Tomasz Pilch: “W Brotterode poprawiłem to, co nie wyszło w Zakopanem”

Fot. Tomasz Pilch

Tomasz Pilch po raz pierwszy od sezonu 2017/2018 stanął na podium zawodów Pucharu Kontynentalnego. W niemieckim Brotterode zajął 5. i 1. miejsce.

Dla 20-latka to najlepsze wyniki od stycznia 2018 roku, kiedy to w Bischofshofen zajmował w zmaganiach drugoligowców 4. i 5. pozycję.  – Myślę, że skoki są powtarzalne i dobre, z czego bardzo się cieszę – mówi Tomasz Pilch.

Weekend w Brotterode był dla polskich skoczków okazją do rehabilitacji po nieudanych dla kwoty krajowej zawodach Pucharu Świata w Zakopanem. – Wszyscy spisaliśmy się dobrze. Odbyliśmy jeden trening w Szczyrku, gdzie skakaliśmy równo. Wiem co nie wyszło w Zakopanem i tu to poprawiłem – zauważa skoczek.

Na kolejne zawody z cyklu Pucharu Kontynentalnego skoczkowie będą czekać do 13 marca, kiedy to zawitają do Zakopanego. Wcześniej rywalizacja miała odbyć się w Renie, ale w związku z obostrzeniami panującymi w Norwegii została odwołana. – Na pewno jest to dla nas utrudnienie. Ciężko utrzymać rytm zawodów, kiedy ich praktycznie nie ma, ale nie mamy wpływu na sytuację na świecie – ocenia reprezentant Polski, który będzie mógł dopingować swoich kolegów podczas zbliżającego się czempionatu w Oberstdorfie. – Myślę, że zawodnicy, którzy jadą na Mistrzostwa Świata skaczą dobrze i stać ich na medal – mówi pełen nadziei skoczek.

Być może ciekawą opcją dla zawodników, którzy skończyli wiek juniorski, a nie łapią się do podstawowego składu, byłoby zorganizowanie Mistrzostw Europy, które w jakiś sposób byłyby osłodą za brak powołania na najważniejszą imprezę sezonu. – Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale byłaby to ciekawa opcja – skwitował wiślanin.

Na zakończenie rozmowy skoczek odniósł się do wyników osiąganych przez triumfatorów konkursów Pucharu Kontynentalnego w zawodach Pucharu Świata, gdzie nie potrafią zaprezentować równie wysokiej formy. Czterokrotny zwycięzca zawodów w Willingen – Ulrich Wohlgennant – podczas zmagań najwyższej rangi w Zakopanem i Rasnovie plasował się w trzeciej dziesiątce. – Nie wiem czym to jest spowodowane. Być może to kwestia psychiki – zastanawia się Tomasz Pilch.

Na zdjęciu: Tomasz Pilch || Fot. Anna Nagel, www.skijumper.pl