Roberto Dellasega przez wiele lat próbował dorównać swoim kolegom z reprezentacji – Sebastianowi Colloredo czy Andrea Morassiemu. W marcu tego roku zakończył karierę skoczka.

Roberto Dellasega urodził się 15 czerwca 1990 roku w włoskim mieście Cavalese. Obecnie mieszka w Predazzo, gdzie znajduje się kompleks skoczni narciarskich, na których w 2003 i 2013 roku odbywały się Mistrzostwa Świata. Jest członkiem klubu US Dolomitica.

Debiut na arenie międzynarodowej Dellasegi miał miejsce 13 marca 2005 roku w… zawodach kombinacji norweskiej w Pragelato. W narciarskim dwuboju brał udział czterokrotnie, ale nigdy nie udało mu się osiągnąć miejsca w czołowej 50 zawodów pod egidą FIS. W skokach narciarskich zadebiutował w sierpniu 2005 w zawodach FIS Cup w Predazzo.

Najlepsze wyniki Włoch osiągał w sezonie 2013/2014. Wówczas pięciokrotnie zdobywał punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W grudniu 2013 w Engelbergu zdołał zająć 21. miejsce i jest to najwyższa lokata w historii startów Roberto w tym cyklu. Wielokrotnie brał udział w konkursach drużynowych Pucharu Świata. Największym osiągnięciem jest 8. miejsce, które wraz z kolegami z reprezentacji zdobywał czterokrotnie.

W Libercu w 2009 roku zajął z drużyną 11. miejsce. Cztery lata później w Predazzo z drużyną zdobył 8. lokatę, a indywidualnie Roberto przebrnął kwalifikacje i uplasował się na 35. pozycji. W 2010 roku w słoweńskiej Planicy na Mistrzostwach Świata w Lotach Dellasega wraz z drużyną zajął 8. miejsce.

W 2014 roku wyniki Dellasegi się pogorszyły. Sam skoczek nie znał przyczyny słabych skoków. Jednak po przyjściu nowego szkoleniowca Łukasza Kruczka do włoskiej kadry Roberto zaczął skakać lepiej. W minionym sezonie Dellasega zdobył 3 punkty do klasyfikacji Pucharu Kontynentalnego, a także był członkiem włoskiej drużyny w zawodach Pucharu Świata. Indywidualnie nie udało się Włochowi przebrnąć kwalifikacji do Pucharu Świata i po nieudanym turnieju Raw Air w Norwegii Roberto zadecydował o zakończeniu kariery.

Ostatni skok w swojej sportowej historii oddał w Planicy. Na słoweńskiej mamuciej skoczni zdołał osiągnąć 153,5 metra. W konkursie drużynowym włoska drużyna zajęła wówczas ostatnie 10. miejsce ze stratą niecałych sześciu punktów do zespołu z USA. Po skoku koledzy z reprezentacji podziękowali Włochowi za kilkanaście lat wspólnych treningów, a na trybunach Letalnicy kibice bili gromkie brawa.