Robert Johansson podsumował miniony sezon

Robert Johansson, Oslo 2018

Norweski skoczek narciarski odnotował w minionym sezonie swoje pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata. Zimowe występy Roberta były znakomite, stał się filarem norweskiej reprezentacji. Na Facebooku podsumował w kilku zdaniach, jak zapamięta ten szczególny dla niego rok. 

 

Chwila wytchnienia dobiega końca. Powrót z wakacji do rzeczywistości nie jest dla łatwy. Teraz nadszedł czas, aby wyciągnąć wnioski i zacząć przygotowania do kolejnych konkursów. To zadania na najbliższe miesiące dla kadr trenerskich i samych zawodników. Wybrali ten sport świadomie, wiedząc, jak wiele wyrzeczeń się z nim wiąże.

Jednak skoki narciarskie to nie tylko ciężka praca i poświęcenie. To również wysiłek mający na celu poprawę jakości i techniki skoków, a przede wszystkim rozwój indywidualny, który przekłada się na zwycięstwa i radość z sukcesów. To z kolei ma wpływ na nowe rekordy życiowe. Małe kroki prowadzą do dużych wygranych. W tym wszystkim najważniejsze jest jedno słowo – cierpliwość. Taką ścieżką przez wiele lat kroczył Robert Johansson

Jeszcze nie tak dawno kariera norweskiego zawodnika była wątpliwa. Skoki słabe, co chwila łapał kolejne kontuzje. W konkursach PŚ brał udział od 2013 roku. Pięć lat czekał na pierwsze zwycięstwo. Przez cały ten czas ciężko pracował i wprowadzał zmiany w sparingach. Skoczkowie mają niską wagę, ale na siłowni ćwiczą pod dużym obciążeniem. Mimo to Norwegowi nie udało się zmienić swojej pozycji w rankingach. Kariera Roberta stała w miejscu. Choć myślał, aby zrezygnować ze skakania, za każdym razem dawał sobie kolejną szansę. Nie jest łatwo wracać do treningów, kiedy na koncie brak osiągnięć. Była to walka nie tylko z fizycznością, ale też z psychiką. Robert miał potencjał. Wiedziała o tym rodzina, wiedzieli trenerzy i koledzy z reprezentacji.

Setki godzin spędzonych na sali treningowej, spokojne czekanie na swoją kolej, wytrwałość – i tak konsekwentnie przez wiele miesięcy. Ciężka praca popłaca. Robert Johansson jest obecnie dwukrotnym brązowym medalistą olimpijskim z Pyenogchangu ze skoczni normalnej i dużej, a także złotym medalistą olimpijskim w konkursie drużynowym. Johansson to również drużynowy mistrz świata w lotach narciarskich 2018. Zajął drugie miejsce w tegorocznej edycji Raw Air, trzecie w Planica 7. Stanął na najniższym stopniu podium Pucharu Świata w lotach narciarskich. W klasyfikacji generalnej PŚ 2017/18 był na 5. pozycji.

Kilka dni temu napisał podsumowujący post na temat minionego sezonu. Pogratulował kolegom z reprezentacji za ich personalne sukcesy, a także za walkę w konkursach drużynowych. Piękny gest wykonał w kierunku Kennetha Gangnesa.

Kiedy było już blisko do zimowego startu, Kenneth zerwał więzadła krzyżowe po raz czwarty, co było “uderzeniem w twarz” dla niego i dla nas, jako zespołu. Jestem pod wrażeniem jego wytrwałości i wierzę, że wróci silniejszy niż kiedykolwiek.

Dodał też, że Igrzyska to wspaniałe wspomnienia.

Olimpiada była dla mnie jak spełnienie marzeń, a ciężka praca naprawdę się opłaciła. Po raz pierwszy Norwegia mogła świętować złoty medal w konkursie drużynowym, więc bycie częścią tego było niesamowite! 

Nie zabrakło kilku słów o najlepszym polskim skoczku. Robert Johansson nie zapomniał o niesamowitej formie Kamila Stocha w minionym sezonie.

Kamil pokazał nam skoki narciarskie na takim poziomie, że mnie zadziwił. Jestem więc dumny, że mogłem z nim konkurować przynajmniej w Vikersund. 

Norweg podziękował swoim sponsorom, dzięki którym mógł spełniać marzenia i dążyć do wyznaczonych celów. Słowa wdzięczności skierował też w stronę rodziny i przyjaciół, za wsparcie i motywację którą otrzymuje od nich od wielu lat.

Dziękuję wszystkim fanom za podążanie za nami i wiadomości które otrzymujemy. Naprawdę to doceniam i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby odpowiedzieć każdemu z Was. Życzę Wam dobrych wakacji! – zakończył Robert Johansson.

Skoczkowi gratulujemy osiągnięć i życzymy powodzenia w najbliższym sezonie!