Jak uatrakcyjnić konkursy drużynowe?

Kongres FIS

Wiosenna przerwa to dobry czas, by zastanowić się jak uatrakcyjnić pucharową rywalizację. Warto byłoby wziąć pod uwagę dopuszczenie wielonarodowych zespołów do zawodów drużynowych. Takie rozwiązanie pomyślnie funkcjonowało już w biegach narciarskich oraz kombinacji norweskiej. Mackenzie Boyd-Clowes czy Vladimir Zografski z pewnością ucieszyliby się z możliwości skakania nie tylko w konkursach indywidualnych.

Wprowadzenie przepisu umożliwiającego udział tzw. fis-teamów (skaczących pod flagą FIS) w drużynówkach wydaje się być bardzo rozsądne. Kilka razy, w przeciągu sezonu, na weekend skoków składają się dwa konkursy: jeden indywidualny i jeden drużynowy. Wówczas wielu zawodników ma dzień wolny. To nie tylko wspomniani już Boyd-Clowes i Zografski. W podobnej sytuacji są m.in. Martti Nomme, Artti Aigro, Jonathan Learoyd oraz zwykle Kevin Bickner i reprezentanci Włoch. Z przyczyn sportowych lub organizacyjnych ci skoczkowie w ogóle nie biorą albo rzadko biorą udział w rywalizacji zespołowej. Nawet jeśli przy okazji rozgrywania zawodów drużynowych wymienione osoby są przedskoczkami, to nie zastąpi im to prawdziwych, oficjalnych zmagań.

Wspomniany pomysł, w teorii, nie powinien być trudny do zrealizowania. Wzorując się na minionym sezonie, zobaczmy, jak takie zasady funkcjonowałyby w praktyce. Posłużmy się przykładami z wybranych weekendów Pucharu Świata, podczas których skakano i indywidualnie, i drużynowo.

Na inauguracji sezonu w Wiśle, a także dwa miesiące później w Zakopanem, było siedmiu skoczków, którzy przy znowelizowanych przepisach, mogliby predestynować do fis-teamu: Boyd-Clowes, Zografski, Bickner, Insam, Colloredo, Tkaczenko i Muminov. Skład takiego zespołu powinien zależeć wyłącznie od inwencji czy też chęci samych zawodników lub sztabów szkoleniowych. Z wymienionej siódemki można stworzyć np. mix włosko-kazachski lub północnoamerykański.

Przepisy w żaden sposób nie regulowałyby liczby skoczków z danego kraju. Równie dobrze fis-team mógłby składać się z trzech zawodników jednej nacji i „rodzynka” innej narodowości. Taka sytuacja miałaby rację bytu np. w Oslo. Bickner skakał tam wraz z Andrewem Urlaubem i Casey Larsonem, więc do stworzenia drużyny brakowało im jednej osoby. Co ciekawe, w Oslo oraz Vikersund istniała możliwość startu aż trzech mieszanych narodowościowo zespołów. Spójrzmy, jak potencjalnie prezentowałby się ich skład na skoczni do lotów, podczas zakończenia Raw Air.

1 – Bickner, Larson, Soukup, Boyd-Clowes
2 – Muminov, Tkaczenko, Zografski, Learoyd
3 – Colloredo, Insam, Nomme, Aigro

Oczywiście to tylko hipotetyczny wybór. Wspomniany turniej Raw Air to kolejny argument, by umożliwić funkcjonowanie fis-teamów. Zawodnicy, którzy nie mają możliwości stworzenia drużyny, są wyłączeni z pełnego udziału w norweskim maratonie skoków. Mieliby okazję zostać sprawiedliwie sklasyfikowanym w tabeli końcowej.

Zaproponowane rozwiązanie miałoby sens tylko w ramach rywalizacji w Pucharze Świata. Nowelizacja zasad nie obejmowałaby konkursów na Igrzyskach Olimpijskich i Mistrzostwach Świata.

Czy wskazany pomysł faktycznie miałby uatrakcyjnić przebieg zawodów drużynowych? Niektórzy mogą przecież argumentować, że jakie znaczenie dla rywalizacji ma to, kto będzie walczył o – powiedzmy, patrząc na hipotetyczne zestawienia teamów – maksymalnie wejście do ósemki? Być może niewielkie. Pamiętajmy jednak, że dla samych zawodników sam start byłby prawdopodobnie dobrą okazją do szlifowania formy czy też eliminowania błędów technicznych. Do tego ciekawym doświadczeniem, a nawet frajdą.

Można przemyśleć też inne rozwiązania, które powinny uczynić pucharową rywalizację ciekawszą. Pozostając w temacie drużynówek, dobrym pomysłem mogłyby być np. konkursy par. Krótkie, dynamiczne i na wysokim poziomie. Stoch i Kubacki vs. bracia Kobayashi? Do tego silne duety niemieckie, austriackie i norweskie? A czemu nie? Dla kibiców taka mini-zespołowa walka z pewnością byłaby atrakcyjna i widowiskowa.

Po przyszłym sezonie ze stanowiska odchodzi Walter Hofer. Kto wie, może nowy szef wszystkich szefów wykaże się jakąś pomysłową inicjatywą, która spotka się z akceptacją środowiska? Warto pochylić się nad dowolnymi rozwiązaniami mogącymi sprawić, że fani z jeszcze większym zainteresowaniem będą śledzić skoki narciarskie.