Wspomnień czar: Puchar Świata znów w Iron Mountain?

Iron Mountain

Opublikowany wstępny kalendarz na przyszły sezon Pucharu Świata w kilku miejscach różni się od bieżącego. Uwagę przykuwa powrót po dwudziestu latach do rywalizacji w amerykańskim Iron Mountain. Przez dwie dekady rozgrywano tam jedynie zawody Pucharu Kontynentalnego. Spójrzmy, jak w ubiegłym wieku przebiegały konkursy PŚ, które odbyły się na skoczni Pine Mountain. Na podium stawał tam młody Adam Małysz.

Jeśli na wiosennym kongresie FIS nie zajdą diametralne zmiany w kalendarzu, to po długiej przerwie pierwszoligowe skakanie wróci do Stanów Zjednoczonych. Ze wstępnych planów wynika, że zawodnicy dwukrotnie powalczą o zwycięstwo na Pine Mountain (HS 133) – 22 oraz 23 lutego. Ostatni raz Puchar Świata w stanie Michigan odbył się w 2000 r. O pomyśle przywrócenia zmagań w USA wspomniano już podczas zeszłorocznego zjazdu fisowskich działaczy. Wówczas, bez podania konkretnej lokalizacji, w proponowanym terminarzu zarezerwowano jeden weekend dla Amerykanów. Niedawno potwierdzono, że konkursy odbędą się w Iron Mountain, a nie np. w Salt Lake City. To właśnie w tym drugim mieście, kojarzonym z Igrzyskami Olimpijskimi, ostatni raz – w 2004 r. – rozegrano u Jankesów najwyższej rangi zawody.

Pine Mountain regularnie jest areną rywalizacji zawodników w Pucharze Kontynentalnym – będzie nią również w najbliższy weekend. Rekord skoczni od dekady dzierży Stefan Thurnbichler z Austrii (143,5 m). Podczas zeszłorocznych zawodów CoC pół metra więcej osiągnął Marius Lindvik, ale nie ustał swojej próby. Wcześniej długo najdłuższą próbą mógł poszczycić się Masahiko Harada. Japończyk osiągnął 140 m podczas drugiego z konkursów rozegranych 18.02.1996 r. Wówczas, podczas pierwszej w historii wizyty Pucharu Świata w tym miejscu, zawodnicy dwukrotnie stawali na starcie w niedzielę. Dzień wcześniej w skakaniu przeszkodziła pogoda. Jak przebiegały tamte zmagania?

Poranne zawody zakończyły się triumfem Jensa Weissfloga. Dla niemieckiego zawodnika było to wtedy trzecie zwycięstwo w udanym dla niego sezonie. Niewiele ponad miesiąc wcześniej legendarny skoczek cieszył się z triumfu w Turnieju Czterech Skoczni. Na wygraną pozwoliły mu dwa równe skoki, w tym najdalszy tego dnia lot na 131.5 metra. Weissflog o ponad dziesięć punktów pokonał niespełna 20-letniego Andreasa Widhoelzla, który wówczas po raz pierwszy w karierze stanął na podium. Trzecią lokatę zajął lider klasyfikacji generalnej Ari-Pekka Nikkola, a czwartą jego rodak, młody, ale już z sukcesami – Janne Ahonen. Na siódmym miejscu uplasował się prowadzący po pierwszej rundzie Harada. Dwa „oczka” niżej sklasyfikowano Adama Małysza. Pozostali dwaj reprezentanci Polski, Marek Gwóźdź i Wojciech Skupień, zakończyli konkurs pod koniec stawki. Brał w nim udział także obecny szkoleniowiec naszej kadry. Stefan Horngacher był dwudziesty dziewiąty.

Kilka godzin później na czele znalazło się trzech innych zawodników. Wygrana Harady, po jego kapitalnym skoku w pierwszej serii i dobrym w drugiej, była bezdyskusyjna. Obok niego, po raz pierwszy w karierze, na podium wskoczył Małysz. Wówczas nasz mistrz miał ledwo skończone osiemnaście lat. Druga lokata w Iron Mountain zwiastowała doskonałą pozostałą część sezonu w wykonaniu Polaka. W ciągu następnych trzech tygodni, Orzeł z Wisły trzykrotnie wracał na „pudło”, w tym raz na jego najwyższy stopień. Za plecami wiślanina sklasyfikowano Fina Kimmo Savolainena. Skoczkowie, którzy niewiele wcześniej zdominowali poprzednie zawody, tym razem spisali się gorzej. Nikkola zajął miejsce piąte, Weissflog siedemnaste, a Widhoelzl skończył w szóstej dziesiątce, wyprzedzając ledwie kilku rywali. Dwaj wymienieni wyżej polscy skoczkowie znów spisali się bardzo słabo. W tamtym czasie to była przykra norma, dlatego tym bardziej cieszyła iskierka nadziei w postaci coraz lepiej latającego lidera kadry.

Na następne konkursy Pucharu Świata w Iron Mountain kibice czekali cztery lata. Zgodnie z harmonogramem przeprowadzono je w dniach 26-27.02.2000. Amerykański obiekt znów okazał się szczęśliwy dla Adama Małysza. W pierwszych zawodach Polak uplasował się na czwartej pozycji. Osiągnął tym samym najlepszy wynik od trzech lat. Lat pełnych problemów, perturbacji i krążących myśli o zakończeniu kariery. Kto wówczas mógł przypuszczać, że w kolejnym sezonie (2000/2001) Małysz łącznie zaledwie cztery razy znajdzie się niżej niż bezpośrednio za podium? Omawiany konkurs był, jak na tamten okres, wręcz fenomenalny w wykonaniu biało-czerwonych. Szóstą lokatę – najlepszą w karierze – zajął Wojciech Skupień, a punktował także Robert Mateja. Wygrał Martin Schmitt przed Tommym Ingebrigstenem. Tych dwóch skoczków zdeklasowało pozostałych. Przewaga Norwega nad trzecim Stefanem Horngacherem wyniosła ponad trzydzieści punktów. Życiowy sukces zanotował 18-letni wtedy Heung-chul Choi, który zajął jedenaste miejsce. Nigdy wcześniej, ani nigdy później, tak wysoko się nie znalazł.

Kolejnego dnia pogoda pozwoliła na rozegranie tylko jednej serii konkursowej. Znów wszystkich rywali ograł Martin Schmitt. Niemiec był wówczas w życiowej formie. W całym sezonie triumfował aż jedenastokrotnie i z dużą przewagą zwyciężył w klasyfikacji końcowej. Na Pine Mountain minimalnie wyprzedził Andreasa Widhoelzla. Najniższy stopień podium wywalczył Andreas Goldberger. Polacy nie powtórzyli sukcesów z dnia poprzedniego. Małysz otworzył trzecią dziesiątkę, a punktów nie zdobyli ani Skupień, ani Mateja. Co ciekawe, podczas obu zawodów nikt nawet nie zbliżył się do ustanowionego przed laty znakomitego rekordu Masahiko Harady.

Chyba mało kto na przełomie wieków spodziewał się aż tak długiego rozbratu Iron Mountain z Pucharem Świata. Wprawdzie naturalnym następcą wydawał się być obiekt w Salt Lake City, arena zmagań olimpijskich. Z biegiem lat FIS podjął jednak decyzję, by w Stanach Zjednoczonych rywalizować co najwyżej w ramach Pucharu Kontynentalnego. Dzisiaj, wszystko wskazuje na to, że za rok najlepsi wrócą do skakania na Pine Mountain. Wszyscy zwolennicy nieco egzotycznych kierunków zawodów mogą pełni optymizmu oczekiwać na oficjalne potwierdzenie kalendarza na następny sezon.

źródło: www.wyniki-skoki.hostingasp.pl/