Stefan Kraft: “Pobicie rekordu świata będzie bardzo trudne”

Stefan Kraft

Stefan Kraft po raz kolejny udowadnia, że jest świetnym lotnikiem. Podczas tegorocznego Raw Air prezentuje znakomitą formę. Imponujące wyniki osiąga już od połowy sezonu. Jak będzie wspominał tegoroczne zmagania? Jakiego momentu najbardziej żałuje? Czy spróbuje pobić rekord świata w długości lotu?

Stefan Kraft zapewnił Austriakom pewne miejsce na podium, podczas wczorajszego konkursu drużynowego na Vikersundbakken. Oddał dwa bardzo dalekie loty: 233 metry w pierwszej serii, 239,5 metra podczas serii finałowej. Dotychczasowy lider Raw Air jest bardzo zadowolony ze swojego sezonu, chociaż jak sam mówi, będzie jeszcze walczył o kolejne miejsca na podium. 

Ten sezon był dla Ciebie bardzo udany, szczególnie jego druga połowa. Świetnie prezentujesz się również podczas tegorocznego turnieju Raw Air. Jesteś zadowolony ze swoich osiągnięć?

Tak, oczywiście, że jestem zadowolony. Od konkursów w Innsbrucku mam naprawdę udane występy. To jeden z moich najlepszych sezonów, tak sądzą. Zawody w Norwegii to mnóstwo zabawy. Raw Air to oczywiście turniej, który jest męczący, wyczerpujący, ale jednocześnie świetny w swojej idei. Musimy być cały czas skupieni, a przy tym wszystkim starać się oddawać dobre próby. Mam nadzieję, że wszystko pozytywnie się dzisiaj dla mnie zakończy. 

Co najbardziej cieszy Cię w tegorocznej edycji Raw Air: Twoje dalekie skoki, czy może fakt, że udało Ci się zostać liderem? Co jest lepsze?

(śmiech) Całość jest najlepsza, ale chyba bardziej cieszą mnie moje skoki, szczególnie tutaj w Vikersund. Wczoraj naprawdę dobrze się spisałem, szczególnie podczas mojego drugiego skoku. Świetnie się wtedy czułem. To jeden z najlepiej wykonanych przeze mnie lotów w karierze. Takie momenty to dla całego zespołu ogromna dawka adrenaliny, motywacja, aby być coraz lepszymi i móc cieszyć się z takich chwil jak najczęściej. 

Osiągnąłeś tutaj to, co sobie wcześniej zaplanowałeś, a może chciałbyś spróbować pobić rekord świata w dzisiejszym konkursie? 

Nie, chyba nie dam rady, to byłoby bardzo trudne. Już podczas wczorajszych skoków czułem, że tuż po wybiciu z progu spadam, jakoś 20 metrów później. Być może jest szansa dolecieć w okolice 250 metrów, ale taka odległość również byłaby trudna do osiągnięcia bez pomocy przeciwnego wiatru. Zobaczymy, co się dzisiaj wydarzy. 

Czy jest jakiś moment z całego sezonu, który ciągle masz w pamięci? Ulubione wspomnienie?

Myślę, że drużynowe srebro z Mistrzostw Świata w Seefeld. To jest bardzo szczególne osiągnięcia dla nas wszystkich. Stanęliśmy wtedy na podium w domu. To uczucie nie do powtórzenia, coś najwspanialszego. 

Skoro masz ulubiony moment, to jaki jest najbardziej rozczarowujący moment, który chciałbyś zmienić, gdyby była taka możliwość?

Konkurs w Garmisch-Partenkirchen. Zdecydowanie (śmiech). 

Planujesz już czas po zakończeniu sezonu?

Nie, jeszcze liczą się dla mnie konkursy, teraz Vikersund, później Planica. Myślę teraz o lotach narciarskich i tylko o lotach narciarskich (śmiech). 

Więc w Planicy będziesz jeszcze silniejszy?

Mam taką nadzieję! Skocznia w Planicy jest moją ulubioną. Już teraz czuję się gotowy do rywalizacji w Słowenii. 

Gratulacje i powodzenia. 

Zobacz również: Paweł Wąsek: “Nie lubię siedzieć w domu i ciągle odpoczywać”

O godzinie 17:00 rozpocznie się ostatni w tym sezonie konkurs turnieju Raw Air na Vikersundbakken. O zwycięstwo w całym cyklu powalczą Stefan Karft, Robert Johansson i Ryoyu Kobayashi. 

fot. Stefan Kraft || Anna Nagel, www.skijumper.pl