Topniejący najazd – Kuusamo 2015

Ruka - Kuusamo 2015

Przeciętny kibic skoków narciarskich, gdy słyszy o zmaganiach w Kuusamo, od razu myśli o problemach z pogodą i odwołaniu konkursu. Co ciekawe, zawody na Rukatunturi odwołano do tej pory pięciokrotnie. Spośród tych 5 konkursów, 2 miały miejsce w Kuusamo 2015 roku – nie tylko z powodu problemów z porywistym wiatrem, ale też fatalnej wpadki organizatorów.

Rukatunturi znajduje się 26 kilometrów na północ od Kuusamo. Jej punkt konstrukcyjny umiejscowiony jest na 120. metrze, zaś punkt HS – 22 metry dalej. Oficjalny rekord długości skoku należy aż do trzech zawodników – Stefana Krafta, Ryoyu Kobayashiego oraz Karla Geigera i wynosi 147,5 metra. Nieoficjalny jest jednak sporo dłuższy – w 2004 roku Sigurd Pettersen osiągnął tu aż 152 metry. Skocznia charakteryzuje się długą bulą, która nagle zaczyna gwałtownie opadać. Tym samym, kibice widują tutaj sporo skoków zakończonych przed setnym metrem, zaś różnice punktowe między zawodnikami bywają spore. Od 2002 roku skocznia regularnie gości najlepszych zawodników, z czego 11 razy miało tu miejsce otwarcie sezonu.

W sezonie 2015/2016 było inaczej. Pierwsze konkursy rozegrano w niemieckim Klingenthal, zaś Ruka była drugim przystankiem sezonu. Do konkursu zgłoszono 70 zawodników. Na starcie nie zabrakło reprezentantów Polski, liczących na lepszy występ po kiepskim otwarciu w Klingenthal. Podopieczni Łukasza Kruczka zajęli 6. miejsce w konkursie drużynowym (w dużej mierze dzięki dyskwalifikacji Norwegów), zaś w konkursie indywidualnym punkty zdobył jedynie Kamil Stoch, który był 13.

Jeszcze przed przyjazdem do Kuusamo, kibice otrzymywali niepokojące wieści dotyczące pogody. W czwartek i piątek wiatr wiał z prędkością 8-9 m/s, w porywach dochodząc nawet do 15. W takich warunkach skakanie było niemożliwe, stąd czwartkowe sesje treningowe i kwalifikacje zostały odwołane. Podobnie stało się z piątkowym konkursem indywidualnym. W obliczu nieco lepszej pogody w sobotę, organizatorzy postanowili tego dnia rozegrać aż 2 indywidualne konkursy, choć za każdym razem bez rozgrywania kwalifikacji. Podobnie postąpiono już w 2005, 2008 i 2011 roku.

Dość szybko okazało się, iż przeprowadzenie dwóch konkursów w sobotę nie będzie możliwe. Wiatr co prawda osłabł na tyle, iż skakanie było możliwe z niskiej belki startowej, lecz padający deszcz sprawił, iż tory najazdowe zaczęły topnieć. Organizatorzy nie spodziewali się takich warunków atmosferycznych i po zakończeniu trwającej ponad 2 godziny sesji treningowej zaczęli możliwie poprawiać stan rozbiegu.

Sesja treningowa była szczególnie udana dla Jurija Tepesa. Słoweniec wykorzystał sprzyjające warunki wietrzne i poszybował aż na 142 metry. Jego rodak i późniejszy zdobywca Kryształowej Kuli Peter Prevc osiągnął 134,5 metra i zajął 2. miejsce, zaś trzeci był Jewgiennij Klimow (140 metrów). W dziesiątce znalazło się dwóch Polaków: Piotr Żyła (132 metry) był siódmy, zaś pozycję niżej uplasował się Kamil Stoch (135 m).

Pierwszy konkurs indywidualny miał rozpocząć się o godzinie 14:30, lecz został przesunięty z uwagi na trwającą serię treningową. Ogłoszono również, iż tylko jeden konkurs uda się doprowadzić do skutku, przy czym zakończy się na jednej serii. Ta rozpoczęła się o godzinie 16 z 8. belki startowej.

O tym, jak zmienne były warunki, można było się przekonać, patrząc na przeliczniki za wiatr.: Andreas Wank, Jarkko Maatta, Klemens Murańka, Janne Ahonen czy Elias Vanskae mieli odjętych po kilkanaście punktów, zaś Kento Sakuyama, Killian Peier czy Luca Eglof– kilkanaście punktów dodanych! Andreas Kofler i Marat Żaparow musieli ratować się przed groźnie wyglądającymi upadkami.

W przeciągu niemal półtorej godziny 43 zawodników oddało swe próby. Na prowadzeniu znajdował się Andreas Wank (129,5 m) przed Junshiro Kobayashim (122 m) i Jarkko Maatta (121,5 m). Ta trójka była już pewna zdobycia punktów. Tuż za nią plasował się Klemens Murańka, któremu pierwotnie nieprawidłowo zmierzono długość skoku (118,5 m zamiast 121 metrów). Dawid Kubacki (112,5 metra) był siódmy, czołową dziesiątkę zamykali Stefan Hula (109,5 m) i Piotr Żyła (114 m). Ta trójka przy zmiennych warunkach miała pewne szanse na zdobycie punktów. Niewiele ponad 100 metrów osiągnęli Maciej Kot i Jan Ziobro, więc ich szanse na punkty były iluzoryczne.

Niestety, padający deszcz wciąż dawał o sobie znać i przecieranie torów najazdowych niewiele pomagało. Ogłoszono piętnastominutową przerwę, która ostatecznie potrwała aż pół godziny. W tym czasie , organizatorzy (na początku jedna osoba) wraz z… trenerami wzięli do rąk piły łańcuchowe i zaczęli wykonywać ukośne nacięcia śniegu tak, by woda gromadząca się w torach mogła szybciej z nich spływać. Do walki włączył się sam Walter Hofer. Na niewiele jednak to się zdało, gdyż o godzinie 18 ogłoszono anulowanie zawodów.

Zobacz też: Historia zmagań na Rukatunturi

W związku z dodatnimi temperaturami i opadami deszczu, organizatorzy nie podjęli próby przełożenia zawodów na niedzielę. Kuusamo po raz kolejny owiane zostało złą sławą. W słowach nie przebierał Jan Ziobro, który nie krył rozgoryczenia. – Te zawody są takie, za przeproszeniem, o d… rozbić, bo nic nie wnoszą, nic z tego nie ma. Raz leje, raz wieje i nic tu nie ma sensu. Moim zdaniem powinni to usunąć z kalendarza, co roku jest ta sama bajka- . Podobnego zdania był Łukasz Kruczek. – Można powiedzieć, że wszystko zakończyło się zdrowo. Z każdą minutą było coraz gorzej i praktycznie ten dobry okres na skakanie został stracony w momencie, kiedy przygotowywano tory. Myślę, że dzisiaj przede wszystkim organizatorzy nie byli przygotowani do tego, by w jakiś sposób pomóc i rozgrywać serie treningowe i konkursy. Walter Hofer stwierdził, iż warunki atmosferyczne podczas zawodów okazały się ekstremalne. Dosadnych słów użył były trener reprezentacji Finlandii i Norwegii, Mika Kojonkoski. – To było żenujące dla Finlandii.

Podobnie jak konkursy skoków, także zawodów w kombinacji norweskiej nie udało się rozegrać z powodu topniejącego rozbiegu. Dyrektor Pucharu Świata w kombinacji norweskiej, Lasse Ottesen zaproponował nawet, by zawody przenieść do położonego na kole podbiegunowym Rovaniemi. Na przeszkodzie stał jednak stan tamtejszej skoczni, która nie spełniała wymogów FIS.

Po zakończeniu weekendu, obserwatorzy wątpili, czy Kuusamo jeszcze zorganizuje zawody nie tylko Pucharu Świata, ale też Pucharu Kontynentalnego. W prowizorycznym kalendarzu na sezon 2016/2017 fińska miejscowość się nie pojawiła. Miejscowi włodarze stanęli jednak na wysokości zadania. Dzięki zamontowaniu dodatkowych osłon przeciwwiatrowych i wymianie torów najazdowych, Rukatunturi do dzisiaj gości najlepszych skoczków narciarskich i kombinatorów.

F0t. Rob Williams, CC BY-SA 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0>, via Wikimedia Commons