Roman Koudelka: “To był chyba najgorszy okres w moim życiu”

Roman Koudelka, po fatalnym sezonie 2017/2018, w którym często nie awansował do serii finałowej, poważnie rozważał zakończenie kariery. Po konsultacji z żoną, 29-letni skoczek postanowił kontynuować sportową drogę i ma nadzieję, że na największe sukcesy przyjdzie jeszcze czas. 

W zeszłym roku Koudelka miał ambicję regularnego starania się o podium zawodów Pucharu Świata. Rzeczywistość była jednak okrutna. Kiedy zakończył się sezon (57. miejsce w klasyfikacji generalnej) Czech rozważał zakończenie swojej kariery. – Nie chciałem trenować, nie widziałem w tym nic dobrego. Brakowało mi motywacji. To był chyba najgorszy okres w moim życiu. Mam nadzieję, że podjąłem właściwą decyzję i teraz będzie lepiej – powiedział dziennikarzom.

To głównie żona skoczka spowodowała, że postanowił kontynuować karierę. – Dużo o  tym rozmawialiśmy, próbowaliśmy znaleźć argumenty za i przeciw. Mówiła mi, że będzie jej bardzo przykro, jeśli odwieszę narty po tym sezonie i nie powinienem rezygnować. Mam nadzieję, że ma rację i był to dobry ruch – powiedział Koudelka.

Trener Richard Schallert, który w przeszłości pomógł Koudelce wejść do światowej czołówki skoków narciarskich, zakończył współpracę z czeskim zespołem. Jednak Koudelka nadal kieruje się metodami austriackiego szkoleniowca. – Mam ten sam austriacki system treningu  i na razie nie chcę go zmieniać – powiedział. Z drugiej strony, uważa, że pod okiem trenera Davida  Jiroutka zespół ma swobodniejszą atmosferę. – Jest więcej gier zespołowych, gramy w siatkówkę i mamy więcej czasu na regenerację. To chyba największa zmiana, jaka się wydarzyła.

Czescy skoczkowie chwalą również to, że od momentu ponownego objęcia kadry przez Jiroutka, mają dostęp do sprzętu najwyższej jakości. Między innymi nowe kaski, które zastąpiły duże i masywne modele. – To niesamowita różnica. Kiedy skoczyliśmy w nich po raz pierwszy, miałem wrażenie, że nie mam nic na głowie – powiedział Koudelka.

Skoczkowie mają również dostać nowy, czarny materiał na kombinezony, który w zeszłym roku był niedostępny ze względu na umowy sponsorskie.

Cieszę się, że inauguracja Pucharu Świata jest w Wiśle, a nie w Kuusamo, gdzie zimno i nieprzewidywalny wiatr często przszkadza w rywalizacji. Nie musimy jeździć daleko, a tylko cztery godziny samochodem – dodał doświadczony skoczek, który wygrał w Wiśle w marcu 2016 r.

Źródło: tyden.cz
Zdjęcie: Anna Nagel | Skijumper.pl