Roman Koudelka: “Jeszcze nie lataliśmy w grudniu”

Roman Koudelka

Pandemia koronawirusa mocno utrudniła życie sportowców, którzy musieli trenować w domach. Jak treningi wyglądały w przypadku czeskich zawodników?

W dobrej sytuacji znaleźli się czescy skoczkowie, którzy mieli dostęp do siłowni. – Pandemia koronawirusa dotknęła mnie minimalnie, ponieważ miałem otwartą siłownie. Byłem w domu przez dwa tygodnie, więc miałem czas dla siebie, by potem trenować zgodnie z planem – mówi dla czech-ski.com Filip Sakala.

– Mamy w Lomnicy doskonałe zaplecze. Jest siłownia, do której mam klucze, więc zawsze chodziłem na trening o siódmej lub ósmej rano – mówi Roman Koudelka, który w czasie pandemii mógł spędzić więcej czasu z rodziną. – Czas spędzałem na siłowni lub z moim starszym synem Karelem. Jestem z nim od rana do wieczora, więc być może spędziłem z nim najwięcej czasu, od kiedy się urodził – dodaje lider czeskiej reprezentacji.

Czescy zawodnicy odnieśli się też do nowego terminu Mistrzostw Świata w Lotach, które z powodu koronawirusa zostały przesunięte na grudzień bieżącego roku. – Cieszę się, że loty zostały przeniesione na grudzień. Zwykle miałem większą formę na początku zimy niż na końcu. Mam więc nadzieję, że paradoksalnie korona pomoże mi w karierze i w nowym sezonie – komentuje Sakala.

Z większym spokojem do zbliżającego się czempionatu podchodzi znacznie bardziej doświadczony, Roman Koudelka. – Myślę, że będzie to coś nowego. Nie lataliśmy jeszcze w grudniu. Pogoda w Planicy jest zawsze piękna w marcu, ale nikt nie wie, jak będzie wyglądać w grudniu. To będzie bardzo dziwne i sam jestem bardzo ciekawy – ocenia 30-latek.

Źródło: czech-ski.com