Sven Hannawald: “Miałem koszmary, cały dzień płakałem”

sven hannawald

Sven Hannawald, jedna z największych gwiazd niemieckich skoków narciarskich zadziwił świat w 2002 roku, wygrywając wszystkie cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Przed nim nikt tego nie dokonał. Dwa lata później przedwcześnie zakończył sezon. Powód? Wypalenie. 

6 grudnia 2002 rok, triumfatorem zakończonego właśnie 50. Turnieju Czterech Skoczni został niemiecki skoczek Sven Hannawald. Poza zdobyciem złotego orła Niemiec dokonał również czegoś, co się jeszcze w historii całego turnieju nikomu nie udało, wygrał we wszystkich czterech konkursach. Hannawald tym  samym zapisał się na kartach sportu, a na powtórzenie tego wyczynu trzeba było czekać 16 lat. Dokładając do tego mistrzostwa świata w lotach, medal olimpijski oraz liczne zwycięstwa w Pucharze Świata, Sven staje się gwiazdą skoków narciarskich.

18 lat po tym triumfie, były skoczek doskonale pamięta emocje, jakie mu towarzyszyły. Siostrę, która wbiegła na zeskok i jako pierwsza mu pogratulowała. Reinharda Heß, ówczesnego trenera reprezentacji Niemiec, który ściągnął przed nim czapkę. Sam Hannawald wspomina, że czuł się wtedy spełniony. – To było spełnienie marzeń z dzieciństwa – przyznał w wywiadzie.

Dwa lata później supergwiazda z Niemiec przedwcześnie zakończył pucharowy sezon. Ostatni skok oddał 28 lutego 2004 roku w Salt Lake City, gdzie zajął 47. miejsce.  – Zauważyłem, że coś jest nie tak. Ciągle byłem zmęczony, nawet mając dwutygodniową przerwę. Nie mogłem tak występować – wspomina po latach mistrz świata w lotach. Podczas wakacji, które miały pomóc skoczkowi powrócić do formy, sportowiec przechodzi załamanie. – Miałem koszmary, płakałem, nie wiem dlaczego – wyznaje szczerze.  Diagnoza? Wypalenie.

Hannawald znika ze społeczeństwa na 9 tygodni i udaje się do kliniki na leczenie. Wierzy, że dzięki temu będzie mógł wrócić na skocznię. Podczas przygotowań do nowego sezonu jednak nic tego nie wychodzi. – Głowa i ciało nie współpracowały – wspomina i jeszcze przed inauguracją postanowił zakończyć karierę.

Po pożegnaniu się ze światem skoków Hannawald szuka dla siebie nowego zajęcia. – Czas po zakończeniu kariery był dla mnie najtrudniejszy. Nie mogłem wymyślić dla siebie niczego innego – przyznaje w wywiadzie. W poszukiwaniu adrenaliny bierze udział w kilku wyścigach samochodowych, nie osiągając tam jednak znaczących rezultatów. W końcu, po latach, wraca na skocznię jako komentator i ekspert. W rolach, których wcześniej się nie widział, ale dają mu uczucie spełniania i satysfakcji. Cieszę się tym, co teraz robię – wyznaje sam były skoczek.

Źródło: swr.de
Fot. Sven Hannawald Instagram