Robert Johansson: “Zmieniłem całe swoje życie”

Robert Johansson

Robert Johansson stał się ważną postacią w świecie skoków narciarskich. Od zeszłej zimy jest jednym z najlepszych zawodników tej dyscypliny. Jego przyjazna osobowość i nietypowy wygląd sprawiły, że stał się ikoną. Kojarzony jest przede wszystkim za sprawą swoich wyjątkowych wąsów. Choć dużo już osiągnął, nadal mierzy wysoko.

Robert Johansson w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2017/18 zajął piąte miejsce. Zdobył trzy medale olimpijskie w Korei Południowej. Po raz pierwszy w karierze, 18 marca 2018 roku, wygrał w konkursie indywidualnym na Monsterbakken w Vikersund. – Mój ojciec i dziadek również skakali. Ja zacząłem, gdy miałem pięć lat. W wieku 12 lat zauważyłem, że jestem trochę mocniejszy niż inni. Skoki narciarskie były dla mnie fascynujące od samego początku. Wcześniej zabawa, dzisiaj jest to sen, w którym mogę robić to, co lubię najbardziej – mówi Robert Johansson.

“Musiałem zmienić całe swoje życie”

28-latek, który znalazł się wśród najlepszych skoczków zeszłej zimy, ma za sobą długą i wyboistą drogę. Kilka lat temu prawie zakończył karierę. Doznał poważnego urazu kostki, potem długo chorował. Zima się skończyła, zniknęła forma i motywacja. – To był straszny czas, było naprawdę ciężko. Trudno jest być sportowcem i mieć poczucie, że nie jesteś w stanie osiągnąć tego, czego naprawdę chcesz. To okropne, kiedy myślisz o rezygnacji ze swojego wielkiego marzenia. Zdałem sobie sprawę, że muszę wszystko zmienić. Odżywianie, sen, trening, sposób myślenia, całe moje życie. 

Johansson zeszłej zimy pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Zdobył dwa brązowe medale w Pyeongchangu, a także złoto w konkursie drużynowym. – To był zdecydowanie najważniejszy moment mojej dotychczasowej kariery. Kiedy dotarłem do Peyongchangu, wiedziałem, że jestem w najlepszej formie. Wyjechałem na Igrzyska Olimpijskie z dużą pewnością siebie i miałem poczucie, że mogę odnieść sukces. Byłem całkowicie zrelaksowany i skupiony na tym, co najważniejsze – na skokach narciarskich. To niesamowite, że przywiozłem do domu trzy medale. Spełniły się marzenia z dzieciństwa, naprawdę byłem z siebie dumny.

Pewność siebie

– Nie patrzę na medale, gdy jestem sam, ale wielu moich przyjaciół i znajomych chętnie je ogląda. Lubię je pokazywać. Sukces na Igrzyskach Olimpijskich jest dla mnie wielką motywacją do tego, aby stać się lepszym i osiągnąć jeszcze więcej. Teraz mam dużo więcej pewności siebie w codziennej pracy. Moim celem jest być jednym z najlepszych na Mistrzostwach Świata w Seefeld i mam nadzieję, że będę mógł walczyć o medale. Chcę również pokazać dobrą formę w konkurencjach mieszanych i zespołowych. Dam z siebie wszystko, aby zdobyć również kryształową kulę. To moje marzenie.

Życie prywatne Roberta Johanssona również się zmieniło. Jest rozpoznawalny nie tylko na skoczni, ale również poza nią. Skoczek nie ukrywa, że jego wygląd bardzo w tym pomógł. – Wąsy ułatwiają moją rozpoznawalność, ludzie zaczynają ze mną rozmawiać w na przykład w sklepach. To miłe, że rozpoznają mnie bez kasku i gogli. 

Wąsy zostają

– Wąsy stały się ważną częścią mnie. Mam je od ponad dwóch lat i nie pamiętam nawet, jak bez nich wyglądam – żartuje Johansson.

Nowy sezon rozpoczyna się za niecałe dwa tygodnie w Wiśle. Na kilka dni przed podróżą do Polski, norwescy skoczkowie wezmą udział w krajowych mistrzostwach. Konkursy zostaną rozegrane 10 i 11 listopada. 

Zobacz również: Robert Johansson: “Tej zimy będziemy gotowi na 100 %”

źródło: fis-ski.com
fot. Anna Nagel || www.skijumper.pl