewizja. Dwa lata temu, po ostatnim konkursie w Planicy, zapaliła mi się lampka i przekopałem cały Internet w poszukiwaniu zabawki, ale nic ciekawego nie znalazłem. Postanowiłem więc samemu coś stworzyć.

Jak jest zbudowany model skoczka narciarskiego i jak długo trwał proces tworzenia takiego robota?

Posiadałem elektronikę do samochodu RC, więc już był punkt zaczepienia. Później, myślałem długo nad motoryką modelu, chciałem żeby wyglądał jak prawdziwy skoczek narciarski. Po dwóch latach, oczywiście z przerwami, udało mi się skończyć na tyle, żeby móc go przetestować. Nikt ze znajomych nie wierzył, że mi się uda.

Z jakich materiałów zbudowana jest skocznia?

Użyłem materiałów, które są lekkie – piankowate, lecz niestety kruche. Przy okazji testów jedna narta mi pękła. Skocznia jest zbudowana z folii, po brzegach ma rury od instalacji hydraulicznej. Jest dość giętka i pozwalająca się ukształtować.

Gdzie i w jakich warunkach wykonuje Pan testy? Zwraca Pan uwagę na wiatr towarzyszący konkretnym testom? Jak wyglądała pierwsza próba skoku?

Po dwóch latach pracy nadszedł sądny dzień. Wyczekując bezwietrznej pogody, w końcu postanowiłem sprawdzić jak to z tym będzie. Na początku nie wiedziałem co mam dokładnie ustawić, czyli kąt rozwarcia nart, nachylenie progu i profil zeskoku. Myślałem, że to będzie prostsze.

Jeśli chodzi o testy, najlepiej jest je wykonywać w warunkach bezwietrznych. Zauważyłem jednak, że przy tej masie skoczka i odległości skoku (ok. 3 m) wiatr odgrywa mniejszą rolę, przy dłuższych na pewno odegra większą.

Ma Pan w planach kolejne testy, modyfikacje projektu, a może powiększenie modelu i skoczni narciarskiej?

Jeśli chodzi o przyszłe testy i modyfikacje modelu to niedługo nadejdzie zima, więc chyba czeka mnie przestój. Zimno może spowodować, że folia się podrze. Należałoby zastosować inne materiały. A co do powiększenia modelu, to mam tylko w planach na ten moment zwiększenie wydajności podzespołów, a resztę pozostawiam bez zmian. Myślę również o tym, żeby zbudować skoczka naturalnej wielkości, ale to bardzo daleka przyszłość.

Bardzo dziękuję za rozmowę i powodzenia!

Dziękuję za rozmowę.

fot. Skocznia, którą zbudował Michał Chalecki