Weekend na skoczni #16 – trio ciągle na podium

Niżny Tagił

Kolejny weekend ze skokami narciarskimi za nami! Kto zaskoczył, a kto zawiódł? Jakie trio zdominowało rosyjskie konkursy? Zapraszamy do kolejnego wydania serii #Weekend na skoczni!

Czy polscy skoczkowie odczarują obiekty w Niżnym Tagile? – huczeli komentatorzy, a także nasz portal, przed zawodami na kompleksie “Bocian”. Czy ktoś zatrzyma pędzącą, japońską lokomotywę? Odpowiedzi na te i inne pytania mogliśmy szukać już w piątek, po kwalifikacjach do sobotniej rywalizacji.

Początek dominacji “rosyjskiego” trio

Podczas piątkowej serii eliminacyjnej wykrystalizowała się trójka, która jak się później okazało, układała pod siebie wszystkie rundy w Niżnym Tagile. Należeli do niej rekordzista obiektu Johann Andre Forfang, walczący o kolejne podia w karierze Piotr Żyła oraz lokomotywa nie do zatrzymania na początku sezonu – Ryoyu Kobayashi. Nie dał o sobie zapomnieć Kamil Stoch, który czyhał tuż za podium. Z dobrej strony zaprezentowali się również Antti Aalto i Domen Prevc, którzy pokazali, że ich poprzednie występy nie były wypadkiem przy pracy. 

Wydawać, by się mogło, że z ulgą odetchnęli wszyscy fani Macieja Kota. 21. zawodnik minionego sezonu zajął w kwalifikacjach 8. lokatę. Z dobrej strony pokazali się także Władimir Zografski (18. miejsce) oraz Killian Peier (14. miejsce), którzy od początku sezonu próbują na stałe zadomowić się w czołowej trzydziestce. 

Konkursowa rutyna w Niżnym Tagile 

Weekend w Rosji był szczególnie udany dla rekordzisty dużego obiektu w kompleksie “Bocian” – Johanna Andre Forfanga. W pierwszym konkursie przekroczył rozmiar skoczni i o 0,2 punktu pokonał kolejnego w stawce Piotra Żyłę. Norweg stanął na pierwszym stopniu podium po raz trzeci. Ostatni raz dokonał tego 4 lutego 2018 roku w Willingen. Z kolei Żyła jest Polakiem, który “odczarował” skocznię w Niżnym Tagile. Jako pierwszy Biało-Czerwony stanął tutaj na podium. W sobotni wieczór, “pudło” uzupełnił Ryoyu Kobayashi.

Wielu zawodników zdecydowanie lepiej wypadło w pierwszej serii konkursowej. Halvor Egner Granerud skoczył 135 metrów, by kilkadziesiąt minut później oddać próbę 15 metrów krótszą. W podobnej sytuacji znaleźli się Dmitrij Wasiljew (133 m; 116 m), Timi Zajc (131 m; 123,5 m), Killian Peier (132,5 m; 119 m) i m.in. Jernej Damjan (131 m; 118 m). Z kolei inni zawodnicy zanotowali zdecydowanie lepsze skoki. W tej sytuacji znalazł się m.in. Kamil Stoch (123,5 m; 129 m).

Niedzielna dominacja Ryoyu

W niedzielę, apetyt na zwycięstwo miał młodszy z braci Kobayashi, który zwyciężył w kwalifikacjach. Niespodziewanie, za jego plecami znaleźli się Kevin Bickner oraz Karl Geiger. Amerykanin zaskoczył również w pierwszej serii niedzielnego konkursu. Oddał podobny skok do tego z serii eliminacyjnej (129 m) i mógł walczyć o czołowe lokaty. Jak się okazało, reprezentant USA nie potrafi jeszcze walczyć z presją. W drugiej próbie uzyskał jedynie 114,5 metra i zaliczył bolesny spadek na koniec trzeciej dziesiątki. Podobnie wypadł Killian Peier (129,5 m; 119,5 m). Równie bolesny, tym razem dosłownie, upadek zaliczył Richard Freitag. Niemiec powtórzył skok, który oddał w styczniu w Innsbrucku i przy lądowaniu skrzyżował narty. Przez to w bolesny sposób przywitał się ze śniegem rozprowadzonym na zeskoku skoczni “Bocian”.

Na podium, można powiedzieć, bez zmian. Dominatorzy tego weekendu zamienili się jedynie miejscami. Tym razem, trzecie miejsce przypadło Piotrowi Żyle, który po skoku na 133. metr w drugiej próbie zanotował spory awans. Różnicę między nim a Johannem Andre Forfangiem ponownie można nazwać malutkim ułamkiem (0,3). Około 14 punktów przewagi nad rywalami zyskał w niedzielę Ryoyu Kobayashi. Japończyk kontynuuje tym samym dobrą passę od Wisły. Od konkursu w Polsce nie schodzi z podium. Zdołał trzykrotnie wygrać i dwa razy stanąć na trzecim miejscu. Eksperci zadają sobie tylko pytanie – jego forma została wypracowana przez trenera Hideharu Miyahirę, czy jest zasługą tajemnych japońskich ziół?

Fani podopiecznych Stefana Horngachera, po weekendzie w Rosji, mogą mieć mieszane uczucia. Z jednej strony zachwyca forma Piotra Żyły i Kamila Stocha, którzy zajmują 2. i 3. miejsce w klasyfikacji generalnej. Równą formę, gwarantującą miejsca w drugiej dziesiątce, prezentuje Dawid Kubacki. Zdecydowanie gorzej wygląda dyspozycja pozostałych członków kadry A. Stefan Hula punktował jedynie w 2 z 5 konkursów. W Niżnym Tagile zajął 21. i 36. pozycję. Jakub Wolny w sobotę był 47., a w niedzielę odpadł w kwalifikacjach – towarzyszyły mu problemy z wiązaniami. Formy szuka Maciej Kot, który jedyne punkty zdobył w Wiśle, gdzie był przedostatni. Jak w wywiadzie przyznaje jego brat – Jakub Kot – powinien on odpuścić występy w Pucharze Świata i trenować w kraju indywidualnie.

Weekend w Rosji pokazał również, że gotowi do walki o punkty są zawodnicy, którzy w poprzednich sezonach w TOP30 byli jedynie gośćmi. Cieszy postawa takich skoczków jak: Władimir Zografski, Antti Aalto, Killian Peier, Alex Insam, czy Kevin Bickner. Kiedy poradzą sobie z presją drugiego skoku, mogą być postrachem dla zawodników, którzy przyzwyczajeni są do zdobywania punktów w pierwszej dziesiątce zawodów.

Weekend w Titisee-Neustadt pokaże nam, czy Ryoyu Kobayashi utrzyma swą niezwykłą formę i kolejny raz znajdzie się na podium. Zobaczymy również, jak w Niemczech zaprezentuje się Kamil Stoch. Na Hochfirstschanze trzykrotnie stał już na podium, w tym raz zwyciężał. Z kolei podczas konkursu drużynowego dowiemy się, czy po nieudanych zawodach w Wiśle, Johann Andre Forfang poprowadzi norweską ekipę na podium.